Wybory 2020

Jak głosować w specjalnym reżimie sanitarnym [PORADNIK]

Odpady z Warszawy w Białymstoku. Prezydent miasta jest w sztabie Trzaskowskiego

Urząd Marszałkowski w Białymstoku wszczął postępowanie, w którym bada, czy doszło do naruszenia warunków pozwolenia zintegrowanego na działalność spalarni odpadów w tym mieście. Kontrola przeprowadzona przez inspekcję ochrony środowiska wykazała m.in., że były w niej przyjmowane odpady spoza regionu, w tym z Warszawy. W ocenie prezydenta Białegostoku Tadeusza Truskolaskiego zarzuty są absurdalne.

Prokuratura oskarżyła mafię śmieciową, która zarobiła miliony na toksycznych odpadach

Ponad 55 tys. ton niebezpiecznych odpadów trafiło na nielegalne składowiska za sprawą gangu Andrzeja N., pełnomocnika firmy Clif ze Skawiny. W...

zobacz więcej

Jak podał we wtorek urząd, kontrola przeprowadzona przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w spalarni, czyli Zakładzie Unieszkodliwiania Odpadów Komunalnych w Białymstoku (ZUOK), ujawniła „szereg naruszeń dotyczących m.in. prowadzenia ewidencji odpadów, przekroczenia czasu pracy instalacji, przyjmowania odpadów spoza regionu czy braku nadzoru nad odpadami przyjmowanymi do spalarni”.

Marszałek województwa podlaskiego Artur Kosicki powiedział na zwołanym we wtorek briefingu, że z kontroli wynika, iż do spalarni trafiały m.in. odpady z Warszawy „wykazywane jako odpady pochodzące z Białegostoku”. Marszałek skierował we wtorek pismo do prezydenta Białegostoku Tadeusza Truskolaskiego, w którym m.in. pyta, czym spółka miejska zarządzająca spalarnią kierowała się, przyjmując odpady z innych części kraju, w tym ze stolicy.

– Czy pomoc – w cudzysłowie oczywiście – warszawskim spółkom w odbieraniu odpadów ma jakikolwiek związek z faktem, że pan prezydent został szefem sztabu wyborczego pana Rafała Trzaskowskiego w naszym regionie – m.in. z takim pytaniem zwrócił się Kosicki do prezydenta Białegostoku.

Kosicki mówił, że kontrole wykazały nieprawidłowości w działalności spalarni, ale też miejskiego wysypiska i składowiska odpadów w Hryniewiczach. Odnosząc się do działalności spalarni mówił, że stwierdzono m.in. naruszenie warunków decyzji środowiskowej dla tej inwestycji, poprzez przyjmowanie do spalenia odpadów spoza obszaru objętego projektem, czyli spoza Białegostoku i gmin ościennych.

Rząd idzie na wojnę z mafią śmieciową

Ministerstwo Środowiska konsekwentnie uszczelnia przepisy, nakłada nowe wymogi na branżę odpadową i pracuje nad nowymi narzędziami, w tym nad bazą...

zobacz więcej

– Nie chcę i myślę, że wszyscy mieszkańcy nie chcą, żeby Białystok stał się miejscem do utylizacji i składowania odpadów z terenu Warszawy – kontynuował Kosicki. Zarzucił prezydentowi Truskolaskiemu, że „w ogóle nie panuje nad gospodarką odpadami w mieście”. – W mojej ocenie panuje pewien chaos – ocenił.

Przekonywał, że samorząd województwa potrafi współpracować z samorządami niższego szczebla, podawał przykłady dofinansowywania projektów Suwałk czy Sejn; podał też przykład tzw. węzła drogowego Porosły, gdzie inwestorem jest Białystok.

– Nie wiem, czy zostanie to pozwolenie (zintegrowane na działalność spalarni-red.) cofnięte. Zobaczymy, zbadamy te wszystkie nieprawidłowości w postępowaniu, które się toczy. Nie można ferować wyroków, kiedy jeszcze postępowanie trwa – dodał marszałek, dopytywany przez dziennikarzy.

Odpady na rozruch

– Zarzuty są absurdalne, wyssane z palca, ale najgorsze jest to, że niezgodne z prawdą. Dlatego, że spółka przyjmowała odpady z Warszawy, ale to było na rozruch i była to „frakcja energetyczna” w wysokości 10 tys. ton i była na to stosowna zgoda (...). Jeżeli chodzi o „frakcję energetyczną”, to nie jest wymagana regionalizacja, oczywiście mówimy o przepisach wtedy obowiązujących – mówił we wtorek prezydent Truskolaski, odnosząc się do sprawy.

Działanie Urzędu Marszałkowskiego nazwał „czysto politycznym”. – Ale jest to działanie na szkodę mieszkańców Białegostoku – przekonywał Truskolaski.

źródło:
Zobacz więcej