RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Wróciła liga angielska. Awaria okradła drużynę z gola

Mecze odbywają się bez udziału kibiców (fot. PAP/EPA/SHAUN BOTTERIL / NMC / GETTY IMAGES POOL)

W środę rozegrano dwa zaległe spotkania w lidze angielskiej, które były pierwszymi po przerwie spowodowanej pandemią. Manchester City pokonał Arsenal Londyn 3:0, zaś wynikiem 0:0 zakończył się mecz Aston Villi z Sheffield United. Gości bramki pozbawiła awaria systemu goal line.

Anglicy wracają do gry. Hit na początek

Sto dni. Dokładnie tyle czasu minęło od ostatniego meczu w Premiership. Dziś rozgrywki najchętniej oglądanej ligi świata wracają na dobre. O godz....

zobacz więcej

CZYTAJ WIĘCEJ W RAPORCIE

Równo sto dni trzeba było czekać na powrót rywalizacji w Premier League. Najpierw na boisko wybiegli piłkarze w Birmingham, gdzie broniąca się przed spadkiem Aston Villa podejmowała nadspodziewanie dobrze spisujące się Sheffield.

Do najważniejszej sytuacji doszło w 42. minucie. Norweski bramkarz gospodarzy Oerjan Nyland złapał dośrodkowaną z rzutu wolnego piłkę i ewidentnie wszedł z nią do bramki. Sędzia Michael Oliver gola jednak nie uznał, a piłkarzom pokazywał gestem na swój zegarek. Technologia goal line polega na tym, że po tym, jak piłka przekroczy linię bramkową, arbiter dostaje sygnał na zegarek. Tym razem coś jednak zawiodło.

Operator systemu wystosował oficjalne przeprosiny. Zapewniono, że system był testowany przed spotkaniem, a taki błąd miał miejsce po raz pierwszy, choć z goal line korzystano już w ponad 9 tys. spotkań. Poinformowano, że wszystkie siedem obsługujących system kamer było przysłoniętych przez piłkarzy lub bramkę.

Aston Villa nadal w tabeli jest 19., a do miejsca gwarantującego pozostanie w Premier League traci punkt. Sheffield natomiast awansowało na szóste miejsce.

Puchar Włoch dla Napoli Zielińskiego i Milika

Napoli, którego piłkarzami są Piotr Zieliński i Arkadiusz Milik, zwyciężyło w finale w Rzymie w rzutach karnych Juventus Turyn 4-2 i po raz szósty...

zobacz więcej

Antybohater

Czysto sportowe emocje były w Manchesterze, ale też miały negatywnego bohatera. Do porażki Arsenalu walnie przyczynił się bowiem David Luiz. Brazylijski obrońca mecz zaczął na ławce rezerwowych, ale na boisko wszedł już w 24. minucie, bo kontuzji doznał Pablo Mari. Luiz pierwszy poważny błąd popełnił tuż przed przerwą, a na gola zamienił go Raheem Sterling.

Natomiast na początku drugiej połowy spowodował rzut karny, którego wykorzystał Belg Kevin de Bruyne. Więcej już drużynie Luiz nie zaszkodził, bo za ten faul został ukarany czerwoną kartką. W doliczonym przez sędziego czasie gry trzecią bramkę zdobył Phil Foden.

Mimo zwycięstwa Manchester ma tylko matematyczne szanse na obronę tytułu. Na dziewięć kolejek przed końcem sezonu zajmuje w tabeli drugie miejsce, a do prowadzącego Liverpoolu traci aż 22 punkty.

Przed rozpoczęciem obu spotkań piłkarze przyklękli na jedno kolano w geście sprzeciwu wobec rasizmu. Na koszulkach zamiast nazwisk mieli natomiast napis „Black Lives Matter”. Minutą ciszy złożono także hołd ofiarom pandemii. Wyrażono podziękowania dla służb medycznych.

Na trybunach nie ma kibiców, a na stadionach podczas spotkań może się pojawić najwyżej 300 osób. Wszyscy podlegają restrykcyjnym przepisom, które mają zminimalizować ryzyko zakażenia koronawirusem.

źródło:

Zobacz więcej