RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

W walce o odzyskanie władzy przez Platformę wszystkie chwyty dozwolone

Napiętnować, oskarżyć, obrzucić błotem – to podstawowe wytyczne, jakie w swoich planach ma Rafał Trzaskowski wobec Andrzeja Dudy (fot. PAP/Tomasz Wojtasik)

Jedną z osi przewodnich kampanii wyborczej, która ma utorować Rafałowi Trzaskowskiemu drogę do pokonania Andrzeja Dudy jest oskarżanie Prawa i Sprawiedliwości oraz prezydenta o różne niegodziwości. – PiS poniesie konsekwencje za rozsiewanie nienawiści, agresji i kłamstw, kierowanych pod adresem Koalicji Obywatelskiej i jej kandydata na prezydenta – to jedno z najczęstszych haseł używanych na finiszu obecnej kampanii przez prominentnych działaczy Platformy Obywatelskiej.

Teraz to już mediom publicznym niewiele pomoże

Europosłanka Magdalena Adamowicz przekazała opinii publicznej prawdziwą wykładnię tego, jaką rolę telewizji publicznej przeznacza Rafał Trzaskowski.

zobacz więcej

Czy ten zabieg przyniesie pożądany efekt? To mało prawdopodobne, gdyż ogromne rzesze Polaków widzą, że jest akurat odwrotnie. To politycy Koalicji Obywatelskiej z niezwykłą agresją atakują prezydenta Andrzeja Dudę przy pomocy kłamstw i fałszywych oskarżeń. W ostatnim tygodniu nie ma dnia, by Rafał Trzaskowski nie próbował zdyskredytować swojego konkurenta, wykorzystując do tego każdą okazję, nie dbając o jej zgodność z prawdą.

Napiętnować, oskarżyć, obrzucić błotem – to podstawowe wytyczne, jakie w swoich planach ma Rafał Trzaskowski wobec Andrzeja Dudy. I obrzucanie co pewien czas jakimś epitetem – jako wygodnym narzędziem wydrwiwania, ośmieszania, poniżania swego przeciwnika w oczach opinii publicznej. Robi to rozmachem, bez żadnych skrupułów i zahamowań. Wie, że to mu się kalkuluje, bo zawsze jego oskarżenia trafią do części wyborców, którzy w nie uwierzą. Jeśli nie przyjmą w całości i dosłownie zarzutów, które mają skompromitować Andrzeja Dudę, to do w ich świadomości powstanie opinia, że „coś musi być na rzeczy, a Rafał Trzaskowski ma jakieś podstawy, aby to oficjalnie mówić.

Stosowany przez Rafała Trzaskowskiego zestaw narzędzi walki politycznej jest całkowicie bezpieczny i praktycznie zapewnia nietykalność agresorowi, jakim od początku kampanii kandydat Koalicji Obywatelskiej.

A kiedy już zdawałoby się, że został przyłapany na oczywistym, bezdyskusyjnym kłamstwie, nadal pozostaje pod ochroną sądu. Wie dobrze. że żaden sąd w Polsce nie dopuści do tego, aby zakłócić jego komfort psychiczny, tak potrzebny mu dla prowadzenia skutecznych zmagań o zwycięstwo. A już na pewno nie może z nim wygrać sporu jakikolwiek przedstawiciel Zjednoczonej Prawicy.

Panie sędziny w Warszawie potrafią z prostym słowem „dziś” w połączeniu z rzeczownikiem „bezrobotnych” i liczebnikiem „milion” dokonywać nieprawdopodobnej ekwilibrystyki interpretacyjnej, aby tylko nie dopuścić do ukarania swojego pupila politycznego, popieranego przez to środowisko. Nie formalnie gdyż, jak wiadomo, sędziowie w Polsce winni być apolityczni.

Kim powinna zająć się prokuratura

Nie ma bardziej cynicznej, bezczelnej i kłamliwej partii niż Platforma Obywatelska. Mistrzem a zarazem ojcem chrzestnym takiej politycznej szkoły...

zobacz więcej

Kiedy Rafał Trzaskowski zorientował się, że ze strony sądu nic złego spotkać go nie może – a w sąd ostateczny już dawno przestał wierzyć – postanowił znacznie rozszerzyć listę bezkarnych kłamstw i deklaracji, nie przejmując się tym, że wiele z nich obarczone jest grzechem sprzeczności. Deklaracji często wykluczających się wzajemnie.

Oto kilka przykładów. – Jestem gotowy pójść na Marsz Niepodległości. – Kiedy w Sejmie uchwalano obniżenie wieku emerytalnego nie byłem posłem. – Byłem posłem, kiedy uchwalano obniżenie wieku emerytalnego i głosowałem za obniżeniem. – Prezydent nie radzi sobie z kryzysem. – Popieram rozwiązanie 500 plus, bo to dobry program. – Jestem przeciwnikiem adopcji dzieci przez pary jednopłciowe. – Będę dbał o honor i etos polskiego żołnierza. – Będę budował wspólnotę Polek i Polaków. –Postawię Macierewicza przez Trybunałem Stanu.. – Jestem za Polską bez nienawiści. Bez dzielenia nas. - Będę wypalał żelazem wszystko to, co zrobił PiS. – Wyobraźcie sobie Polskę bez Jarosława Kaczyńskiego (…) bez tej zaciętej twarzy, bez próby dzielenia nas bez przerwy.

Szczytem cynizmu Rafała Trzaskowskiego było uzasadnienie agresywnego zachowania członka jego sztabu wyborczego Sławomira Nitrasa wobec posła PiS Sebastiana Kalety. Kiedy ten ostatni próbował wejść na konferencję Rafała Trzaskowskiego w Warszawie, zorganizowaną na obiekcie oczyszczalni ścieków „Czajka” został zatrzymany przez Sławomira Nitrasa na schodach, prowadzących do pomieszczenia, gdzie za chwilę miała rozpocząć się konferencja. Ci, którzy oglądali tę scenkę na ekranach telewizora, słyszeli krzyki Sławomira Nitrasa skierowane do Sebastian Kalety, zabraniające mu wejście na wyższe stopnie schodów, widzieli dokładnie jego szarpaninę z posłem PiS, wreszcie widok Sławomira Nitrasa, który objął w pół Sebastiana Kaletę, niczym zapaśnik na macie, tyle, że na schodach i w pozycji stojącej.

Rafał Trzaskowski zapytany przez dziennikarza, jak odniesie się do zachowania posła Sławomira Nitrasa, wyjaśnił: – Sławomir Nitras dbał o to, by pan minister Kaleta nie osunął się z tych schodów.

Nie próżnują też wyznawcy Rafała Trzaskowskiego. Już dawno dotarł do nich sygnał ze strony wymiaru sprawiedliwości, że dokonali prawidłowego wyboru, lokując sympatie polityczne po właściwej stronie. Co więcej, w związku z tym mogą liczyć na nadzwyczajną opiekę sądów we wszystkich sprawach, w których ktoś kierował do nich pretensje i domagał się ich ukarania za ich działalność, mającej często charakter aktów chuligaństwa . Sąd rozciągał na tymi zachowaniami parasol „aktywności politycznej”, która niosła ze sobą niewielkie szkody materialne, pozwalające na umorzenie.

Nitrasowi nic się nie stanie. Dla wielu stanie się idolem

Poseł KO Sławomir Nitras, chcąc uniemożliwić udział w konferencji Rafała Trzaskowskiego posłom PiS Jackowi Ozdobie i Sebastianowi Kalecie, zaczął...

zobacz więcej

Od 2016 roku sądy w Polsce wychodzą z założenia, które być może będzie wkrótce na marmurowych tablicach zawiśnie nad wejściem do większości gmachów sprawiedliwości w Polsce, a zapisane w haśle: - „Idea jest ważniejsza od materii”.

Nic dziwnego, że zwolennicy Rafała Trzaskowskiego masowo zrywają plakaty wyborcze Andrzeja Dudy, rozbijają banery, będące elementem jego kampanii wyborczej. Dokonują podpaleń gospodarstw, zamieszkiwanych przez zwolenników obecnego prezydenta, niszczą ich samochody. Bojówki Antify, bądź „specjalne patrole”, mające jej wsparcie – grasują po miastach, gdzie brutalnie atakują działaczy stowarzyszenia „Pro Live”, dokonując często zamachów na ich mienie, dewastując ich samochody.

Bojówkarze – ewidentni przeciwnicy obecnej władzy, robią to w poczuciu pełnej bezkarności. Nawet, gdy nielicznych sprawców uda się prokuraturze postawić przed sądem, ich sprawy kończą się umorzeniem ze względu na niską szkodliwość społeczną czynu lub uniewinnieniem.

Przychylne nastawienie sądów do zwolenników Rafała Trzaskowskiego, jako polityka, który daje gwarancje powrotu do sądownictwa z czasów przed „niszczącą demokrację i niezależność sądów” reformą, przeprowadzoną przez PiS, zachęciło najbardziej „przedsiębiorcze” osoby do różnego rodzaj działań, które choćby w niewielkim stopniu mogły się przyczynić do zwycięstwa Rafała Trzaskowskiego.

W zeszłym tygodniu jeden z radnych Gdańska, reprezentujący Platformę Obywatelską zamieścił fałszywy tweett, którego celem było wprowadzenie wyborców Andrzeja Dudy w błąd, po to, aby nie szli do wyborów w II turze. Poprzez oszustwo chciał zwiększyć szanse wygrania przez Rafała Trzaskowskiego. Szybko znalazł naśladowców, którzy, aby zwiększyć wiarygodność „fałszywki”, powoływali się na PKW.

Wprawdzie to żadna nowość, że Rafał Trzaskowski jest postrzegany jako rękojmia rządów establishmentu III RP we wszystkich jego odnogach, będących spuścizną okrągłego stołu. Przestrzegających umowy zawartej między postkomunistyczną nomenklaturą partyjną a liberalno – lewackim skrzydłem podziemnej „Solidarności”.

Ryzykowne menu

Czy tak silne podgrzewanie nastrojów będzie skuteczną bronią w trwającej kampanii prezydenckiej? Taktyka powodująca, przede wszystkim, mobilizację...

zobacz więcej

Zerwanie przez Zjednoczoną prawicę w 2015 roku ciągłości III RP w kształcie zapisanym wspomnianą umową, utrwalanym następnie przez pełne ćwierćwiecze, musiał wywołać naturalny wstrząs w elitach tego establishmentu. Jego zarówno sukcesorami jak i aktywnymi obrońcami są dziś potężne – jak na skalę polską – niektóre media prywatne - telewizje, rozgłośnie radiowe, gazety. Biznes, obracający wielkimi fortunami. Ale także w olbrzymiej większości kadra naukowa skupiona głównie wokół uniwersytetów oraz środowisko sędziów. Nawet, jeśli są to już wnukowie „mediatorów” przy okrągłym stole, nadal pozostają nieodrodnymi wychowankami swoich przodków, połączonych z nimi silnymi korzeniami tych samych interesów.

Koronnym dowodem tego stanu rzeczy jest niedawna odezwa pracowników naukowych wy- działu prawa Uniwersytetu Warszawskiego, którzy w środku kampanii wyborczej podjęli próbę zdyskredytowania prezydenta Andrzeja Dudę. Kadra tego wydziału uznała, że prezydent niezgodnie z prawem mianował na I prezesa Sądy Najwyższego niewłaściwą osobę. Tym samym prawnicy UW, których można kwalifikować jako elitę środowiska prawników, zdecydowali się na przeprowadzenie politycznej akcji, która miała na celu utrącenie Andrzeja Dudę, jako człowieka, który nie zasługuje na ponowne objęcie urzędu prezydenta Polski.

O udziale mediów w pomocy udzielanej Platformie Obywatelskiej w walce o odzyskanie władzy musiałbym poświęcić osobny tekst, zawierający tylko przykłady z ostatnich dwóch tygodni przed niedziela wyborczą.

Dyskusje o walce o prezydenturę między Andrzejem Dudą a Rafałem Trzaskowskim najczęściej ujmowane są w perspektywie zmagań między dwoma cywilizacjami. Post modernistyczną lewacko-liberalną Europą, ze wszystkimi jej patologiami reprezentowaną przez kandydata Kolaicji Obywatelskiej, a tradycyjną cywilizacją rzymsko-grecką oparta a wartościach chrześcijańskich, która uosabia Andrzej Duda.

Nie pomijając tego spojrzenia, którego jestem zwolennikiem, musimy pamiętać o grze wielkich interesów konkretnych środowisk. Niech czytelnicy sporządzą sami listę takich grup społecznych, które patrzą obojętnie na losy milionów Polaków, nieprzypisanych do żadnej z nich. A które czerpią osobiste wielkie zyski, bądź są takich przywilejów pozbawieni, w zależności od tego, kto trzyma w Polsce ster władzy.

I o to także trwa walka, w której niestety część rodaków traktowana jest tylko jako narzędzie do zdobycia władzy.

źródło:
Zobacz więcej