RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Śpieszmy się z oceną Trzaskowskiego. Jutro może zmienić zdanie

Wartości proponowane przez byłego kontrkandydata prezydenta Dudy to tylko gra słów (fot. Artur Widak/NurPhoto via Getty Images)

Prezydent Andrzej Duda dzień po zwycięstwie wyborczym pojechał pomodlić się na Jasną Górę, a w pierwszą podróż zagraniczną drugiej kadencji chce się udać do Watykanu. Jak zwykle pojawił się hejt, że ministrant, że podległy klerowi, itp. Wszystkim tego typu krytykom łatwo znaleźć przyczynę swojej niechęci do głowy państwa. Może to i dobrze. Kłopot pojawia się wtedy, gdy właściwie nie wiadomo, za co polityka zbesztać, bo ciężko nadążyć za zmianami jego poglądów.

Program niezależnego prezydenta? Zaraz ktoś z partii podrzuci

Rafał Trzaskowski na dwa dni przed wyborami myśli nad programem. Przewodniczący PO Borys Budka wprawdzie szczerze przyznaje, że prezydentowi...

zobacz więcej

Po tzw. debacie w Lesznie często powtarzano wypowiedź byłego kandydata KO o adopcji dzieci przez pary LGBT. Kandydat potwierdził ostatnią swoją woltę, zgodnie z którą jest temu przeciwny. Dodał przy tym niemal jednym tchem: - Ale wszystko się dzisiaj zmienia...

Rafał Trzaskowski powołuje się na wartości, których znaczenia są niezmienne. W niemal każdym wystąpieniu czy wywiadzie odmienia przez wszystkie przypadki słowa: wolność, równość, tolerancja, pokój. Właściwie każdy uczciwy obywatel mógłby się pod nimi podpisać. Jednak słuchając Trzaskowskiego i jego koalicyjnych kolegów, coraz mniej osób wie, pod czym złożyłoby podpis.

Opozycja używa wspomnianych wartości do zabawy słowami, ale wierzy jednocześnie, że ich znaczenie ustabilizuje się, gdy „nasi” wrócą do władzy.

Wtedy nastąpi Wolność od reżimu i jego wsiowego elektoratu. Powróci Równość, bo usuniemy z przestrzeni medialnej TVP i wszyscy będziemy mieli dostęp do tych samych, jednakowych informacji, z drugiej strony zgodnie określonych wiadomości powszechnie zabraknie.

Wróci Tolerancja i skończą się wykluczenia, bo po wykluczeniu „pastuchów z Podkarpacia” wszyscy będziemy mogli, a nawet musieli cieszyć się z marszów równości. Kto w nich nie weźmie udziału lub odwróci głowę, znaczy: faszysta. A dla takich miejsca w naszym demokratycznym społeczeństwie nie będzie.

Do wielkich miast wróci Pokój, bo po „wyrżnięciu watahy” nie będzie już wrogów w naszej europejskiej rodzinie i skończymy z językiem nienawiści. Władza będzie bezpiecznie spoczywała w rękach koalicji z Rafałem Trzaskowskim w roli premiera, a jego ministrowie Barbara Nowacka czy Sławomir Nitras zadbają, by to się prędko nie zmieniło.

Trzaskowski zbyt zapracowany, by spotkać się z prezydentem. Na co ma czas?

Zbyt wiele pracy, by znaleźć czas na spotkanie z prezydentem Polski – w ten sposób Rafał Trzaskowski tłumaczy swoją nieobecność w Pałacu...

zobacz więcej

No, ale z drugiej strony, jak już powiedział Rafał Trzaskowski, wszystko się zmienia... Możliwe, że ciemny elektorat, mimo tak świetlanej perspektywy, ciągle będzie łasy na 500 Plus. W końcu tylko o to mu chodzi. Wówczas z pomocą przyjdzie inny koalicyjny minister, a może nawet wicepremier, Szymon Hołownia ze swoim „konserwatywno-katolickim” skrzydłem koalicji. Ci „katole” znajdą wspólny język i przemówią do rozsądku kmiotom, którzy nie wiedzą, co dla nich dobre. Gdyby to szło opornie, to można powiedzieć, że tak do końca, to my tych z LGBT nie lubimy, a korzenie narodu to całkiem ważna rzecz.

Wprawdzie na razie były niezależny kandydat Szymon Hołownia nie ma zbyt dobrych notowań u wielu niezależnych dziennikarzy. Hanna Lis obarczyła go winą za to, że nie wsparł jedynie słusznego kandydata, mając za nic rację stanu. Lider ruchu Polska 2050 mógł się poczuć skrzywdzony. W przyszłości jednak wszyscy zrozumieją, że Hołownia jako jedyny przez całą kampanię umiejętnie wspierał kandydaturę Rafała Trzaskowskiego, kreując się na tego, co to rozumie jego przeciwników i jednocześnie umie ich przekonać do ciągle zmieniających się haseł kandydata KO.

Hołownia starał się to robić w miarę subtelnie. Nie mógł nie zauważyć braku programu wyborczego swojego kontrkandydata, ale jednocześnie wiedział, że ten feler pozwoli Trzaskowskiemu na swobodniejszą zmianę poglądów w dowolnym momencie. Niczego w końcu na piśmie nie obiecał. A że coś powiedział? No cóż, różne rzeczy się mówi w zależności od kontekstu.

Budka żąda unieważnienia wyborów. Sztab Trzaskowskiego bez wiary w sukces

Złożenie do Sądu Najwyższego wniosku o unieważnienie wyniku wyborów prezydenckich zapowiedział lider PO Borys Budka. – Żądamy stwierdzenia...

zobacz więcej

Polityka bez programu i stałych deklaracji ciężej jednoznacznie odrzucić. Jeśli ktoś jest wojującym ateistą, z pewnością nie głosował na Andrzeja Dudę, bo wiedział, że ten jest szczerze praktykującym katolikiem. Jeśli ktoś jest szczerze wierzącym katolikiem, nie głosował na przykład na Roberta Biedronia, wspieranego przez wojujących ateistów i postkomunistów.

Te zasadę można rozszerzyć nie tylko na sferę religijną czy ideologiczną. Poglądy Dudy, Bosaka czy Biedronia mają jakiś kształt, tworzą jakąś bryłę. Jej wygląd może pociągać lub zdecydowanie odpychać, ale mniej więcej wiadomo, co o niej myśleć.

Gorzej, gdy polityk, promowany na przywódcę opozycji, proponuje coś o wyglądzie przelewającej się przez palce masy, dającej się na chwilę dowolnie ukształtować, by zaraz wrócić do nijakiej formy. Dzieci mają podobną zabawkę i nazywają ją potocznie „glutem”. Plastyczne cacko może mieć ładny kolor i mienić się różnymi odcieniami, ale w końcu się z niego wyrasta i szuka czegoś bardziej stałego.

źródło:
Zobacz więcej