RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Niebezpieczna gra Arkadiusza Milika. Odrzucił ofertę wartą miliony

Arkadiusz Milik jest piłkarzem Napoli od 2016 roku (fot. REUTERS/Alberto Lingria)

Co dalej z Arkadiuszem Milikiem? Wydawało się, że właśnie teraz dobiegnie końca trwająca od blisko pół roku saga transferowa z udziałem piłkarza reprezentacji Polski. Wszystko było już dogadane. Napoli miało otrzymać od Romy 25 milionów euro, a sam piłkarz mógł liczyć na pięcioletni kontrakt i pensję na poziomie 4,5 miliona euro. Kiedy do złożenia zostały tylko podpisy, piłkarz niespodziewanie odrzucił propozycję klubu z Wiecznego Miasta.

To trzeba zobaczyć. Kiks roku w Ekstraklasie? [WIDEO]

Była druga połowa meczu kończącego 3. kolejkę PKO BP Ekstraklasy pomiędzy Rakowem Częstochowa a Zagłębiem Lubin. Marcin Cebula przedarł się przez...

zobacz więcej

O tym, że Milik opuści Napoli, mówiło się już od przynajmniej sześciu miesięcy. To wtedy piłkarz nie zdecydował się na przedłużenie umowy z zespołem z Kampanii. A było to niezwykle ważne. Umowa piłkarza obowiązuje jeszcze tylko przez niespełna rok. Podpisując nowy kontrakt, władze klubu chciały zabezpieczyć się przed odejściem swojego napastnika bez kwoty odstępnego.

– Wiele razy chciałem przedłużyć z nim umowę, ale kiedy mu to oferowałem, nie odpowiadał – powiedział w jednym z wywiadów Aurelio di Laurentiis.

Milik stwierdził jednak, że najwyższy czas zmienić otoczenie. To nie spodobało się właścicielowi klubu, który zapowiedział, że w związku z tym piłkarz nie ma czego szukać w drużynie.

Słowa szefa znalazły potwierdzenie w rzeczywistości. Choć przygotowania do sezonu idą pełną parą, to jednak Milika próżno szukać w składzie na kolejne sparingi rozgrywane przez Napoli.

Właściciel klubu zapowiedział, że oczekuje za piłkarza aż 50 milionów euro. To zaporowa cena, biorąc pod uwagę fakt, że już w styczniu Milik będzie mógł związać się umową z nowym pracodawcą, który nie będzie musiał płacić Napoli odstępnego.

Lista najlepiej opłacanych piłkarzy na świecie. Wśród nich Lewandowski

Lionel Messi jest najlepiej opłacanym piłkarzem na świecie – wynika z najnowszego zestawienia magazynu „Forbes”. Argentyńczyk zarobił w ostatnim...

zobacz więcej

Rozpoczęło się przeciąganie liny między Milikiem a di Laurentiisem. Stanęło na tym, że Napoli sprzeda go do klubu, który zaoferuje najwięcej kasy. Jeśli reprezentantowi Polski nie przypadnie do gustu oferta, to ostatni rok kontraktu spędzi w Neapolu, siedząc na ławce rezerwowych.

Wydawało się, że to tylko czcze gadanie. Nasz piłkarz wzbudzał spore zainteresowanie na rynku. A do tego wymarzył mu się transfer do Juventusu Turyn. To wydawało się możliwe. Trenerem Juve był Maurizio Sarri, który bardzo cenił polskiego napastnika z czasów wspólnej pracy w Neapolu.

Według plotek Milik miał nawet zażądać do di Laurentiisa zgody na odejście do klubu Wojciecha Szczęsnego i Cristiano Ronaldo. To doprowadziło do szału właściciela i kibiców Napoli.

Transfery na linii Turyn-Neapol to rzadkość, a piłkarz, który decyduje się na taki transfer, jest w Kampanii spalony. Tak było chociażby z Gonzalo Higuainem, który zamienił Napoli na Juventus chwilę po tym, gdy Włosi ściągali z Ajaksu Milika. Uwielbiany Higuain stał się wrogiem numer jeden, choć Napoli zarobiło na nim aż 90 milionów euro.

Kiedy Milik zadeklarował chęć odejścia właśnie do Juve, stało się jasne, że w Neapolu nie będzie już dla niego miejsca.

To trzeba zobaczyć. Kiks roku w Ekstraklasie? [WIDEO]

Była druga połowa meczu kończącego 3. kolejkę PKO BP Ekstraklasy pomiędzy Rakowem Częstochowa a Zagłębiem Lubin. Marcin Cebula przedarł się przez...

zobacz więcej

Sprawa transferu do Juventusu upadła jednak, zanim jeszcze turyńczycy złożyli oficjalną ofertę. W Juve doszło do zmiany trenera. Sarriego zastąpił Andrea Pirlo, który nie był już na tyle gorącym orędownikiem sprowadzenia polskiego napastnika.

Mówiło się także o zainteresowaniu Polakiem przez Atletico Madryt i Tottenham Londyn, ale nigdy nie wykroczyło to dalej niż medialne spekulacje. Teraz oba kierunki są już bardzo mało prawdopodobne. Anglicy i Hiszpanie wznowili już sezon, a niezwykle rzadko dochodzi tam do ściągania piłkarzy już podczas trwania rozgrywek.

Do tego mówimy tutaj o wyłożeniu całkiem poważnych pieniędzy. Na stole pozostała tylko oferta z Romy. A miał to być transfer, będący elementem poważniejszej układanki. Tutaj również w tle pojawiał się Juventus, choć nie w takim kontekście, jak Milik sobie wyobraził.

Juve zagięło parol na Edina Dżeko. Roma zgodziła się na transfer tylko pod warunkiem, że uda się ściągnąć wartościowego następcę. Kimś takim miał być Milik. Do spełnienia tego scenariusza zabrakło tylko podpisu pod umową z rzymianami polskiego piłkarza.

Teraz przyszłość Milika po raz kolejny zawisła w próżni. W niemieckiej prasie pojawiają się spekulacje, że Polaka w swoich szeregach chciałby mieć RB Lipsk. Ale i w tym przypadku brakuje konkretów. Pewne jest tylko, że Milik musi podjąć decyzję o zmianie pracodawcy do 5 października. Wtedy zamyka się w letnie okienko transferowe. W innym wypadku piłkarza czeka stracone pół roku. A to niezwykle istotne w kontekście nie tylko jego klubowej przyszłości, ale także szykującej się do Euro 2020 reprezentacji Polski.

źródło:
Zobacz więcej