Radna, u której zbierano nielegalne podpisy: Panowie z TVP weszli i się sami podpisali

Do PKW, prokuratury i UODO trafiły zawiadomienia ws. nielegalnego procederu zbierania podpisów na nowego kandydata Koalicji Obywatelskiej Rafała Trzaskowskiego, przed oficjalnym startem kampanii wyborczej. W rozmowie z „GW” radna PO, w której biurze podpisy zbierano – co ujawnił portal tvp.info – przekonuje, że „panowie z TVP weszli i się sami podpisali”.

Bożena Manarczyk. Kim jest radna KO, w której biurze nielegalnie zbierano podpisy?

Bronią jej najważniejsi politycy PO i insynuują, że to dziennikarze zaaranżowali zbiórkę podpisów. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, który...

zobacz więcej

„Gazeta Wyborcza” odniosła się do ujawnionego przez portal tvp.info procederu zbierania podpisów pod kandydaturą Rafała Trzaskowskiego w jednym ze stołecznych biur radnej Platformy Obywatelskiej.

W publikacji pt. „PiS twierdzi, że Trzaskowski zbiera podpisy”, gazeta rozpisuje się o „domniemanej” zbiórce popisów, która domniemaną nie jest, co jasno widać na ujawnionym przez nas nagraniu – dwóch dziennikarzy portalu tvp.info po tym, jak otrzymaliśmy sygnały o nielegalnej zbiórce w jednym z biur radnej PO, udało się na miejsce, by fakt ten potwierdzić.

Wszystko zarejestrowaliśmy. Zarówno samą propozycję złożenia podpisów w biurze radnej Bożeny Manarczyk, jak i dokładną instrukcję, jak te karty wypełnić.

– Jest tu druk, nie wiem, czy tu jest, nie, zabrały panie. To proszę bardzo na nowej liście od razu imię i nazwisko, adres zamieszkania, numer ewidencyjny PESEL – mówiła pracownica, podając czystą kartę. Potwierdziliśmy więc, że w tym miejscu odbywa się nielegalne – bo przed oficjalnym ogłoszeniem daty wyborów – zbieranie podpisów na Trzaskowskiego. Warto dodać, że to Senat, w którym większość ma opozycja, a którym przewodzi Tomasz Grodzki, opóźnia prace nad ustawą, co uniemożliwia obecnie start kampanii i tym samym zbieranie 100 tysięcy podpisów.

Radna Bożena Manarczyk mimo naszych próśb nie skomentowała ujawnionej sytuacji. Zrobiła to dopiero teraz w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, po tym, jak narrację odnośnie tej sytuacji przedstawili czołowi politycy jej partii. Jaką? Zarzucono dziennikarzom, że sytuację sami sprowokowaliśmy.

Na nagraniu widać, że podpis pracownika TVP jest jedyny. Wcześniej pracownica biura powiedziała, że poprzednie listy zostały już zabrane, dlatego dziennikarze TVP otrzymali nową kartę. „Gromadzimy tylko puste karty. Nie zbieramy podpisów” – mówi gazecie Manarczyk. „Ja w każdych wyborach zbieram podpisy. Naprawdę wiem, kiedy wolno to robić. Tu panowie z TVP weszli i sami się podpisali. To manipulacja” – przekonuje kobieta.

W związku z ujawnionym procederem zbierania podpisów radni PiS z Warszawy złożyli zawiadomienie do PKW, prokuratury i UODO.

źródło:
Zobacz więcej