RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Biden zaatakował Trumpa. „Nie zatrzyma przemocy”

Były wiceprezydent USA Joe Biden walczy o Biały Dom (fot. PAP/EPA/TANNEN MAURY / POOL)

Prezydent Donald Trump „nie zatrzyma przemocy”, a za jego rządów kryzysy „wciąż się mnożą” – ocenił w poniedziałek kandydat Demokratów w listopadowych wyborach prezydenckich w USA Joe Biden.

Afroamerykanin chciał zasztyletować, bo „czuł potrzebę zabicia białego mężczyzny”

Przed atakiem oglądał w mediach społecznościowych filmy przedstawiające brutalność policji – przyznał po aresztowaniu 19-letni Jayvon Hatchett....

zobacz więcej

Po 11 dniach po przyjęciu partyjnej nominacji Demokratów na kandydata na prezydenta Biden wypowiedział się w Pittsburghu, w Pensylwanii. Tematem były trwające w USA niepokoje społeczne i gwałtowne protesty, które niekiedy przeradzają się w zamieszki. Stany Zjednoczone mierzą się z nimi od końca maja, po zamordowaniu przez policję w Minneapolis Afroamerykanina George'a Floyda.

– Wywoływanie zamieszek to nie protestowanie. Plądrowanie to nie protestowanie. Podpalanie to nie protestowanie – wymieniał w trakcie swojego przemówienia Biden. Podkreślił, że „przemoc nie przyniesie zmiany”.

Jednocześnie kandydat Demokratów krytykował ubiegającego się o reelekcję Trumpa, oskarżając go o „dolewanie oliwy do ognia”. – Czy ktokolwiek wierzy, że będzie mniej przemocy w Ameryce, jeśli Donald Trump zostanie ponownie wybrany? – pytał Biden. – Potrzebujemy w USA sprawiedliwości i bezpieczeństwa. Mierzymy się z kilkoma kryzysami, które pod rządami Donalda Trumpa wciąż się mnożą – ocenił.

Moralne przywództwo

Biden ocenił, że obecny prezydent „dawno zrzekł się moralnego przywództwa” i „nie może zatrzymać przemocy, gdyż sam latami ją wzniecał”.

Na 64 dni przed wyborami prezydenckimi debata dotycząca protestów, a co za tym idzie nierówności rasowych, reformy policji oraz polityki bezpieczeństwa, staje się głównym tematem kampanii.

We wtorek Trump odwiedzi niewielkie miasto Kenosha, w stanie Wisconsin, na ulicach którego od ponad tygodnia dochodzi do zamieszek. Spowodowało je siedmiokrotne postrzelenie w plecy przez policję 23 sierpnia 29-letniego Afroamerykanina Jacoba Blake'a. Od tego dnia w Kenosha oraz w Portland, w stanie Oregon, w zamieszkach zginęły trzy osoby.

Trump zarzuca zarządzającym miastami Demokratom bezradność wobec przemocy oraz uleganie radykalnym ugrupowaniom. Wypomina też Bidenowi, że „siedzi w piwnicy” i nie wyjeżdża z rodzinnego Wilmington, w stanie Delaware. Od marca – gdy kampania prezydencka została znacząco ograniczona z powodu koronawirusa – 78-letni kandydat na prezydenta rzadko opuszcza to miasto.

Portal The Hill odnotowuje, że wielu Demokratów nalega, by w kampanii Biden stał się bardziej widoczny. Od drugiego tygodnia września były wiceprezydent ma ruszyć w trasę, między innymi do Pensylwanii i Wisconsin. To jak ubiegający się po raz trzeci o prezydenturę Biden poradzi sobie z niepokojami w amerykańskich miastach „może ukształtować kontury jesiennej kampanii” – ocenił dziennik „New York Times”.

źródło:

Zobacz więcej