Champions League. Wraca najważniejsza z lig

W pierwszym spotkaniu Manchester City wygrał w Madrycie z Realem 2:1 (fot. Burak Akbulut/Anadolu Agency via Getty Images)

Wreszcie. Po ponad pięciu miesiącach przerwy do życia wracają najważniejsze klubowe rozgrywki globu. W rewanżowych meczach 1/8 finału Juventus Turyn podejmie Lyon, a Manchester City zagra z Realem Madryt. Początek obu spotkań o godz. 21.

Wilczek na czołówkach duńskich gazet. „Złamał serca kibicom”

Był legendą Broendby Kopenhaga, teraz związał się z FC Kopenhaga. To nie mogło przejść bez echa. Kamil Wilczek trafił na czołówki duńskich mediów,...

zobacz więcej

Faworyci? A któż to może wiedzieć. Za nami najdziwniejszy sezon pod słońcem. Anglicy, Hiszpanie czy Włosi wprawdzie dokończyli sezon, ale Olympique Lyon ostatni ligowy mecz rozegrał… 8 marca. Dopiero 31 lipca futbol nad Sekwaną wrócił do żywych. W finale Pucharu Ligi Lyon przegrał po rzutach karnych z PSG 5:6.

W meczu z drużyną Wojciecha Szczęsnego Francuzi będą bronić jednobramkowej zaliczki z pierwszego spotkania. W Lyonie gospodarze niespodziewanie pokonali Juventus 1:0. Gdyby udało im się obronić przewagę, byłaby to nie lada sensacja. Stara Dama ma ambicje, aby w tym roku wygrać rozgrywki.

Najpierw trzeba wejść do ćwierćfinału. A do tego trzeba będzie strzelać gole. Sprawę komplikuje fakt, że do dyspozycji Maurizio Sarriego nie będzie Paolo Dybali. To duża strata, bo mający polskie pochodzenie Argentyńczyk był w świetnej formie po wznowieniu rozgrywek.

Do tego atmosfera wokół Juventusu nie jest najlepsza. Turyńczycy wprawdzie po raz dziewiąty z rzędu zdobyli tytuł, ale końcówka sezonu była w ich wykonaniu bardzo słaba. We Włoszech trwają spekulacje, że jeśli Sarri nie wygra Ligi Mistrzów, to będzie mógł pakować walizki.

Ważny mecz, scudetto też ważne

– To pytanie należy jednak kierować do włodarzy klubu, którzy dokonują oceny na podstawie całego sezonu, a nie jednego meczu. To, czy jutro wygramy, czy przegramy, nie będzie miało znaczenia w kwestii stanowiska trenera. To ważny mecz, ale ważnym było również wygrać scudetto – powiedział szkoleniowiec na przedmeczowej konferencji

Krytykę pod adresem swojego zespołu nazwał… zblazowaniem.

– Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że wygraliśmy mistrzostwo w jednym z najtrudniejszych sezonów w historii Serie A, ze względu na wiele nietypowych problemów, z którymi wszyscy się zmagali. Juventus to klub przyzwyczajony do wygrywania, dlatego ludzie mogą być trochę zblazowani. Moim zdaniem to błędne podejście, zwyciężanie zawsze powinno być traktowane jako wspaniałe, niezwykłe wydarzenie – dodał Sarri.

Wraca Liga Europy. Manchester United faworytem

Wreszcie. Po pięciu miesiącach wracają futbol w międzynarodowym wydaniu. W środę i czwartek odbędą się mecze 1/8 finału Ligi Europy. Walka o...

zobacz więcej

Wieczorem między słupkami zobaczymy Wojciecha Szczęsnego. Polski bramkarz ostatnio dostąpił nie lada wyróżnienia. Serie A wybrało go najlepszym bramkarzem sezonu.

Większe emocje wzbudza starcie Realu Madryt z Manchesterem City. W pierwszym spotkaniu The Citizens wygrali w stolicy Hiszpanii 2:1.

– Ten wynik wiele nie znaczy, bo czeka nas walka na całego. Jestem wychowankiem i kibicem Barcelony, ale fakt, że gramy z Realem, nie wzbudza we mnie dodatkowych emocji. Skupiam się wyłącznie na tym, co musimy zrobić, żeby awansować. Chcę wygrywać z każdym rywalem, kimkolwiek jest – powiedział trener The Citizens Josep Guardiola.

Jego zespół skończył sezon na drugim miejscu w Premier League. Szans na dogonienie Liverpoolu nie było żadnych, bo przewaga The Reds była zbyt duża. Manchester ostatecznie był gorszy od drużyny Jurgena Kloppa o 18 punktów.

The Citizens po wznowieniu sezonu imponowali skutecznością, ale nie obeszło się też bez wpadek, jak chociażby porażka z Southampton czy przegrana z Arsenalem w finale Pucharu Anglii.

Benzema dzielił i rządził

Z kolei Real po przerwie związanej z pandemią wrócił w świetnej dyspozycji. Królewskim udało się zdetronizować Barcelonę, a bodaj najlepszy okres w karierze miał za sobą Karim Benzema.

Jedno jest pewne: emocji nie zabraknie. A do tego warto pamiętać, że końcówka zmagań w rywalizacji o miano najlepszej klubowej drużyny Starego Kontynentu będzie miała wyjątkowy przebieg.

Gdy koronawirus z pełną siłą zaatakował Europę w Champions League, do rozegrania pozostało – zgodnie z tradycyjnym systemem – 17 spotkań, które miały się odbyć w ciągu 2,5 miesiąca. Cały sportowy świat jednak w połowie marca zamarł na długie tygodnie. By dokończyć sezon i wyłonić zdobywcę Pucharu Europy UEFA, zdecydowała się na plan awaryjny.

Polega on na dokończeniu rywalizacji w 1/8 finału, odejściu od systemu mecz i rewanż od ćwierćfinałów, a przede wszystkim skupienie zmagań w jednym miejscu – w Lizbonie, gdzie są dwa stadiony, które mogą być wymiennie używane, choć kibice mecze będą mogli śledzić jedynie w telewizji bądź internecie.

źródło:
Zobacz więcej