RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Waszczykowski: Europa boi się nawiązać grę o Białoruś z Moskwą

Witold Waszczykowski uważa, że unijni politycy są bierni w sprawie protestów na Białorusi, gdyż obawiają się o swoje relacje z Rosją (fot. Valery Sharifulin\TASS via Getty Images; arch. PAP/Bartłomiej Zborowski)

– Wszystko zależy od determinacji społeczeństwa. Nie ma tam liderów, kierownictwa, które mogłoby poprowadzić tę akcję protestacyjną. Jedyna nadzieja jest, że społeczeństwo będzie się zarażać opozycyjnością – powiedział w rozmowie z portalem tvp.info europoseł i b. minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski.

„Kto głosował na Swietłanę Cichanouską?”. Las rąk w górze [WIDEO]

Swietłana Cichanuska ma duże poparcie wśród Białorusinów. Podczas akcji strajkowej protestacyjnej w Żodzinie pod Mińskiem wzniósł się las rąk po...

zobacz więcej

Rozmowa dotyczyła trwających obecnie na Białorusi protestów. Waszczykowski ocenia, że z polskiego punktu widzenia sytuacja wcale nie jest oczywista, gdyż Rosjanie mogą wykorzystać sytuację na swoją korzyść.

– Wszystko zależy od determinacji społeczeństwa. Nie ma tam liderów, kierownictwa, które mogłoby poprowadzić akcję protestacyjną. Jedyna nadzieja jest, że społeczeństwo będzie się zarażać opozycyjnością. Do tego nakłania brutalność milicji. Mówi się już o siedmiu tysiącach zatrzymanych, wielu z nich jest pobitych, być może byłoby zatrzymanych jeszcze więcej, ale dochodzą informacje, że brakuje miejsc w aresztach. Reżim jest za mocny, żeby go pokonać protestami w parkach, na ulicach, broni się. Demonstrujący nie są w stanie opanować urzędów, administracji centralnej, a reżim jest przygotowany – mówił.

Zdaniem Waszczykowskiego, „żeby coś zmienić, Białorusini muszą dostać wsparcie, sami tego nie zrobią. Łukaszenka jest za silny. Będzie tylko dalsza eskalacja konfliktu, chyba że dojdzie do załamania w administracji Łukaszenki np. jeśli żołnierze, milicjanci uznają, że nie są w stanie wyjść na ulice, szczególnie w małych miejscowościach, gdzie ich ludzie znają, rozpędzać protesty swoich znajomych, kolegów z pracy, rodzin”.

– W takim wypadku może dojść do sytuacji, w której Łukaszenka uzna, że należy jednak podjąć dialog z manifestującymi – stwierdził.

Jak stwierdził Waszczykowski, wiele zależy również od tego, czy zagranica wywrze presję na Łukaszenkę.

– W tej chwili presję wywiera jedynie Polska i państwa bałtyckie. Głos zabrały również USA. Mike Pompeo w Warszawie też wypowie się na ten temat, natomiast UE milczy. Wiele stolic europejskich w ogóle się nie wypowiedziało. Kuriozalnym było to, że dwa dni temu, kiedy trwały zamieszki w Mińsku, niemiecki minister spraw zagranicznych (a trwa obecnie niemiecka prezydencja w UE) odwiedził Moskwę i domaga się zbudowania Nord Stream 2 – mówił.

Szef Wiasny o protestach na Białorusi: to sytuacja bez precedensu

Protesty na Białorusi to sytuacja bez precedensu; takiej liczby aresztowanych i pobitych jeszcze nie było; demonstracje odbywają się także w małych...

zobacz więcej

– Moja konkluzja jest taka, że Europa boi się nawiązać grę o Białoruś z Moskwą, co pokazał swoją wizytą Heiko Maas i swoją rozmową z Ławrowem. Oni liczą na lukratywne układy gospodarcze z Rosjanami. Przyszłość Białorusi jest dla nich trzeciorzędna – dodał.

Europoseł uważa, że z polskiego punktu widzenia sytuacja wcale nie jest oczywista i może dojść do sytuacji, w której to Moskwa wyzyska sytuację na swoją korzyść.

– To zależy, kto wypełni próżnię po Łukaszence. Czy zrobią to siły chcące utrzymać suwerenność Białorusi, ale można sobie wyobrazić scenariusz, w którym Łukaszenka zostanie odsunięty przez Moskwę. Może być tak, że Rosjanie uznają w pewnym momencie, że Łukaszenka nie daje rady i wyciągną z tego reżimu kogoś młodszego, sprawniejszego, kogoś, kto będzie bardziej do przełknięcia dla społeczeństwa, bo okaże się technokratą. Łukaszenka jest nieakceptowalny dla młodzieży po prostu dlatego, że wydaje się obciachowy. To starszy pan, który jeszcze niedawno utrzymywał, że nie ma koronawirusa. Rosjanie mogą postawić na kogoś innego, kto poczyni pewne obietnice, ale długofalowo spacyfikuje społeczeństwo. Dla nas najgorszą perspektywą jest sytuacja, w której będziemy mieć tuż za granicą jeszcze bardziej podległe Rosji państwo – powiedział.

Tymczasem przed biurem Parlamentu Europejskiego w Warszawie trwa manifestacja solidarności z Białorusią. Jej uczestnicy oczekują, że UE zajmie się tłumionymi przez władzę protestami.

źródło:
Zobacz więcej