RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Bili i znęcali się psychicznie. Relacja Polaka zwolnionego z białoruskiego aresztu

Podczas powyborczych protestów zatrzymano około 7 tysięcy ludzi (fot. Reuters/Vasily Fedosenko)

Przepełnione cele w aresztach, brak jedzenia i bicie zatrzymanych. Tak opisują pobyt w aresztach i na posterunkach milicji Białorusini. Podczas powyborczych protestów zatrzymano około 7 tys, ludzi. Część już wypuszczono do domów. Obywatel Polski Kacper Sienicki został zatrzymany w Mińsku 9 sierpnia, gdy wychodził z kolegą z kawiarni. W rozmowie z Polskim Radiem mówił, że najtrudniejsze były pierwsze godziny po zatrzymaniu.

„Do rana wypuścimy wszystkich” – noc oczekiwania pod aresztem w Mińsku Białoruskim

– Do 6 rano wypuścimy wszystkich zatrzymanych – powiedział wiceminister spraw wewnętrznych Alaksandr Barsukau, który ok godz. 1 w nocy przyjechał...

zobacz więcej

– Zatrzymanie było dosyć brutalne. Od razu wsadzono nas do więźniarki i tam zmuszono nas do klęczenia. Wtedy zostaliśmy pobici po raz pierwszy. Potem przewieziono nas na komisariat, do takich piwnic MSW. I tam rozpoczął się cały proces, który trwał kilkanaście godzin. To był proces tortur i znęcania się psychicznego nad nami – mówi Kacper Sienicki; potem został przewieziony do aresztu w podstołecznym mieście Żodzina.

– W celi było 8 łóżek i 19 osób. Była duża solidarność między nami i atmosfera bardzo podniosła. Wszyscy się nawzajem wspierali. Zawiązały się różne nowe przyjaźnie. Z tych trzech dni po areszcie ten etap spędzony w więzieniu był raczej tym najbardziej znośnym do przeżycia gdyż już nie byliśmy bici i wspieraliśmy się najbardziej – powiedział Polak.

Kacper Sienicki wraz z innym obywatelem Polski zostali uwolnieni z aresztu w Żodzinie. Natychmiast zaopiekowali się nimi polscy dyplomaci z Ambasady Polski w Mińsku.

źródło:
Zobacz więcej