RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Solidarność europejska i sankcje

Unia Europejska jest silna tylko wtedy, gdy jest solidarna (fot. Shutterstock/Alexandros Michailidis)

Powodem opóźnienia nałożenia sankcji na Białoruś w związku z tamtejszym brutalnym tłumieniem protestów przeciwko sfałszowaniu wyborów nie jest „szantaż Cypru”, lecz brak solidarności europejskiej. Pokazuje to również, że wbrew niektórym opiniom solidarność europejska to nie jest idealistyczna mrzonka, ale klucz do europejskiego realizmu politycznego.

Podzielona wyspa i jej gaz

W tegorocznym szczycie sezonu Cypr świeci pustkami, a znaczna część turystycznej infrastruktury pozostaje zamknięta w celu uniknięcia kosztów....

zobacz więcej

Na wstępie warto podkreślić, że sankcje na władze Białorusi powinny zostać nałożone. Białoruś jest i była przez wieki częścią Europy, choć dwa ostatnie stulecia mocniej pchnęły ją ku wschodowi. Jak pokazują nastroje białoruskiej ulicy, nie jest to jednak więź nierozerwalna. Kluczowe znaczenie dla przyszłych relacji ma jednak to, kto jest z narodem białoruskim, a kto przeciwko niemu.

Tego właśnie nie rozumieją tzw. „realiści polityczni”, którzy uważają, że realizm polega na układaniu się z dyktatorami i okazywaniu lekceważenia dla buntujących się przeciwko nim narodów. Tyle, że narody mają swoją pamięć i z całą pewnością Białorusini będą pamiętać, kto ich wspierał, a kto był przeciwko nim. Gdyby przy tym połknięcie Białorusi przez Rosję było aż tak proste, to dawno by to już nastąpiło.

Cypr nie jest przy tym wrogiem Białorusinów, a sugerowanie, że chce zablokować sankcje na Białoruś ze względu na swoje relacje z Rosją jest całkowitym nieporozumieniem. Celem Cypru nie jest bowiem niedopuszczenie do nałożenia sankcji na reżim Łukaszenki, lecz zmuszenie Europy do poważnego traktowania własnych deklaracji i kierowania się solidarnością europejską w działaniach z zewnętrznymi podmiotami.

Warto przy tym podkreślić, że jest to również w interesie Polski, bo przecież cały projekt Nord Stream 2 jest właśnie takim gwałceniem tej zasady. W dodatku kluczową rolę, zarówno w przypadku naruszania solidarności europejskiej w przypadku Cypru, jak i Polski, odgrywa to samo państwo, tj. Niemcy. I w obu przypadkach sprawa wiąże się z bezpieczeństwem energetycznym Europy i dywersyfikacją dostaw gazu.

Pucz w Mali, powtórka z 2012 r.?

Powody puczu w Mali, który miał miejsce 18 sierpnia, można zrozumieć, niemniej niesie on duże ryzyko dla dalszej destabilizacji i to nie tylko...

zobacz więcej

I dlatego nie jest winą państwa, które domaga się respektowania zasady solidarności europejskiej, że sięga po jedyne dostępne mu skuteczne narzędzia. To jest właśnie realpolitik solidarności europejskiej. Wina więc leży po stronie państwa, które uważa, że będzie podejmować takie decyzje, jakie chce, samo nie będzie działać przeciwko swym interesom i może ignorować solidarność europejską, a od innych będzie jej żądać.

Sankcje na Turcję to nie szantaż, to interes Europy

Warto więc zrozumieć, że kluczem do rozwiązania impasu nie jest zmuszenie Cypru do odstąpienia od swojego stanowiska, lecz poparcie go przez wszystkie kraje UE i równoczesne nałożenie sankcji na Turcję i Białoruś. Nieporozumieniem jest bowiem nazywanie szantażem domagania się realizacji wcześniejszych i wciąż aktualnych zapowiedzi Unii Europejskiej.

Ponadto zmuszenie Cypru do wycofania się z żądania równoczesnego nałożenia sankcji na Turcję oznaczać będzie klęskę solidarności europejskiej i okazanie słabości przez UE. A to nie jest w interesie takich krajów jak Polska. Bo dzisiaj Cypr, a jutro znów my zostaniemy złożeni na ołtarzu partykularnych interesów innych państw członkowskich.

Mimowolny sukces Izraela

Nawiązanie oficjalnych stosunków przez Zjednoczone Emiraty Arabskie z Izraelem, do którego doszło na podstawie porozumienia zawartego 13 sierpnia,...

zobacz więcej

W relacjach i artykułach, w których mowa jest o „cypryjskim szantażu” i które napędzają antycypryjską nagonkę, niewiele mówi się o przyczynach żądania Cypru nałożenia sankcji na Turcję. Przemilczanie tego jest albo przejawem złej woli, albo totalnej ignorancji.

Tymczasem nie chodzi bynajmniej o „spór cypryjsko-turecki”, ale o fundamentalną dla tego państwa kwestię: naruszanie jego suwerenności. I znów, nie chodzi bynajmniej o istniejący od dekad problem separatystycznego Cypru Północnego, okupowanego przez Turcję i to, że Turcja w ogóle nie uznaje Cypru i nie zamierza z nim prowadzić jakichkolwiek negocjacji.

Nie, chodzi o działania podejmowane od zeszłego roku, tj. ignorowanie cypryjskiej suwerenności na jej wodach terytorialnych i w Wyłącznej Strefie Ekonomicznej (EEZ) oraz prowadzenie tam nielegalnych wierceń. W dodatku nie jest to wyłącznie sprawa cypryjska, lecz ogólnoeuropejska. Chodzi bowiem o znajdujące się tam złoża gazu i projekt dywersyfikacji dostaw tego surowca do Europy w ramach projektu EastMed, który UE uznała za jeden ze swoich projektów priorytetowych ze względu na potrzeby dywersyfikacyjne i bezpieczeństwo energetyczne jeszcze w 2013 r.

Dla nas Turcja jest tym, czym dla was Rosja

Czy coś to nam przypomina? Słowami kluczami są tu: dywersyfikacja, bezpieczeństwo energetyczne i przede wszystkim solidarność europejska. Łatwo można sobie wyobrazić sytuację, gdy to Polska, przyciśnięta do muru tak ostentacyjnym łamaniem solidarności europejskiej, sięga po podobne środki co obecnie Cypr i jest stawiana pod pręgierzem jako ten zły, szantażysta.

Cylicyjscy Ormianie w Libanie

Choć wydawałoby się że Liban i Armenia leżą daleko od siebie to Ormianie mieszkają w tym lewantyńskim kraju cedrów już od wczesnego średniowiecza....

zobacz więcej

Niedawno w niektórych mediach międzynarodowych zaczęto już lansować tezę, że najlepszym rozwiązaniem „sporu z Turcją” będzie zamrożenie, a następnie rezygnacja z wydobycia gazu na Morzu Śródziemnym.

Pomijając to, że nie powstrzymałoby to Turcji, to musi niepokoić perspektywa, że Unia Europejska ustępuje pod wpływem nielegalnych, czy wręcz bandyckich działań państwa trzeciego i rezygnuje z ważnego dla siebie projektu. Polskę taka postawa powinna niepokoić, bo dziś tym państwem trzecim jest Turcja, a jutro będzie znów Rosja. Zwłaszcza, że chodzi o bezpieczeństwo energetyczne i dywersyfikację dostaw gazu.

„Dla nas Turcja jest tym, czym Rosja dla was” – usłyszałem niedawno od pewnego wpływowego Cypryjczyka, który zastrzegł sobie anonimowość, bo nie chciał mieć problemów z Rosjanami. Faktem jest bowiem, że dla Cypru wchodzenie w otwarty konflikt z Rosją jest niezbyt wygodne, gdyż kraj ten żyje obecnie z dwóch rzeczy: usług finansowych i turystyki. I w obu przypadkach klienci rosyjscy odgrywają kluczową rolę.

Choć w kwestii turystyki w tym roku znacznie mniejszą, bo ze względu na koronawirusa wyspa zamknęła się na Rosjan. W rezultacie na cypryjskich plażach znacznie częściej można było usłyszeć język polski niż rosyjski. Jednocześnie jednak Cypr nigdy dotąd nie blokował żadnych działań UE wymierzonych przeciwko Rosji, kierując się właśnie solidarnością europejską. Cierpliwość ma jednak swoje granice, a historia sprawy nałożenia sankcji na Turcję to jedna wielka kpina.

Ksiądz Waldemar Cisło: „Wspólnota międzynarodowa musi pomóc Libanowi!”

12 ton środków chemicznych, a także leki oraz upominki dla dzieci przywiózł w piątek polski samolot wojskowy do Bejrutu. To pomoc zebrana przez...

zobacz więcej

Sankcyjna tragifarsa

15 lipca 2019 roku Komisja Europejska podkreśliła, że nielegalne wiercenia tureckie na wodach Cypru będą miały negatywny wpływ na relacje między UE a Turcją i wezwała Turcję do przystąpienia do negocjacji z Cyprem oraz rozwiązania problemu w oparciu o prawo międzynarodowe (co cały czas proponuje sam Cypr).

Zagroziła też nałożeniem sankcji, jeśli Turcja to wezwanie zignoruje i będzie kontynuować swoje nielegalne działania. Turcja, podobnie zresztą jak Rosja (dlatego warto o tym pamiętać), niewiele sobie robi ze słów, więc je zignorowała i wiercenia prowadzi do dziś. W listopadzie Komisja Europejska postanowiła zatem przejść od słów do czynów, przynajmniej teoretycznie, i nałożyć zapowiedziane sankcje. Tyle, ze były one kpiną – objęto nimi raptem dwie osoby fizyczne, więc oczywiście Turcja tylko zintensyfikowała swoje nielegalne działania. UE zapowiedziała więc kolejne kroki, których oczywiście nie podejmuje, a gdy Cypr tego żąda, to nazywane jest to „szantażem”.

Taka postawa UE w kwestii realizacji zapowiedzi sankcji to groźna tragifarsa, bo pokazuje niemoc. Polska, a także kraje bałtyckie, powinny o tym pamiętać, bo równie niemrawo nakładane są sankcje na Rosję. Nie jest w naszym interesie, by zapowiedzi sankcji UE w związku z agresywnymi działaniami państw trzecich przeciwko państwom członkowskim pozostawały tylko zapowiedziami i wywoływały śmiech, a nie strach po stronie owego agresywnego państwa.

Szyickie święto a koronawirus

Aszura to najważniejsze święto szyitów, których na świecie jest około 200 milionów. Upamiętniają wówczas śmierć imama Husajna, wnuka muzułmańskiego...

zobacz więcej

Nienakładanie zapowiedzianych sankcji to wręcz zaproszenie do dalszych nielegalnych działań bez względu na to, czy chodzi o Turcję czy też Rosję. I w obu wypadkach niektóre kraje mogą sięgać po łatwe, często zbyt łatwe, wytłumaczenia. W kwestii Rosji jest to np. „rosyjskość Krymu” i interesy handlowe. A konsekwencją są nowe otrucia nowiczokiem i próby nielegalnej ekspansji.

W przypadku Turcji jest to problem szantażu nowym atakiem migrantami i również interesy niektórych korporacji europejskich, np. niemieckiej zbrojeniówki czy tamtejszych banków, które udzieliły Turcji kredytów. Przy tym Rosja w taki sam sposób nie traktuje Polski jako partnera, jak Turcja Cypru i w obu przypadkach niedopuszczalne jest to, by Unia Europejska takie zachowanie tolerowała, a niektóre kraje dogadywały się nad głowami państw członkowskich bezpośrednio zagrożonych agresywnymi działaniami.

Unia skuteczna, jeśli solidarna

Unia Europejska jest silna, jeśli jest solidarna. Wówczas nałożenie sankcji czy to na Rosję, Turcję czy Białoruś może okazać się bardzo skutecznym narzędziem. O ile oczywiście będą to realne sankcje, a nie tak śmieszne, jak te nałożone na Turcję w listopadzie. Powinny też pamiętać o tym państwa, które uważają, że nakładanie sankcji na Turcję nie jest w ich interesie, bo właśnie na takiej samej zasadzie nakładanie sankcji na Rosję czy Białoruś nie jest w interesie Cypru.

Antygrecka noc kryształowa w Konstantynopolu

65 lat temu, w nocy z 6 na 7 września 1955 r., w Stambule rozpoczął się pogrom tamtejszej ludności greckiej. Mimo prześladowań oraz wymiany...

zobacz więcej

Solidarność europejska jest w interesie wszystkich bo jak jej nie ma, to raz ofiarą jej braku stanie się Cypr, a innym razem Polska czy kraje bałtyckie. Warto też przypomnieć, że gdy Turcja zablokowała plany obronne NATO w sprawie Polski i państw bałtyckich, to podniosły się głosy, że należy zrozumieć jej argumenty i jej interes. Tymczasem Turcja podnosiła wówczas żądania całkowicie absurdalne, a gdy ustąpiła, to niektórzy jej za to dziękowali i z „wdzięczności” zablokowali w NATO zbadanie sprawy tureckiej groźby ataku na francuską fregatę na Morzu Śródziemnym, a teraz blokują nałożenie sankcji na Turcję. Tymczasem Cypr żąda czegoś, do czego UE i tak się zobowiązała, a co dotyczy jego suwerenności i bezpieczeństwa energetycznego Europy. I jakoś nie widać takiego zrozumienia. Rozwiązanie jest proste. Nałożenie realnych sankcji zarówno na Białoruś, jak i Turcję, i poważne traktowanie solidarności europejskiej.

źródło:
Zobacz więcej