RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Twarda gra interesów. Kampania prezydencka widziana z Berlina i Moskwy

Angela Merkel i Władimir Putin (fot. Adam Berry/Getty Images)
Angela Merkel i Władimir Putin (fot. Adam Berry/Getty Images)

Jeszcze na początku tego stulecia w kampaniach wyborczych brakowało tematów gospodarczych. Dziś jest odwrotnie. Polityka gospodarcza i społeczna to główne elementy publicznej debaty, a o zagranicy tak jakby zapomniano. Musimy mieć jednak świadomość, jak bardzo ważne jest to, jak na relację z i sytuację w Stanach Zjednoczonych, Unii Europejskiej i interesy naszych dużych sąsiadów zapatrują się kandydaci na prezydenta Polski. A niektóre deklarowane dziś kierunki w polityce zagranicznej są kluczowe na najbliższe lata i mogą być naprawdę niebezpieczne dla naszego kraju.

Trzaskowski nie chciał rozmawiać o Antifie. „W gruncie rzeczy ją popiera” [WIDEO]

Od kilku dni w USA płoną samochody i są plądrowane sklepy. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski nie chciał jednak zdradzić, czy popiera protesty...

zobacz więcej

Obserwatorzy życia politycznego i komentatorzy niewielką wagę przyjmują do tego, co zadeklarował Rafał Trzaskowski w sprawie przekopu Mierzei Wiślanej i budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego. Mało się mówi również o cichym przyzwoleniu na działania antify w USA i Europie. Na pytanie, czy popiera zamieszki za Oceanem, kandydat KO kilkukrotnie uciekał od odpowiedzi. Raz w absurdalny sposób tłumacząc, że on się interesuje Polską i Nadarzynem, tak że proszę mu USA głową nie zawracać i zapytać coś o Unii Europejskiej, to wtedy on chętnie się wypowie.

Dlaczego ten temat jest istotny, pokazują ostatnie dni, bo zaraza amerykańskiej Antify dotarła już na nasz kontynent i rozróby obserwujemy już w europejskich stolicach. Milczenie polityka PO, przy jednoczesnym wspieraniu finansowym instytucji szkolącej anarchistów z taktyki miejskiej kwotą 3,6 mln zł.

Wracając do przekopu Mierzei Wiślanej i budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego. Dlaczego te inwestycja są tak istotne dla naszego kraju? Zacznijmy od tego, że idea przekopu Mierzei Wiślanej powstała już w 1945 r., a jej autorem jest budowniczy Gdyni Eugeniusz Kwiatkowski, który napisał książkę pt. „Budujemy nową Polskę nad Bałtykiem”. Niewielu dziś pamięta, że rząd Jarosława Kaczyńskiego podjął uchwałę o przystąpieniu do budowy przekopu 13 listopada 2007 r. roku i była to jedna z ostatnich decyzji odchodzącego rządu, podjęta na jego ostatnim posiedzeniu. Do władzy doszedł Donald Tusk, ale, jako że podjęta uchwała została ujęta w planach budżetowych na następne lata, jego rząd musiał zlecić sporządzenie dokumentacji dotyczącej przekopu. Zajął się tym Urząd Morski w Gdyni, który przez sześć lat realizował to zlecenie za sumę ok. 5 mln zł z budżetu państwa i co ciekawe – w końcowym raporcie stwierdzał, że… kanał warto budować.

Prezydent: CPK i przekop Mierzei będą przynosiły ewidentne profity państwu polskiemu

– CPK i budowa kanału żeglugowego na Mierzei Wiślanej to inwestycje, które w przyszłości będą przynosiły ewidentne profity gospodarcze państwu...

zobacz więcej

Polityka była jednak inna, związki z Rosją zbyt silne, dlatego w czerwcu 2013 r. premier Tusk propozycję przekopu Mierzei Wiślanej nazwał „politycznym trikiem PiS-u” i mówił prawie dokładnie to samo, co siedem lat później mówi Rafał Trzaskowski. – Jeśli mamy obecnie w Polsce do wykonania gigantyczną liczbę inwestycji pierwszorzędnej potrzeby, to bardzo kosztowny projekt przekopania Mierzei Wiślanej, o wątpliwym sensie ekonomicznym, jest dziś wyłącznie politycznym trikiem – stwierdził wówczas Tusk. Brzmi znajomo, prawda? Niestety w tej sprawie Rafał Trzaskowski jest dziś, dokładnie jak Tusk wtedy, reprezentantem Rosji i jej interesów, a nie polskich.

Przekaz o potrzebie skierowania środków na tę inwestycję na inny cel jest podwójnie fałszywy. Po pierwsze duże koszty już zostały poniesione, a zablokowanie przekopu je jeszcze powiększy, a po drugie – z tą inwestycją wiąże się duże ożywienie gospodarcze i to nie tylko na południe od Zalewu Wiślanego. Cała granica północna z Rosją odcięła naturalny bieg transportowy do morza tworzony przez setki lat. To dlatego tamte tereny umarły i mamy tam największe bezrobocie w kraju (9,2 proc. w 2019 r.).

Niezwykle ważny jest też kontekst militarny, czyli dotyczący naszego bezpieczeństwa. W 2018 r. Rosjanie chwalili się tym, że ich okręty z pociskami manewrującymi Kalibr będą stacjonować blisko Elbląga. Cały czas wzmacniają Flotę Bałtycką, a niecały rok temu ogłosili, że zbudowali nową bazę wojskową na Bałtyku. Dziś Rosja ma tuż za polską granicą okręty gotowe do bombardowania, a zasięg ich pocisków obejmuje całe Morze Bałtyckie.

Straszą Polaków. „Kreml doprowadzony do szaleństwa. Włączają się w kampanię”

Rosyjska propaganda nie ustaje w próbach powstrzymania przekopu Mierzei Wiślanej. Aktywiści w Polsce pochwalili się właśnie wywiadem w Sputniku, a...

zobacz więcej

Z kolei budowa CPK daje szansę na to, żeby Polska wreszcie przezwyciężyła bagaż zaborów, ożywiła wschód, jednocześnie wiążąc z zachodem kraju. Warto pamiętać, że w ramach programu CPK wybudowanych zostanie kilkaset kilometrów nowych linii kolejowych. Chodzi głównie o dwie linie kolejowe dużych prędkości: linia nr 85 Warszawa – CPK – Łódź – Sieradz – Poznań oraz linia nr 87 Sieradz – Wieruszów, stanowiąca fragment trasy Warszawa – Wrocław, której budowę planowano już w latach 70. Zgodnie z założeniami znacząco poprawi się dostępność komunikacyjna nie tylko Polski z sąsiadami, ale również między regionami naszego kraju.

Zablokowanie tej inwestycji to zysk głównie dla Niemiec i negatywne konsekwencje gospodarcze i społeczne dla Polski. Trzeba nazwać rzeczy po imieniu. Rafał Trzaskowski nie chce związania Ziem Zachodnich z Polską, czego przykładem jest również podejście Platformy Obywatelskiej do tunelu w Świnoujściu. W 2007 r. polityczną deklarację o konieczności budowy takiego tunelu złożył ówczesny premier Jarosław Kaczyński, jednak po przejęciu w 2007 r. władzy przez rząd PO-PSL inwestycję wstrzymano. Dopiero po 10 latach od pierwszej politycznej deklaracji Prawa i Sprawiedliwości, dzięki zmianie władzy w Polsce inwestycja mogła wejść w fazę realizacji.

Nie miejmy wątpliwości, Berlin i Moskwa bardzo uważnie obserwują rozwój wydarzeń w Polsce, który od majowych wyborów 2015 r. jest dla nich niekorzystny. Tu nie chodzi nawet o niechęć do polskiego narodu, ale twardą grę interesów. Niemcy i Rosja wielokrotnie pokazały, że potrafią dbać o swoje, a najbardziej opłaca im się dzielenie Polaków i władza w Warszawie, która jest silna dla słabych, a słaba wobec silnych.

źródło:
Zobacz więcej