RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Bez Lewandowskiego, bez sensu. Wstydliwy występ Polaków [OCENY]

Piotr Zieliński (z lewej) był jednym z niewielu jasnych punktów reprezentacji Polski w meczu z Holandią (fot. Getty)
Piotr Zieliński (z lewej) był jednym z niewielu jasnych punktów reprezentacji Polski w meczu z Holandią (fot. Getty)

Bezzębni, wycofani, wyraźnie przestraszeni – choć za kadencji Jerzego Brzęczka Polacy rzadko zachwycają, w starciu z Holandią (0:1) przeszli samych siebie. Prawie wszyscy zasłużyli na naganę.

Tomaszewski: Mam nadzieję, że Brzęczek to zrozumie

– Pozytywem tego meczu jest to, że zanosi się na to, iż Jerzy Brzęczek do lamusa odłożył poszukiwania nowego ustawienia. Na mecz z Holandią...

zobacz więcej

O ile w pierwszej połowie można było doszukać się kilku pozytywów w naszej grze, o tyle w drugiej na boisku istniał już tylko jeden zespół. Różnica klas była nadto widoczna, ale na szczęście nie wszyscy wypadli na tle Holendrów fatalnie. Marne pocieszenie, ale zawsze. Czy z Lewandowskim byłoby dużo lepiej? Gorzej na pewno nie.

Tak czy siak – na niecały rok przed mistrzostwami Europy selekcjoner Jerzy Brzęczek zdaje się błądzić taktycznie i kadrowo. Nie najlepiej wypada też w mediach. Kto odważyłby się po tak fatalnym meczu powiedzieć, że jest „bardzo (!) zadowolony” z piłkarzy? My nie jesteśmy, więc oceny są surowe.

(skala 1-10)

Wojciech Szczęsny – 6/10
Holendrzy przeważali, robili na boisku sporo szumu, ale polski bramkarz wiele pracy nie miał. W 58. minucie świetnie wyszedł do Memphisa Depaya, ratując nad od straty gola. Przy bramce Bergwijna nie miał szans. Jest jedno „ale”: wznowienia gry. W Juventusie bardzo w tym elemencie pewny, z Holandią żaden z jego dłuższych wykopów nie dotarł do celu.

Tomasz Kędziora – 5/10
Błysnął raz. W 32. minucie świetnie podłączył się z prawej strony, wykorzystał podanie od Klicha i precyzyjnie dośrodkował do Piątka. Trochę jak Łukasz Piszczek w najlepszych latach. Gdyby tylko był tam Lewandowski... Potem bezbarwny, jak zresztą cała prawa strona naszej reprezentacji.

Kamil Glik – 6/10
No i jak tu go ocenić? Nie grał w piłkę od pół roku, ma już swoje lata, trudno liczyć, że będzie nadążał za Depayem czy Bergwijnem i – niestety – kilka razy tego nie zrobił. Gdy w 58. minucie napastnik Lyonu wymknął mu się na kilku metrach, tylko dobra interwencja Szczęsnego uratowała nas od straty gola. Mimo wszystko: dość pewnie kierował defensywą, zaliczył też kilka interwencji w „swoim stylu”, czyli twardo, bez litości dla rywala.

Jan Bednarek – 7/10
Holendrzy nie bawili się w dośrodkowania, bo pewnie nie mieliby szans w starciach z rosłymi Polakami. Bednarek zagrał poprawnie, solidnie, raz tylko – przy jednym z dośrodkowań – źle obliczył tor lotu piłki, dzięki czemu blisko strzelenia gola był Depay. W końcówce skutecznie zablokował zgranie Ake w polu karnym. Niezły, mocny punkt.

Bartosz Bereszyński – 2/10
Jerzy Brzęczek z uporem maniaka wystawia go na lewej stronie obrony, choć ani „Bereś” nie gra na tej pozycji na co dzień, ani nie jest lewonożny, ani nie mamy w tej materii takiej biedy, by podobne manewry były konieczne. Miał jedną dobrą interwencję, gdy zgarnął piłkę z rąk zbierającego się do strzału Depaya, ale poza tym co najmniej przeciętny. Na niską notę największy wpływ miał oczywiście stracony gol. Choć wydaje się to niemożliwe, Bereszyński popełnił dwa szkolne błędy przy jednym dośrodkowaniu: nie tylko złamał linię spalonego, ale i zupełnie odpuścił krycie Hateboera. Porażka idzie na jego konto.

Kosecki: Słabo to wyglądało

Reprezentacja Polski przegrała 0:1 z Holandią w Amsterdamie w meczu pierwszej kolejki Ligi Narodów. Biało-Czerwoni zdecydowanie ustępowali...

zobacz więcej

Grzegorz Krychowiak – 5/10
Był na boisku, raz czy dwa wyszedł po piłkę, ale głównie za nią niezbyt skutecznie biegał. Jeden z odpowiedzialnych za to, jak swobodnie poruszali się Holendrzy po boisku.

Mateusz Klich – 4/10
Na dziesięć meczów w reprezentacji, częściej słaby niż dobry. Przykra to sprawa, zważywszy, że są podstawy, by wierzyć, że mógłby z Krychowiakiem stworzyć ciekawy, zbilansowany duet w środku pola. Dużo strat, mało wygranych pojedynków. Nie będzie wspominał tego starcia najlepiej.

Piotr Zieliński – 6/10
Hurra, wreszcie jasny punkt naszej reprezentacji. Jedyny, który zdawał się nie panikować z piłką przy nodze. Pod koniec pierwszej połowy znakomicie urwał się Frenkiemu De Jongowi, wcześniej dobrze uruchomił Jóźwiaka – miał kilka zagrań, które pozwalały uwierzyć, że wśród jedenastu najlepszych piłkarzy na boisku nie ma samych Holendrów. Zgasł w drugiej połowie, jak i cała reprezentacja. Może obraził się na fatalnych kolegów?

Kamil Jóźwiak – 7/10
Udany debiut. Gdzie brakowało umiejętności, tam nadrabiał zaangażowaniem. Na początku meczu raz czy dwa nie wrócił się po stracie, ale starsi koledzy szybko go "naprostowali". Od tego czasu biegał do wszystkiego, wsadzał nogę, wyróżniał się – nie tylko ze względu na czuprynę w kolorze blond. Oby po transferze z Lecha nie utknął na ławce rezerwowych, bo możemy mieć z niego podczas mistrzostw Europy sporo pożytku.

Sebastian Szymański – 4/10
Niewidoczny w pierwszej, niewidoczny w drugiej połowie. Trudno go za cokolwiek pochwalić, trudno za cokolwiek skrytykować, bo wyglądało to trochę tak, jakby w ogóle nie zamierzał podejmować walki. Prawą stroną nie stworzyliśmy nawet pół zagrożenia.

Krzysztof Piątek – 3/10
Nie dość, że miał zastąpić w pierwszym składzie Roberta Lewandowskiego, to jeszcze pod opiekę wziął go Virgil Van Dijk. Szanse, że wyjdzie z tego cokolwiek pozytywnego były niewielkie. I wiecie co? Nie wyszło. W 32. minucie był bliski gola po dośrodkowaniu Kędziory, nieźle przymierzył, ale chyba sam nie wierzył, że piłka po jego strzale może wpaść do bramki. Poza tym zwyczajnie słaby, schowany do kieszeni przez znakomitego obrońcę Liverpoolu, którego z frustracji kilka razy dotkliwie pokopał. Tyłem do bramki nic, przodem tym bardziej. Dramat.

W drugiej połowie na boisku pojawiło się trzech rezerwowych. Jako że Polacy przez kilkadziesiąt minut prawie nie dotykali piłki, trudno ich w jakichkolwiek sposób ocenić. Odnotujmy więc, że za Piątka, Jóźwiaka i Zielińskiego weszli Milik, Grosicki i Moder. Nie odmienili oblicza meczu, nie pokazali niczego spektakularnego. No, Moder raz nieźle dośrodkował z rzutu rożnego. Mało? W piątkowy wieczór było z Polakami tak źle, że nawet takie drobnostki warto odnotować.

Mecz do zapomnienia. Wstyd, że piłkarze czołowych europejskich klubów przez 90 minut muszą skupiać się wyłącznie na obronie w meczu niemalże towarzyskim. Oby w poniedziałek z Bośnią i Hercegowiną (transmisja od 20:30 w TVP1 i od 20:05 w TVP Sport) było lepiej. Trzymajmy kciuki.

źródło:
Zobacz więcej