RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Politycy KO straszą atomem. „Szczyt niekonsekwencji i absurdu”

Politycy PO w ostatnich dniach straszyli Polaków bombami i elektrowniami atomowymi (fot. Shutterstock/Romolo Tavani)

Politycy PO, w tym kandydat na prezydenta tej partii w ostatnich dniach straszyli bombami i elektrowniami atomowymi. – To jest szczyt niekonsekwencji i absurdu. PO sama mówiła o elektrowniach atomowych i podejmowała nawet być może pozorowane, ale jednak działania. Poza tym to jest siła polityczna, która wspiera „zielony ład”, czyli plan likwidacji pozyskiwania energii z węgla. To skaże Polskę na wybór: albo inne źródło energii, w tym atomowa, albo bankructwo, masowa emigracja i nędza – powiedział portalowi tvp.info redaktor naczelny „Sieci” Jacek Karnowski.

„Sprzeczny z nauką partykularyzm”. Szczerba straszy grzybami atomowymi

Poseł PO Michał Szczerba wyraził sprzeciw wobec budowy elektrowni atomowej, zamieszczając na Twitterze nagranie wybuchu bomb atomowych. Swój wpis...

zobacz więcej

– Ile by nie włożyć w zieloną energię, wiatraki, energię wodną, to ona choć może stanowić istotną część, to nigdy nie zastąpi węgla. Węgiel może zastąpić tylko coś poważnego, czyli energetyka jądrowa. Działania PO to hipokryzja i lekkomyślne szkodzenie interesom Polski, budowanie w społeczeństwie jakiejś odrazy, niechęci do energetyki jądrowej. To szkodzi podstawowym interesom i służy tylko temu, żeby zdobyć punkt w wyborach – dodał Karnowski.

Poseł Koalicji Obywatelskiej Michał Szczerba zamieścił na Twitterze filmik z grzybem atomowym po wybuchu broni jądrowej i nagrania ukazujące skażoną przez katastrofę czarnobylską Prypeć. „Czy kogoś Duda zapytał o zdanie, czy chce mieć w swoim sąsiedztwie elektrownię jądrową?” – napisał na Twitterze. O atomie mówił też w niedzielę kandydat Platformy Obywatelskiej na prezydenta Rafał Trzaskowski. – Mam nadzieję, że podczas wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w USA, odbywającej się w czasie kampanii wyborczej, nie zapadną decyzje np. w sprawie przeniesienia do Polski amerykańskiej broni nuklearnej – stwierdził.

– Prąd z polskiej elektrowni jądrowej powinien popłynąć w 2020 roku – ogłosił na początku 2011 roku ówczesny premier Donald Tusk. Prezesem dwóch spółek jądrowych został były minister skarbu w rządzie PO-PSL Aleksander Grad. Media informowały wówczas, że jego pensja była bliska 100 tys. zł miesięcznie. W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” tłumaczył, że to nieprawda, ale nie zdradził, ile naprawdę zarabia. Jan Bury, były wiceminister skarbu z ramienia PSL zdradził natomiast, że poprzedni prezes atomowej spółki zarabiał 50 tys. zł miesięcznie, a Grad był prezesem dwóch spółek.

– Jeżeli Grad brał 100 tysięcy miesięcznie za budowę elektrowni atomowej, to nie po to, żeby elektrownia powstała, tylko po to, żeby brał 100 tysięcy. Oni wtedy próbowali przekonywać, że nowoczesne państwo musi posiadać energię atomową. Dzisiaj PO, która z jednej strony chce zamykać kopalnie, a z drugiej blokować rozwój energetyki atomowej, a z trzeciej nic nie zrobiła, żeby uniezależnić Polskę od rosyjskiego gazu po prostu wpycha nas z powrotem w łapy, uzależnienie od Moskwy, bo jeśli nie węgiel, nie atom, nie dywersyfikacja dostaw gazu z zagranicy, to pozostaje tylko rura z Kremla i kurek u Putina. To de facto zrobili, bo mieliśmy najdroższy gaz na świecie i uzależnienie od Kremla. To jest filozofia: „Nie róbmy niczego, co jest alternatywą dla Rosji” – stwierdził redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz.

Szef BBN odpowiada Trzaskowskiemu, Szczerba straszy Czarnobylem i grzybami atomowymi

„Panie Rafale Trzaskowski, bardzo proszę o trochę rzetelności w sprawach bezpieczeństwa. Kwestia przeniesienia do Polski broni nuklearnej nie jest...

zobacz więcej

Sakiewicz odniósł się również do straszenia atomem. – Platforma dzisiaj odwołuje się do filozofii kołtuna. Pamiętamy, jak powstawały parowozy i straszono ludzi, że od tego się będą kołtuny robiły na głowie. Dzisiaj energia atomowa z punktu widzenia ekologii jest najbezpieczniejszą energią. Oczywiście zdarzają się wypadki, ale te najważniejsze dotyczyły sowieckich elektrowni. Jakichś lęków z otoczenia pana Trzaskowskiego nie powinno się przenosić na całą energetykę jądrową. To, że on się wychował w tradycji sowieckiej, nie oznacza, że cała energetyka jądrowa jest sowiecka. Właśnie po to kupujemy amerykańską, żeby do takiej tragedii nie doszło, ponieważ technologie amerykańskie nigdy spowodowały poważnej katastrofy – mówił.

– Politycznie to działanie ma jak najbardziej sens. W drugiej turze wyborów przy urnach pojawią się nie tylko wyborcy trwale związani z różnymi ugrupowaniami politycznymi. Pojawią się setki tysięcy uczestników, którzy w ogóle przy urnach pojawiają się nieregularnie. Bardzo często są to osoby na co dzień mniej zainteresowane polityką, a w wielu przypadkach bardziej nieufne wobec oficjalnych instytucji. Z różnych powodów wśród tego elektoratu w ostatnich latach PiS miał pewną przewagę. Polacy są bardzo podzieleni w kwestii energii atomowej. O ile establishment polityczny do tej pory był zdominowany przez zwolenników atomu, dotyczyło to także PO, to wśród obywateli ten koncept absolutnie nie znajdował odzwierciedlenia. Wiele osób było nieufnych. Szczególnie to może dotyczyć starszego i średniego pokolenia, które może pamiętać Czarnobyl – powiedział prof. Rafał Chwedoruk z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego.

– Już wypowiedzi prezydenta Trzaskowskiego o broni jądrowej były bardzo demagogiczne i tandetne. Wskrzeszanie lęków przed elektrownią atomową jest działaniem marketingowym przed wyborami. Chcą dotrzeć do przeciwników atomu. Sama Platforma wypowiadała się na temat energii atomowej z elektrowni atomowych jak najbardziej pozytywnie. Niestety to pokazuje niski poziom tej kampanii po stronie PO – argumentował publicysta „DoRzeczy” Piotr Semka.

– Koalicja Obywatelska krytykuje wszystko, co jest z inicjatywy lub wiąże się z przedsięwzięciami rządu Prawa i Sprawiedliwości. Mamy jednak nową politykę klimatyczną i mamy pewne zadania do połowy XXI wieku, zobowiązania w Unii Europejskiej. Tam co prawda są preferowane odnawialne źródła energii (OZE), ale trzeba szukać odejścia od energetyki węglowej, bo będą ogromne kary. Platforma Obywatelska troszeczkę wzoruje się na polityce Niemiec. Angela Merkel zapowiedziała zamykanie wszystkich elektrowni atomowych i przejście na OZE. Działania PO to wzorowanie się na polityce Niemiec. Wszędzie wokół nas mamy elektrownie atomowe, tylko w Polsce nie ma. Nie ma żadnego uzasadnienia, żeby odejść od tego uzasadnienia energetyki atomowej, skoro mamy nóż na gardle, przymus szybkiego odejścia od energetyki węglowej. Decyzja rządu o współpracy ze Stanami Zjednoczonymi wychodzi naprzeciw pewnym koniecznościom – mówił prof. Kazimierz Kik z Uniwersytetu im. Jana Kochanowskiego w Kielcach.

źródło:
Zobacz więcej