RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Ustępstw nie będzie. Łukaszenka wybrał wojenną retorykę

Zarówno dla Mińska, jak i dla Moskwy celem podstawowym jest „wyciszenie” protestów na Białorusi (fot. PAP/EPA/YAUHEN YERCHAK)

Białoruski dyktator już nie może, jak to czynił przez lata, rozgrywać Zachodem i Kremlem. Po sfałszowaniu wyborów prezydenckich i w obliczu nieustających protestów, jego władza opiera się już wyłącznie na poparciu Moskwy i resortach siłowych. Tymczasem Władimir Putin domaga się uciszenia demonstracji, gdyż obawia się ich wpływu na rosyjskie społeczeństwo, które jest również zmęczone reżimem na Kremlu. To zaś powoduje, że Alaksandr Łukaszenka wybiera wojenną retorykę i samoizolację kraju.

Po rozmowach Putina i Łukaszenki. Prezydent Białorusi zaciąga dług u „starszego brata”

Rozmowy prezydentów Rosji i Białorusi Władimira Putina i Alaksandra Łukaszenki w Soczi dobiegły końca – poinformowała białoruska agencja BiełTA.

zobacz więcej

Wielu ekspertów przewidywało, że niedawne spotkanie prezydentów Rosji i Białorusi w Soczi zakończy się oficjalnym złożeniem Putinowi hołdu przez Łukaszenkę i przyjęciem przez niego rosyjskiej wizji zjednoczenia obu krajów.

Przed takim rozwiązaniem białoruski przywódca bronił się wcześniej stojąc na stanowisku, że jak najbardziej popiera tę ideę, ale wyobraża ją sobie jako jeszcze większe dotowanie białoruskiej gospodarki przez Moskwę. To, oczywiście, nie jest na rękę Moskwie.

W Soczi również nie doszło oficjalnie do podpisania żadnych dokumentów, ale nie oznacza to, że podczas rozmowy w cztery oczy, jaką prowadzili ze sobą obaj dyktatorzy, nie doszło do wiążących ustaleń.

Głównym punktem było potwierdzenie przez Putina przydzielenia pożyczki Mińskowi i jej podwyższenie z 1 miliarda do 1,5 miliarda euro.

To, co warto podkreślić to to, że było to pierwsze spotkanie po wyborach na Białorusi i że początkowo Kreml zachowywał się wstrzemięźliwie, gdy przeciwnicy reżimu zaczęli wychodzić na ulice i protestować z powodu fałszerstw władzy. Później jednak nastąpiła zmiana – mocne wsparcie dla Łukaszenki, polityczne i medialne, a nawet sugerowanie możliwości interwencji zbrojnej w celu „uspokojenia ulicy”.

Retoryka Moskwy i Mińska poszła w jednym kierunku – za protestami stoi Zachód, którego celem jest dokonanie przewrotu w kraju.

Czy Putin dobrze się bawi? Unia kontra Polska

Trudno oprzeć się wrażeniu, że prezydent Rosji Władimir Putin musi mieć niezły ubaw, patrząc na wewnętrzne stosunki w Unii Europejskiej. On...

zobacz więcej

Dla Kremla sprawa jest jasne – to próba wywołania drugiego Majdanu, a celem jest wyrwanie Białorusi z jego wpływów. Ma to być też preludium do przeprowadzenia podobnej operacji w samej Rosji.

Zarówno dla Mińska, jak i dla Moskwy celem podstawowym jest „wyciszenie” protestów na Białorusi. Kreml zdaje sobie sprawę, jak negatywny oddźwięk mają one dla niego w kontekście coraz słabszych sondaży i widocznego zmęczenia wielu Rosjan obecnym systemem władzy.

To, że Rosjanie nie mają widocznej alternatywy dla Putina i jego ludzi nie oznacza, że nie mogą w którymś momencie wyjść na ulice w liczbie o wiele wyższej, niż przeciętne protesty odważnej, acz wąskiej grupy opozycjonistów.

Moskwa obawia się również, by Mińsk nie poszedł na zbytnie ustępstwa wobec społeczeństwa, gdyż to także będzie potraktowane jako słabość władzy.

Katarzyna Chawryło i Piotr Żochowski stawiają w analizie OSW ważne pytanie – na jak wysoki koszt wspierania białoruskiego przywódcy jest w stanie pozwolić sobie Rosja.

„Konieczność stałego kontrolowania sytuacji wewnętrznej przez pozbawionego legitymacji społecznej przywódcę prowadzi do zwiększenia nakładów na niewydolną gospodarczo Białoruś, co wywołuje negatywną reakcję w części rosyjskiego społeczeństwa” – podkreślają eksperci OSW.

Z zależności tej zdaje sobie sprawę Putin, zdaje sobie sprawę też Łukaszenka, a także jego otoczenie. W którymś momencie może się okazać, że dla Kremla wspieranie dotychczasowego przywódcy białoruskiego przestanie być opłacalne, to zaś zakończy się zapewne postawieniem na innego kandydata. Nie oznacza to jednak większych zmian dla samych Białorusinów, kandydat ten bowiem będzie również prorosyjski.

Każdy kolejny dzień zwłoki kompromituje Niemcy. Nord Stream 2 musi upaść

Próba otrucia Aleksieja Nawalnego i wspieranie przez Kreml reżimu Aleksandra Łukaszenki powinny spotkać się ze zdecydowaną reakcją Berlina. Ze...

zobacz więcej

Łukaszenka znajduje się w narożniku. Do tej pory mógł sprytnie rozgrywać Moskwą i Zachodem. Teraz jego władza opiera się na wsparciu z Kremla. To, co go najbardziej trzyma u władzy, to zapewnienie Moskwy, że jest gwarantem jej wpływów na Białorusi.

Protesty opozycji, zamrożenie relacji z Zachodem, widmo surowych sankcji osłabiają jego pozycję wobec Kremla, co jednak nie oznacza, że nie będzie się w dalszym ciągu bronił przed ograniczeniem jego władzy przez Rosję w procesie realizowania przez nią projektu integracji obu krajów.

Anna Maria Dyner z PiSM przekonuje jednak, że najbliższe miesiące naznaczone będą coraz większym podporządkowywaniem się Białorusi Rosji i postępującą integracją obu państw. Może to jednak być przeprowadzane w częściowym ukryciu, tak by nie antagonizować białoruskiego społeczeństwa.

Ekspert PiSM podkreśla, że Rosja postawiła się w roli gwaranta stabilizacji sytuacji na Białorusi i w kolejnych miesiącach będzie zwiększała jej podporządkowanie.

„Oznacza to też, że na forum międzynarodowym będzie się pozycjonowała jako państwo odpowiedzialne za uregulowanie kryzysu na Białorusi, ograniczając rolę państw zachodnich czy organizacji międzynarodowych, jak OBWE czy ONZ, np. w zakresie mediacji między władzami a opozycją” – zaznacza Anna Maria Dyner.

Białoruś: Samospalenie przed siedzibą milicji. „Na znak protestu”

W mieście Smolewicze na Białorusi w piątek mężczyzna podpalił się przed siedzibą milicji. Przewieziono go na oddział intensywnej terapii....

zobacz więcej

„Utrudni to państwom takim jak Polska udzielenie wsparcia białoruskiemu społeczeństwu. Co więcej, opowiedzenie się za integracją z Rosją oznacza, że Białoruś nie będzie zainteresowana kontynuowaniem dotychczasowej współpracy z UE i USA” – dodaje.

W analizie Warsaw Institute czytamy zaś, że do niedawna niezły stan białoruskiej gospodarki, pozwalający utrzymywać w ryzach tamtejsze społeczeństwo, trwał w dużej mierze dzięki rosyjskim subsydiom energetycznym, preferencjom handlowym i kredytom. Rosja kupowała sobie w ten sposób pozostawanie Białorusi w jej strefie wpływów. Gdy doszło do drastycznego ograniczenia subsydiowania sąsiada, Białoruś znalazła się w kryzysie.

Dlatego dopóki Kreml nie będzie miał lepszego i pewnego kandydata do przeprowadzenia akcji zamiany przywódcy Białorusi, dopóty nie zaryzykuje odwrócenia się od Łukaszenki. To jednak może nie trwać wiecznie.

„Patrząc na przeszłość i poglądy liderów obecnej opozycji białoruskiej widać, że Moskwa już od dłuższego czasu pracuje nad zbudowaniem na Białorusi alternatywy dla Łukaszenki. Alternatywy pozwalającej zachować wpływy rosyjskie w tym kraju, a w przyszłości zmienić model uzależnienia. Tak, by mniej kosztowało to rosyjskiego podatnika, zarazem nie przynosząc uszczerbku dla rosyjskich interesów bezpieczeństwa i militarnych na Białorusi” – zaznacza Warsaw Institute.

Stąd też czwartkowa decyzja Łukaszenki, który poinformował o zamknięciu granic z Polska i Litwą i wzmocnieniem granicy z Ukrainą. Tłumaczył on tę decyzję zagrożeniem dla kraju i ostrzegał, występując podczas Forum Kobiet w Mińsku, że niewiele potrzeba, by „rozpocząć gorącą wojnę”.

Taktyka salami po białorusku

Alaksandr Łukaszenka, upewniwszy się co do wsparcia Kremla, przystąpił do realizacji planu zdławienia protestów. Reżim działa dwutorowo. Zmiany na...

zobacz więcej

– Nie jestem agresorem, jestem człowiekiem pokoju – zapewniał Łukaszenka. - Nie chcę, żeby nasz kraj walczył. Tym bardziej nie chcę, żeby Białoruś, Polska, Litwa stały się teatrem działań wojennych, podczas których będą się rozstrzygać nie nasze sprawy – podkreślił.

Zapowiedział również, że z powodu napiętej sytuacji wspólne manewry wojskowe z Rosją – Słowiańskie Braterstwo – odbędą się w dwóch etapach.

Obecnie ćwiczenia prowadzone są na poligonie brzeskim od 14 września i mają trwać do 25 września. Podczas wizyty ministra obrony Rosji Siergieja Szojgu w środę zapowiedziano, że pod koniec września odbędzie się drugi etap tych manewrów, o którym wcześniej nie informowano.

Ta retoryka wojenna, oskarżanie sąsiadów o chęć wejścia do kraju, to jasny sygnał, że władze w Mińsku nie pójdą na żadne ustępstwa i gotowe są na zastosowanie rozwiązań siłowych.

Dlatego też tak ważne jest, by mocne uderzenie sankcjami nie dotyczyło jedynie reżimu w Mińsku, ale przede wszystkim jego patrona – Moskwy. Tylko zmuszenie Kremla do szanowania prawa międzynarodowego może zmienić stan gry na Białorusi. W przeciwnym przypadku musimy być gotowi, że w kraju tym poleje się o wiele więcej krwi niż dotychczas.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

źródło:
Zobacz więcej