RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Prezydent zawetuje „Piątkę dla zwierząt”? Stanowcza odpowiedź wiceszefa komisji

Jarosław Sachajko i prezydent RP Andrzej Duda (fot. PAP/Adam Warżawa, Leszek Szymański)

Po tym, jak Sejm przyjął „Piątkę dla zwierząt” zaczęły krążyć pytania, czy projektu nie zablokuje prezydent Andrzej Duda. – Na pewno nie. Poparcie ustawy jest w Sejmie tak duże, że przekracza 3/5 głosów. To znaczy, że posłowie i tak mogliby odrzucić weto – mówi portalowi tvp.info Jarosław Sachajko. Wiceszef komisji rolnictwa odnosi się również do likwidację ferm futerkowych, a także wyjaśnia, że po decyzji o przyznaniu rekompensat, „ta branża jest zadowolona”.

Unijny komisarz zabrał głos ws. ograniczeń uboju rytualnego w Polsce

„Odejście od uboju bez ogłuszenia wzmocniłoby rynek krajowy” – przekonuje w serii internetowych wpisów Janusz Wojciechowski, komisarz Unii...

zobacz więcej

Rzecznik prezydenta Błażej Spychalski powiedział, że Andrzej Duda będzie pośredniczyć w rozmowach Zjednoczonej Prawicy dopiero wtedy, gdy dojdzie do sytuacji patowej między koalicjantami. Zaznaczył, że stosunek głowy państwa do „Piątki dla zwierząt” poznamy dopiero wtedy, gdy będzie gotowy ostateczny kształt tego projektu.

Poseł Kukiz’15 Jarosław Sachajko przekonuje w rozmowie z portalem tvp.info, że ewentualne weto nie wchodzi w grę, a znacznie bardziej prawdopodobne jest skierowanie sprawy do Trybunału Konstytucyjnego. – Przypominam, że ustawa nie była notyfikowana, a bez tego może być podważana przed europejskimi trybunałami – mówi wiceprzewodniczący sejmowej komisji rolnictwa i rozwoju wsi.

Ponieważ „Piątka dla zwierząt” jest jeszcze w Senacie pytamy, czy opozycja może zmienić zdanie i ostatecznie odrzucić projekt?

– Rozmawiałem kiedyś z europosłem Markiem Jurkiem, który mówił mi, że w Brukseli ma częsty dylemat, gdy dany projekt ma na przykład 7 dobrych rozwiązań i 2 złe. Tutaj jest bardzo podobnie. PiS wrzucił wszystko do jednego worka i mamy tu wiele dobrych propozycji, ale też kilka złych. Ponieważ jednak cała debata opiera się na emocjach, ani Lewica, ani Platforma nie zdecydują się odrzucić tej ustawy – ocenia.

„Za straty futerkowców zapłaci całe społeczeństwo”

Politolog o rozpadzie koalicji: Scenariusz możliwy, ale za parę miesięcy

Solidarna Polska i Porozumienie nie poparły projektu PiS o tzw. piątce dla zwierząt. Liderzy partii rządzącej ogłaszają więc rozpad koalicji. W...

zobacz więcej

Jarosław Sachajko przyznaje, że z tego co widać na internetowych forach i słychać na sejmowych korytarzach, w Senacie czeka nas jeszcze duża ofensywa.

– Ja boję się tych organizacji, które ze swojej działalności „prozwierzęcej” zrobiły dochodowy biznes. Mieli nadzieję na nowe przywileje, a jednak trochę to uporządkowano. Ostatecznie, jeżeli zwierzętom będzie działa się krzywda, możliwość interwencji będą oni mieli jedynie przy obecności policji i lekarza weterynarii. To duży krok ku normalności – komentuje.

W rozmowie z portalem tvp.info dodaje, że gdyby Senat teraz dodał do tego konieczną asystę powiatowego lekarza weterynarii, to nawet on by rozważał, czy tego projektu nie poprzeć.

– A z pewnością bym się wstrzymał. Prowadzę wiele spraw, w których rolnicy, ale i zwykli posiadacze psów zostali mocno skrzywdzeni. Później zwierzęta przepadały, a do tego nie powinno dochodzić. Aktywiści będą walczyli o swoje, ale mam nadzieję, że równowaga w tej sprawie zostanie zachowana – mówi.

Likwidację ferm. „Ta branża jest zadowolona”

Wiceminister ostro o lobby futerkowym. „Obdzierają je ze skóry”

– To biznes, który polega na tym, że hoduje się zwierzę i obdziera się je ze skóry. Potem te skóry się sprzedaje i to jest całe sedno tego biznesu...

zobacz więcej

Wiceszef komisji rolnictwa uważa, że z decyzji o rekompensatach za likwidację ferm futerkowych ta branża jest zadowolona. – Część ich strat ma zostać przerzucona na budżet państwa, czyli zapłaci za to całe społeczeństwo. Przypominam, że moda jest taka, aby odchodzić od naturalnych futer, co oznacza, że ta produkcja w ciągu około 5 lat i tak przestałby istnieć – komentuje.

Uważa, że biznes raz się udaje, a raz nie, a gdyby przyjęte ostatecznie rozwiązania okazały się dla hodowców korzystne, mogliby nawet zyskać. Podkreśla, że kiedyś sprzedaż dyliżansów była wielkim interesem. Potem wymyślono maszynę parową i trzeba było się przebranżawiać. – Tutaj też mogłoby tak to wyglądać. Pytanie więc, jaki będzie ostateczny kształt rekompensat – zaznacza.

Zapis o odszkodowaniach jest bowiem obecnie dość enigmatyczny, bo mówi jedynie, że „będą rekompensaty” dla hodowców. Co to znaczy?

– Może będzie to jednorazowa rekompensata i wyniesie równowartość 30 proc. strat, a może będzie rozłożona na transze i w sumie sięgnie 80 proc. Nie wiadomo. To będzie doprecyzowane dopiero w rozporządzeniu, czyli to rząd na koniec zdecyduje, jak ma to działać. Odnoszę jednak wrażenie, że ostatecznie tych kilkuset gospodarzy dostanie pewnie na tyle duże pieniądze, że nie będą na tym bardzo stratni – zapewnia Jarosław Sachajko.

źródło:
Zobacz więcej