RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Anglicy wracają do gry. Hit na początek

Manchester City wygrał z Arsenalem sześć kolejnych spotkań (fot. Shaun Botterill/Getty Images)
Manchester City wygrał z Arsenalem sześć kolejnych spotkań (fot. Shaun Botterill/Getty Images)

Sto dni. Dokładnie tyle czasu minęło od ostatniego meczu w Premiership. Dziś rozgrywki najchętniej oglądanej ligi świata wracają na dobre. O godz. 19 Aston Villa zmierzy się z Sheffiled United, a nieco ponad dwie godziny później Manchester City podejmie Arsenal. To zaległe spotkania 29. serii spotkań. Do rozegrania zostało jeszcze dziewięć kolejek.

Lewandowski zapewnił Bayernowi mistrzostwo Niemiec

Robert Lewandowski strzelił jedynego gola dla Bayernu w wygranym 1:0 meczu z Werderem Brema. Zwycięstwo dało Bawarczykom na dwie kolejki przed...

zobacz więcej

Anglicy wrócili do grania jako ostatni z krajów tzw. wielkiej czwórki. Najszybciej rozgrywki wznowiła Bundesliga, a w miniony weekend wrócili do gry Hiszpanie i Włosi. Na Wyspach temat powrotu do sportowej rywalizacji wzbudzał mnóstwo kontrowersji. Wszystko przez bardzo dużą liczbę zachorowań. Na Covid-19 zmarło tam ponad 40 tys. osób.

Ostatecznie zdecydowano się na dokończenie sezonu. W tle takiej decyzji były oczywiście gigantyczne pieniądze. W zeszłym roku kluby z angielskiej elity otrzymały do podziału 2,5 mld funtów z tytuł praw telewizyjnych. Gdyby nie udało się rozegrać brakujących dziewięciu kolejek, na ich konta wpłynęłoby około 25 proc. mniej.

A tak, choć w szczególnych warunkach sanitarnych, no i przede wszystkim bez udziału kibiców, futbol na Wyspach wraca do żywych. Pasjonująco zapowiada się dzisiejszy mecz Manchesteru City z Arsenalem.

Hit na początek

The Citizens wprawdzie tracą do prowadzącego Liverpoolu aż 25 punktów, ale muszą uważnie patrzeć za siebie. Po piętach depcze im Leicester City, jednak wygrana nad drużyną Mikela Artrety pozwoli zespołowi z niebieskiej części Manchesteru złapać oddech.

Wygrana nad Kanonierami nie powinna stanowić wielkiego wyzwania. Arsenal w tym sezonie gra gorzej niż… typowy Arsenal. Do londyńczyków przyległa łatka zespołu, który w decydujących momentach wypuszcza z rąk szansę na ligowy sukces.

Piłka nożna. Peszko w okręgówce!

Takiego transferu jeszcze w polskiej piłce nie było. Występujący w Lechii Gdańsk Sławomir Peszko zdecydował się na transfer o pięć poziomów w dół i...

zobacz więcej

Teraz jednak do tego jest bardzo daleko. Prawdopodobnie Kanonierzy nie załapią się nawet do europejskich pucharów, bo w lidze zajmują dopiero 10. miejsce. Zespół prowadzi już trzeci w tym sezonie menadżer, ale Mikelowi Artrecie też nie udało się wyrwać zespołu z przeciętności.

Zatrzymać Gabończyka

I nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie miało się to zmienić. Do tego nosem kręci najlepszy piłkarz The Gunners Pierre-Emerick Aubameyang. 30-letni Gabończyk chciał w Londynie kolekcjonować puchary. Rola ligowego średniaka wybitnie przestałą mu pasować.

– Mieliśmy wiele rozmów z Pierre'm, jego rodziną i agentem. Jestem dobrej myśli, że znajdziemy właściwe rozwiązanie dla wszystkich stron. Na nas spoczywa odpowiedzialność, żeby on czuł, że z nami zrobi kolejny krok w swojej karierze. On powinien poczuć, że do nas należy i że my chcemy go mieć w zespole. Powinien także wiedzieć, że możemy jako klub zrobić krok do przodu, a on będzie kluczowym zawodnikiem, który nam w tym pomoże – komentował menadżer Arsenalu.

To raczej tylko czcze gadanie, bo przyszłość Gabończyka wydaje się przesądzona. Do tego Aubameyangowi wygasa za rok kontrakt. Dla Arsenalu będzie to ostatnia okazja, aby zgarnąć za niego przyzwoite pieniądze.

Na Wyspach panuje opinia, że londyńczycy powinni spełnić wszystkie zachcianki czarnoskórego napastnika. – On jest gwarancją co najmniej 20 trafień w sezonie, jak więc zamierzają go zastąpić? Jeśli nie dadzą mu tego, czego oczekuje, znalezienie kogoś, kto go zastąpi będzie kosztowało dużo więcej i nawet wtedy nie będzie powiedziane, że uda im się ta sztuka – komentował w programie TalkSport Kevin Campbell, były napastnik Arsenalu.

PKO BP Ekstraklasa. Legia powiększa przewagę, znamy podział na grupy

Znany podział na grupy i dziesięć punktów przewagi Legii Warszawa nad Piastem Gliwice. To najważniejsze wydarzenia 29. K olejki PKO BP Ekstraklasy....

zobacz więcej

Uczeń i mistrz

Dzisiejszy mecz będzie trenerskim spotkaniem ucznia i mistrza. Jeszcze jako piłkarze spotkali się w Barcelonie, a przez ostatnie lata Artreta był asystentem Josepa Guardioli. „Pepowi” przerwa w rozgrywkach przyniosła rodzinną tragedię. Na początku kwietnia z powodu koronawirusa zmarła jego 82-letnia matka.

– Byłem z nim w kontakcie. Bał się o swoich rodziców, ponieważ byli już w podeszłym wieku. Starali się izolować. To bardzo smutna wiadomość. Znałem jego rodzinę bardzo dobrze. Przesyłam moje kondolencje i mam nadzieję, że przejdą przez to wszystko razem – komentował wówczas Artreta.

Obaj panowie znają się doskonale, ale po raz pierwszy spotkają się po przeciwnych stronach barykady. Na przedmeczowej konferencji Guardiola nie szczędził pochwał pod adresem swojego byłego podopiecznego.

– Jestem bardzo podekscytowany, że go zobaczę, jest jedną z najlepszych osób, jakie kiedykolwiek poznałem. Praca z nim była dla mnie, jak i dla nas wszystkich, czystą frajdą – powiedział trener na wirtualnej konferencji prasowej.

Słynny bramkarz gra na nowej pozycji w... zespole rockowym [WIDEO]

Słynny bramkarz Petr Cech, który piłkarską karierę zakończył rok temu, ma kolejny pomysł na pozasportowe życie. Czech zagrał na perkusji na nowym...

zobacz więcej

Nie myślą o świętowaniu

O dogonieniu The Reds nikt przy zdrowych myślach nawet nie myśli. Drużyna Jurgena Kloppa musiałaby w ostatnich dziewięciu meczach mniej niż pięć punktów. Trudno w to uwierzyć, skoro w poprzednich 29 spotkaniach Liverpool wygrał aż 27 razy.

Liverpool już powoli szykuje się do świętowania pierwszego od trzech dekad tytułu. A przez pandemię koronawirusa będzie to miało niezwykle skromny przebieg. Mecze odbywać się bez publiczności, nie będzie też tradycyjnej fety w centrum miasta. Dlatego w Liverpoolu planują przełożenie fety.

– Samotne świętowanie na stadionie, a potem powrót do domu, nie brzmi ekscytująco. Zamierzamy uczcić tytuł wspólnie z kibicami, nawet jeśli możliwe to będzie dopiero w połowie następnego sezonu – podkreślił trener Liverpoolu Juergen Klopp.

The Reds swój ligowy mecz rozegrają w niedzielę. Już na początek czeka ich derbowe starcie z Evertonem.

źródło:
Zobacz więcej