RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Zbrodniarz, który zabił zbrodnię

Emmanuel „Toto” Constant jest winnym masakr przeciwników junty na Haiti (fot. TT/HaitianAmericanNews)

Prześladowanie opozycji politycznej jest równie stare jak sama polityka. Przybiera różne formy, im bardziej skrajny reżim, tym naturalnie stosowane są surowsze środki. Dość łatwo stwierdzić, gdzie leży granica okrucieństwa a nawet bestialstwa i łatwo ją również przekroczyć. Dokonywały tego choćby szwadrony śmierci na Haiti. Jeden z organizatorów masakr przeciwników junty z lat 90. Emmanuel „Toto” Constant został właśnie wydany krajowi, któremu tyle krwi upuścił.

Barbie śpiewa

Plata o plomo – srebro albo ołów. Nie chcesz po dobroci, to znikniesz. Przed takim wyborem staje wielu urzędników i funkcjonariuszy w Ameryce...

zobacz więcej

Haiti to jedno z najpiękniejszych a jednocześnie najbardziej nieszczęsnych miejsc na świecie. Wyspa została odkryta dla Europejczyków już w 1492 roku przez Krzysztofa Kolumba i nazwana Hispaniolą. Jako jedna z pierwszych doświadczyła zalet naszej cywilizacji, w ciągu stu lat miejscowa ludność – Karaibowie i Arawakowie – została niemal całkowicie przetrzebiona.

Wyspa się jednak nie wyludniła, stopniowo zmieniono jedynie skład etniczny, Indian zastąpiono bowiem niewolnikami z Afryki, sprowadzonymi do uprawy trzciny cukrowej, kawy, bawełny oraz indygo. Zdarzało się, że niewolnicy organizowali powstania, pojawiały się ruchy niepodległościowe, ale były tłumione przez Francuzów.

W pacyfikowaniu zrywów Francuzi wykorzystywali także Legiony Polskie. Dla wielu Polaków słowa „o wolność waszą y naszą” nie były puste i sympatyzowało z powstańcami. Dostrzegali analogię do sytuacji własnej ojczyzny udręczonej przez zaborców. Przypuszczalnie około 150 naszych rodaków zmieniło front i dołączyło do powstańców walczących z Francuzami.

Młoda republika

Haiti zdobyło się w końcu na niepodległość. Po pokonaniu pod Vertières francuskiej armii kolonialnej w październiku 1803 roku, 1 stycznia następnego roku w Gonaïves czarnoskóry generał Jean-Jacques Dessalines proklamował niepodległość Haiti, które stało się drugim po Stanach Zjednoczonych niepodległym państwem na zachodniej półkuli.

Wkrótce Dessalines ogłosił się cesarzem Jakubem I, dając początek szeregowi krwawych dyktatur, które pogłębiały chaos polityczny i marnowały szansę na rozwój kraju. W zasadzie sytuacja ta trwa do dziś. Obecnie Haiti to najbiedniejszy kraj na zachodniej półkuli, nękany nie tylko przez fatalne zarządzanie, ale też przez naturę. Trzęsienie ziemi ze stycznia 2010 spowodowało śmierć ponad 300 tysięcy osób, zaś znaczna część środków humanitarnych trafiła na czarny rynek.

Psy wojny kontra Maduro

Wenezuela pogrąża się w chaosie. Katastrofalny kryzys gospodarczy i konstytucyjny, dwuwładza, hiperinflacja, sankcje, lewicowa dyktatura – kraj...

zobacz więcej

Przez lata śmierć zbierała ponure żniwo również za sprawą nieludzkich reżimów. Te zwykle w pierwszej kolejności myślały o zabezpieczeniu swoich interesów i rozprawie z rzeczywistymi i domniemanymi przeciwnikami politycznymi, a dopiero później, jeżeli starczało inwencji i fantazji, o dobru kraju. Najczęściej jednak obowiązywała zasada, że dobro kraju jest równoznaczne z nabijaniem swojej sakwy.

Po odejściu Francuzów swoje interwencje przeprowadzali na Haiti także Amerykanie. W 1915 roku zajęli oni kraj pod pretekstem zabezpieczenia spłat zadłużenia i okupowali do 1934 roku. Po nich Haiti rządziły głównie elity mulackie, które pod płaszczykiem sprawiedliwości rasowej grabiły co jeszcze zostało do rozgrabienia.

Zbrodniczy układ

Obecna sytuacja w kraju jest pokłosiem rządów François Duvaliera, murzyńskiego polityka, który wygrał wybory prezydenckie w 1957 roku i zapisał się jako jeden z najokrutniejszych dyktatorów w XX wieku. Mimo że w podobnych sytuacjach zbrodnia z reguły łączy się w parze z korupcją, Duvalier potrafił urządzić z tej kombinacji swoiste dzieło sztuki.

Do walki z poprzednim reżimem generała Paula Magloire Duvalier zlecił swojemu doradcy Clémentowi Barbotowi tworzenie Tonton Macoute, półlegalnej prywatnej armii odpowiedzialnej za wprowadzenie terroru państwowego. Głównym celem tej tajnej organizacji było terroryzowanie i mordowanie przeciwników politycznych, realnych, rzekomych, potencjalnych – nie miało to większego znaczenia.

Dyktator posługujący się sympatycznym pseudonimem „Papa Doc” (był lekarzem a także przez pewien czas ministrem zdrowia) wiedział jak zwiększyć skuteczność tej formacji. Jej członkowie nie otrzymywali stałych pensji, mieli za to prawo do utrzymywania się z rabunków i wymuszeń. Milicjanci postawieni w takiej sytuacji z tym większą ochotą zabierali się do swojego morderczego dzieła.

François Duvalier zorganizował jeden z najokrutniejszych reżimów (fot. TT/Michael Deibert)

Republika kokainowa

„Plata o plomo” – srebro albo ołów. To ponure hasło jest ulubioną przepustką karteli narkotykowych do korumpowania funkcjonariuszy i urzędników...

zobacz więcej

Warto zwrócić uwagę choćby na samą nazwę organizacji. To istota z haitańskiego folkloru, którą straszy się niegrzeczne dzieci. Zgodnie z mitologią, Tonton Macoute miał wkładać dzieci do wora, a następnie je pożerać. Propaganda może być potężną bronią i w tym przypadku celem było także zasianie strachu samą nazwą i został on osiągnięty, zaś realny byt stał się z czasem dosłownie uosobieniem mitycznego potwora.

Dowódca plutonu egzekucyjnego

Sam Duvalier angażował się bezpośrednio w przemysł zbrodni. Potrafił osobiście dowodzić plutonem egzekucyjnym podczas wykonania wyroku na kilkunastu oficerach skazanych za domniemany spisek. Zlecano masakry ministrów, którzy wypadali z łask, także z błahych powodów, oraz ich rodzin.

Mordy w ramach sądów kapturowych mogły nosić jakieś pozory sprawiedliwości, choćby była to sprawiedliwość dżungli, ale na Haiti ta granica została przekroczona. Zdarzało się, że mordowano całe rodziny, których jedyną winą było nieodpowiednie nazwisko.

Tonton Macoute było państwem w państwie, a jego przywódcy byli niemal bezkarni, choć i im zdarzały się przykre wpadki. Luckner Cambronne wypadł z łask, gdy zagraniczne media ujawniły, że dorobił się fortuny, sprzedając krew i organy Haitańczyków uczelniom medycznym w USA, Niemczech i Szwecji. „Wampir z Karaibów” został usunięty, ale dzięki swojej pozycji ocalił życie, musiał jedynie wyjechać z kraju. Duvaliera nie oburzył jego zbrodniczy proceder, a fakt, że dał się przyłapać i skompromitował prezydenta.

„Papa Doc”, jak to dyktator, był niezwykle wrażliwy na punkcie swojego wizerunku. Gdy w 1963 roku ukazała się książka „Komedianci” angielskiego pisarza Grahama Greene’a, nawiązująca w luźny sposób do reżimu Duvaliera, prezydent w ramach zemsty stworzył laleczkę wudu przeciwko literatowi.

Korupcja, narkotyki, chaos. Prezydent nie zamierza ustępować

Przemyt narkotyków i pranie brudnych pieniędzy niekoniecznie muszą być domeną typów spod ciemnej gwiazdy. Takie dodatkowe źródła dochodu potrafią...

zobacz więcej

W imię wudu

Wudu z krwawymi ofiarami i czarnomagicznym ceremoniałem stało się nawet oficjalną religią państwową (Duvalier twierdził, że zabił prezydenta USA Johna F. Kennedy'ego przy pomocy wudu), co nie przeszkodziło dyktatorowi w wysługiwaniu się Kościołem katolickim do krzewienia własnego kultu jednostki. Zlecił on między innymi proboszczom opracowanie modlitw, w których byłyby odwołania do jego boskości.

„Papo Docu nasz, któryś jest do końca swych dni w pałacu narodowym. Święć się imię twoje tak wśród dzisiejszych, jak i przyszłych pokoleń. Bądź wola twoja zarówno w Port-au-Prince, jak i na prowincjach. Haiti nasze nowe daj nam dzisiaj i nie odpuszczaj win wrogom narodu, którzy codziennie plwają na naszą ojczyznę. Zwiedź ich na pokuszenie. Zgiętych pod ciężarem ich własnego jadu, nie zbaw ich od złego”. Taka perełka.

Parszywy układ geopolityczny sprawił, że niezależnie od skali swoich zbrodni dyktator mógł cieszyć się z parasola ochronnego Stanów Zjednoczonych. Stał się bowiem przeciwnikiem kubańskiego dyktatora Fidela Castro, który przyjmował uciekinierów z Haiti i w 1959 roku zorganizował inwazję na wyspę. Atak odparto dzięki pomocy USA. Zgodnie z zasadą lepszy nasz dyktator, choćby najgorszy, niż jakiś komunista. Tak jak o nikaraguańskim rzeźniku powiedział prezydent USA Franklin Delano Roosevelt: „Somoza może jest sukinsynem, ale to nasz sukinsyn”.

Reżim Duvaliera kosztował życie około 30 tysięcy osób spośród około czteromilionowej populacji kraju w czasie jego rządów. Liczba prześladowanych była liczona w setkach tysięcy, skazanych na skrajną nędzę – w milionach. Po śmierci zbrodniarza w 1971 roku władzę przejął jego syn Jean-Claude Duvalier „Baby Doc” i kontynuował obłąkane dzieło ojca, choć ogłosił się wielkim reformatorem.

„Kapuściana głowa” – jak go nazywali koledzy szkolni ze względu na otyłość – został dożywotnim prezydentem w wieku 19 lat, co było rekordem w demokracji i zawdzięczano go zmianie konstytucji. Żeby go osiągnąć dodatkowo dołożono kandydatowi trzy lata do wieku. Chorobliwa otyłość i ociężałość umysłowa dopełniały obrazu nowego majestatu władzy.

Duvalier zreformował między innymi Tonton Macoute, organizacja przeistoczyła się w oficjalną Milice de Voluntaires de la Sécurité National, czyli Ochotniczą Milicję Bezpieczeństwa Narodowego. Oczywiście nadal mordowała bez wyroków sądowych, zaś w okrytym ponurą sławą Trójkącie Śmierci – trzech największych więzieniach kraju – ponownie zaczęły ginąć setki ludzi. Ci, którzy zdołali się z nich uratować, o ile mogli mówić, opowiadali o rozlicznych metodach tortur i gwałtów. Równolegle bezpieka angażowała się w akcje społeczne w rodzaju sadzenia drzewek. Tragifarsa.

Narkodyktatura

Przemyt narkotyków z Ameryki Południowej do Stanów Zjednoczonych to niezwykle dochodowy interes. Zwęszyły go nie tylko kartele; okazuje się, że...

zobacz więcej

Celem nowego dyktatora, w odróżnieniu od jego ojca, nie była ludożercza chęć stosowania przemocy, a w pierwszej kolejności pieniądze. Do chorobliwej otyłości dochodziła chorobliwa chciwość. Amerykański wywiad porachował, że sprzeniewierzył on niemal dwie trzecie dochodu krajowego oraz dziesiątki milionów dolarów z funduszy międzynarodowych. Pieniądze te przezornie umieszczał na tajnych kontach bankowych w Szwajcarii.

Po sielance

Sielanka Duvaliera juniora trwała do połowy lat 80., gdy ludzie mieli już dość ucisku i przemocy. Reżim zachwiał się szczególnie po tym jak Stany Zjednoczone nie chciały się dalej kompromitować wspieraniem reżimu rażąco łamiącego prawa człowieka i znacząco zmniejszyły wsparcie udzielane Haiti, a trzeba pamiętać, że amerykańska pomoc humanitarna stanowiła podstawę budżetu kraju.

Pozbawiony protektora i dopływu dolarów prezydent 7 lutego 1986 roku, trzy dni po tym jak nakazał milicjantom strzelanie do protestujących w wyniku czego zginęło około stu osób, ustąpił ze stanowiska i wkrótce udał się na emigrację. Do Francji upadłego prezydenta i jego lubującą przepych żonę odwiózł amerykański samolot wojskowy.

Duvalier junior wrócił do ojczyzny w 2011 roku, boleśnie dotknięty tym, że po rozwodzie stracił resztki majątku i musiał mieszkać z matką w taniej dzielnicy Paryża. – Przybyłem, by pomóc – wypalił bezczelnie po przylocie, jak gdyby nigdy nic się nie stało i nie był odpowiedzialny za śmierć tysięcy osób i cierpienia milionów. Sprawiedliwości zresztą uniknął, nigdy nie odpowiedział za swoje czyny, zmarł spokojnie w 2014 roku, ciesząc się resztkami zrabowanego majątku narodowego.

Po jego upadku w 1986 roku zgodnie z trzecią zasadą dynamiki Newtona ludność zaczęła urządzać masakry znienawidzonych milicjantów. Trudno porachować liczbę ofiar. Sprawiedliwość ludowa się dokonała, choć oczywiście zdarzały się przypadki, że doświadczyły jej niewinne osoby, przypadkowe bądź ofiary sąsiedzkich zatargów. Zło o różnych obliczach jest zawsze złem.

Zbrodniarz zdołał zbiec do USA, ale został wydany Haiti (fot. TT/ActavitAlert)

Folwark zwierzęcy wrze

Wenezuela, Chile, Boliwia, Ekwador, Honduras, Haiti, Portoryko – lista krajów Ameryki Łacińskiej, w których robi się coraz niespokojniej wydłuża...

zobacz więcej

Cykl puczów

W tym czasie do przejęcia władzy pełni szykował się generał Henri Namphy, któremu upatrzyło się bycie kolejnym dyktatorem. Jego władza zapoczątkowała szereg kolejnych przewrotów przedzielanych próbami demokratyzowania kraju pod naciskiem społeczności międzynarodowej. Właśnie w takich okolicznościach na scenę wkroczył Emmanuel „Toto” Constant.

Wybory prezydenckie z przełomu 1990 i 91 roku wygrał Jean Bertrand Aristide, liberalny ksiądz katolicki, cieszący się prawdziwym poparciem Haitańczyków, nie jak Duvalier senior, który potrafił otrzymywać 99,9 procent głosów w wyborach. Naturalnie Aristide nie mógł przypaść do gustu armii, która w kilka miesięcy przeprowadziła dwa pucze. Drugi jesienią 1991 roku się powiódł i prezydent musiał uciekać z kraju.

W połowie 1993 roku Constant założył bojówkę paramilitarną Front pour l'Avancement et le Progrès Haitien (FRAPH), czyli Front na rzecz Rozwoju i Postępu Haiti. Nazwa szczególnie groteskowa biorąc pod uwagę, że były to prostu szwadrony śmierci wojskowej junty, tropiące zwolenników Aristide'a.

Pogrobowcy Tonton Macoute słynęli z okrucieństwa, które znacznie wykraczało poza ewentualną konieczność polityczną a stawało się zwykłym zezwierzęceniem. Symbolem tego okresu była masakra w Raboteau dokonana 22 kwietnia 1994 roku. Celem nie była żadna partyzantka. Wojsko i członkowie FRAPH zaatakowali miasteczko w rejonie Gonaïves. Winą jego mieszkańców był fakt, że wcześniej śmieli urządzać demonstracje poparcia dla Aristide'a, a więc de facto podważali istnienie junty.

Na odlew

Mundurowi chodzili od domu do domu i bili jak popadnie. Nie oszczędzali kobiet dzieci i osób starszych. Do uciekających strzelali, wielu kazano godzinami leżeć w ściekach. Wysłano także łódki, żeby atakowały statki rybackie, które zdążyły wypłynąć w morze. Liczba ofiar nie jest znana. Szacuje się ją od sześciu do 37, najpewniej zabito około piętnastu osób, do tego dochodziły liczne gwałty i okaleczenia.

Wojna o narkotunele

Wyrok dożywocia i odsiadka w więzieniu supermax Joaquina „El Chapo” Guzmana to ogromny sukces w walce z narkotykami. Być może największy od...

zobacz więcej

Większość sprawców, kilkadziesiąt osób, zostało osądzonych w 2000 roku, po ponownym dojściu Aristide'a do władzy, co było efektem działań społeczności międzynarodowej. Zapadło wiele wyroków dożywotnich ciężkich robót, ale nie wszyscy go odsiedzą. W 2005 roku podczas zamieszek buldożer wjechał w ścianę więzienia w Gonaïves, jeden z milicjantów zginął, ale piętnastu zdołało uciec przez dziurę.

Sam Constant zdołał zbiec w Boże Narodzenie i przez lata unikał sprawiedliwości, skazano go jedynie zaocznie. Schronił się w Stanach Zjednoczonych. Został agentem nieruchomości w nowojorskiej dzielnicy Queens. Zamieszkujący ten region Haitańczycy nie mogli uwierzyć, przedstawiciel reżimu, przed którym uciekli z ojczyzny chodził wolny po ulicach. „Diabeł” tym razem zamiast uzi miał walizkę i zgrywał biznesmena.

Constant nie zdołał uciec przed przeszłością. W 2004 roku został oskarżony przez dwie kobiety Jane Doe – nazwiska fikcyjne, żeby chronić ich tożsamość – będące ofiarami FRAPH. Mąż jednej został uprowadzony i ślad po nim zaginął, sama zaś została zgwałcona na oczach dzieci, następnie oprawcy dźgali ją nożami, okaleczyli, odcinając pierś i zostawili na pewną śmierć. Druga również była gwałcona i okaleczono ją.

Machloje

Watażkę skazano za „przypadki torturowania, próby zabójstw pozasądowych oraz zbrodnie przeciwko ludzkości”. Nakazano mu wypłacenie ofiarom 19 milionów dolarów, ale uniknął więzienia. To jednak nie odwlekło się nadto w czasie. W 2008 roku jako agent nieruchomości został skazany za machloje na hipotece, oszustwa i kradzież na 37 lat więzienia. Ostatecznie w nowojorskim więzieniu supermax spędził 12 lat.

„Toto” opuścił więzienie w kwietniu tego roku i trafił do aresztu amerykańskiej służby granicznej. Pod koniec czerwca odesłano go do Haiti. Na międzynarodowym lotnisku Toussaint Louverture w Port-au-Prince jako pierwszy wysiadł z samolotu. Czekał na niego między Ronald Nelson „RoRo”, bliski współpracownik byłego prezydenta Michela Martelly'ego „Słodkiego Mikeya”, który wcześniej opowiedział się przeciwko Aristidemu.

Upadek czerwonej księżniczki

Śpiewaczka, projektantka mody, celebrytka, ambasador, ale przede wszystkim córka Ojca. Dyktatora. Gulnara Karimowa stanowiła w Uzbekistanie niemal...

zobacz więcej

Nelson nawet nie wysiadł z auta, „Diabłem” od razu zajęli się policjanci. Skuli go kajdankami i zabrali, prosto do siedziby Generalnego Dyrektoriatu Policji Sądowej. Nic nie powiedział, nie skomentował swojej sytuacji, choć w przeszłości dowodził, że sam jest ofiarą, miano go bowiem rzekomo wykorzystać jako kozła ofiarnego, choć oczywiście jest Bogu ducha winny.

W celi 63-letniego obecnie Constanta odwiedziło trzech prawników, których poprosił o dezodorant, wodę oraz pwason gros sel, popularną potrawę z żółwia posypaną gruboziarnistą solą, na które jak wyjaśnił od dawna miał ochotę.

Test

Sytuację watażki śledzi całe Haiti. – To ważny test dla haitańskiego wymiaru sprawiedliwości – wskazuje William G. O’Neill, prawnik zajmujący się prawami człowieka, który pomagał dokumentować zbrodnie FRAPH.

– Wprawdzie Constant został skazany in absentia za masakrę w Raboteau, która była zbrodnią przeciwko ludzkości, to jego organizacja jest odpowiedzialna także za inne zbrodnie, dlatego liczę na nowy proces. Wierzę, że Haitańczycy doczekają się sprawiedliwości oraz prawdy o tych ponurych czasach – podkreślił O’Neill.

Samej FRAPH przypisuje się zamordowanie około trzech tysięcy osób. Łączna liczba skrzywdzonych przez tę milicję nie jest znana, ale można założyć, że to dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy. To także bowiem liczne gwałty, przypadki tortur, ale również ataki na międzynarodowych dyplomatów, w tym także oenzetowskich.

Praktycznie możliwa jest jednak sytuacja, że Constantowi się upiecze i choć oburzające, nie byłoby to niczym nadzwyczajnym na Haiti, gdzie system sprawiedliwości szwankuje od zawsze. Louis-Jodel Chamblain, inny były watażka, został wprawdzie skazany in absentia w procesie dotyczącym masakry w Raboteau oraz za zamordowanie Antoine'a Izmery'ego, byłego ministra sprawiedliwości i zwolennika prezydenta Aristide'a, ale w drugiej instancji go uniewinniono. Obecnie jest wysokiej rangi oficerem w zreformowanej armii prezydenta Jovenela Moïse'a.

źródło:
Zobacz więcej