RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Uważają, że „im się głosy po prostu należą”. „GW” rozlicza PO

„Wybory są świętem demokracji, ale tylko wtedy, jeśli między wyborami demokratyczne partie proszą wyborców o uwagę, a nie pozwalają się łaskawie popierać, bo im się głosy po prostu należą” (fot. PAP/Radek Pietruszka)

„Czy Platforma zaoferowała nieprzekonanym i niezorientowanym coś równie atrakcyjnego? W jakim miasteczku, w jakiej wsi ludzie – choćby zwolennicy, choćby wierni wyborcy – trzymali się z politykami PO za ręce i pląsali w poczuciu patriotycznego dobrego uczynku?” – pisze „Gazeta Wyborcza”. Autorka tekstu próbuje analizować, dlaczego partia Borysa Budki przegrała kolejny raz wybory.

Sondaż: Polacy oceniają, czy opozycja powinna okazywać prezydentowi większy szacunek

Czy politycy opozycji powinni okazywać prezydentowi Andrzejowi Dudzie większy szacunek niż obecnie? – takie pytanie zadano respondentom biorącym...

zobacz więcej

Po kolejnych przegranych przez Platformę Obywatelską wyborach „Gazeta Wyborcza” opublikowała tekst, w którym próbuje rozliczać tę partię za nieudaną kampanię wyborczą. Autorka tekstu pisze, że szefostwo Platformy już kilka lat temu miała plany na wybory prezydenckie 2020 r.

Grzegorz Schetyna miał je dostać latem 2018 r. „Był zachwycony, a przynajmniej tak deklarował” – pisze autorka publikacji. Dalej dodaje, że owy plan „zakładał m.in., że w wyborach samorządowych Platforma wystąpi w całej Polsce ze wspólnym hasłem, z tą samą grafiką i kolorystyką. A lokalnie je doprecyzuje. Chodziło o to, by od razu było wiadomo, skąd kandydat jest, czyli o jaki samorząd, w jakiej Polsce się bije. Ale nikt planu nie wyciągnął z szuflady”.

Jednak – jak czytamy – plan się nie powiódł, nie powiodła się też mobliizacja elektoratu. „Szefowie PO bardziej cenili czas spędzony w oparach cygar, przy kieliszku czerwonego na V piętrze w siedzibie Platformy przy Wiejskiej” – czytamy.

Autorka twierdzi, że podczas ostatniej kampanii Platforma „nie potrafiła wykorzystać młodych, którzy chcieli jej pomagać”. „Nawet w akcję szukania mężów zaufania, którzy są obecni przy liczeniu głosów w komisjach, Platforma nie chciała się zaangażować. Zrobiła to zaledwie dzień przed upływem terminu zgłaszania kandydatur!” – pisze.

Matczak próbował atakować TVP. Dostał odpowiedź, to komunikat z SN

W następnych wyborach kampania zostanie zlikwidowana, bo po co nam ona. Prezydenta wskaże TVP – napisał na Twitterze Marcin Matczak. Prawnikowi...

zobacz więcej

Ocenia też, że na finiszu kampanii PO wzięła się w garść, lecz „nie da się w kilka tygodni naprawić wieloletnich zaniedbań i błędów. Nauczyć ludzi odporności na kłamstwa i manipulacje władzy”.

„PO tak długo odpuszczała sobie jakikolwiek istotny kontakt z wyborcami własnymi i wahającymi się, że stracili oni wiarę, że Platformie na nich zależy. Zagłosowali na Trzaskowskiego, bo nie jest im wszystko jedno” – twierdzi dziennikarka.

Dalej twierdzi, że PiS przez ostatnie lata „więzi zadzierzgał, zacieśniał, pielęgnował”. „Maszerował z elektoratem i śpiewał. Tradycję patriotyczno-rozmarynową pożenił z disco polo. Festyny, pikniki znakomicie połączyły godność, biel i czerwień z przaśnym disco polo. Wymyślenie patriotycznego disco polo się opłaciło. PiS doprawił to listą zdrad i zaprzaństw PO oraz sukcesów PiS” – wnioskuje autorka.

„Czy Platforma zaoferowała nieprzekonanym i niezorientowanym coś równie atrakcyjnego? W jakim miasteczku, w jakiej wsi ludzie – choćby zwolennicy, choćby wierni wyborcy – trzymali się z politykami PO za ręce i pląsali w poczuciu patriotycznego dobrego uczynku?” – pyta na końcu tekstu autorka. „Wybory są świętem demokracji, ale tylko wtedy, jeśli między wyborami demokratyczne partie proszą wyborców o uwagę, a nie pozwalają się łaskawie popierać, bo im się głosy po prostu należą” – kwituje.

źródło:
Zobacz więcej