RAPORT

Koronawirus: mapy, statystyki, porady

Afera w Gdańsku. Płażyński apeluje do prezesa Goldman Sachs i ambasador USA

Kacper Płażyński kontra firma Robyg (fot. PAP/Adam Warżawa)

– Duży deweloper działający w Polsce, którego Goldman Sachs jest właścicielem, grozi parlamentarzystom. Tak być nie może – mówi portalowi tvp.info Kacper Płażyński. Poseł PiS wyjaśnia, że chodzi o pismo, jakie otrzymał od firmy Robyg. Apeluje więc o reakcję i odstąpienie od inwestycji dewelopera na terenie gdańskiej Gedanii.

Wiceminister: TVN powinien zaprosić Latkowskiego do Moniki Olejnik

Film „Nic się nie stało” wstrząsnął opinią publiczną, jednak nie wszystkie media informują o sprawie. – Zastanawia mnie, czy na przykład stacja TVN...

zobacz więcej

„Pamięć o ofiarach rzezi urządzonej w Europie przez niemieckich nazistów musi trwać wiecznie. Takim miejscem pamięci są w moim rodzinnym mieście, polskim Gdańsku, obiekty klubu sportowego Gedania” - zaczyna swój list do prezesa Banku Inwestycyjnego Goldman Sachs Dawida Solomona poseł Kacper Płażyński. Przypomina, że tereny obiektu przez wiele lat były symbolem oporu i tysięcy pomordowanych Polaków, Żydów oraz przedstawicieli innych mniejszości.

„Od wielu lat, jako działacz społeczny, a następnie poseł na Sejm Rzeczpospolitej Polskiej, zabiegam o zachowanie historycznego kształtu obiektów Gedanii. Uważam, że jest to pomnik historii i jako taki powinien służyć kultywowaniu pamięci o bohaterach i ofiarach” - zaznacza polityk. Czemu miałoby być inaczej?

Jak informowaliśmy w ostatnich dniach, teren Gedanii w Gdańsku to obszar atrakcyjny inwestycyjnie. W Wielką Sobotę doszło tam do pożaru. Spłonęła znaczna część zabytkowej kamienicy, stanowiącej część przedwojennego kompleksu Klubu Sportowego Gedania.

Poseł Kacper Płażyński poinformował o sprawie na Facebooku i przypomniał, że w Gdańsku to nie pierwsza taka sytuacja. Zaznaczył, że obiekty mogły być niewygodne dla inwestora – firmy Robyg. Wtedy otrzymał pismo wzywające do przeprosin i zapłaty spółce ćwierć miliona złotych.

Płażyński pisze teraz, że będąca własnością Goldman Sachs firma Robyg uznała, że „nie podlega prawu do krytyki a wolność słowa nie jest wartością jej bliską i domaga się 250 tys. zł, grożąc procesem sądowym”. „Oczywiście nie ulegnę groźbom. Będę nadal, w imieniu mieszkańców mojego miasta i moich wyborców, zabiegał o zachowanie historycznego kształtu obiektów Gedanii” - oświadcza.

„Próba zamknięcia mi ust”

Rzecznik Praw Dziecka: Otwieram te teczki i jestem przerażony

Mikołaj Pawlak ocenia, że przez 25 lat nikt specjalnie nie interesował się tematem pedofilii, a prokuratura i sądy często były bierne. – Dopiero...

zobacz więcej

Kacper Płażyński zwrócił się do prezesa Goldman Sachs z prośbą o podjęcie decyzji ws. „odstąpienia od inwestycji i zwrócenia lokalnej społeczności prawa do godnego wspominania ofiar niemieckich nazistów”.

– Zapytałem też ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher, czy podoba jej się próba zamknięcia mi ust przez dewelopera Robyg – zaznacza w rozmowie z portalem tvp.info.

Posła PiS pytamy jednak, czy faktycznie liczy na reakcję jednego z największych banków inwestycyjnych na świecie. – Myślę, że panowie w Goldman Sacks dobrze liczą pieniądze i zdają sobie sprawę, że działania, które jedna ze spółek będących ich własnością podejmuje, mogą być dla nich bardzo niekorzystne – odpowiada nasz rozmówca.

– Duży deweloper działający w Polsce, którego Goldman Sachs jest właścicielem, grozi parlamentarzystom. Tak być nie może. Ja nie robię nic innego, tylko wykonuję swój mandat i mówię o bulwersujących sprawach publicznych. Do tego właśnie zostaliśmy wybrani przez Polaków – wyjaśnia.

Dodaje, że wolność słowa w Stanach Zjednoczonych jest ogromnie ważna i wszyscy rozumieją tam, że próby naruszania tego prawa nie mogą mieć miejsca.

Deweloper żąda od posła 250 tys. zł. „Chce mi się zakneblować usta”

– Ja się firmy Robyg nie boję – mówi portalowi tvp.info poseł PiS Kacper Płażyński. Wyjaśnia, że deweloper chce od niego przeprosin i potężnej sumy...

zobacz więcej

Na koniec pytamy jeszcze polityka PiS o samą kwestię pożaru. Czy istnieje pewność, że w pojawienie się ognia były zaangażowane osoby trzecie?

– Śledztwo trwa. Z informacji, które posiadam i sporządzonej opinii biegłego wynika, że doszło do zaprószenia ognia, czyli podpalenia. Świadkowie są przesłuchiwani, a monitoring zabezpieczony. Miejmy nadzieję, że przyniesie to jakiś skutek – odpowiada.

Płażyński przyznaje, że w Gdańsku takich pożarów było już wiele, w tym na zabytkowych obiektach. – Do tej pory kończyło się to na umorzeniach śledztw ze względu na brak wykrycia sprawców, ale zawsze trzeba mieć nadzieję, że tym razem będzie inaczej – podkreśla.

Firma zapewnia o chęci dialogu

O komentarz w sprawie zwracaliśmy się w ostatnich dniach również do przedstawicieli firmy. W nadesłanym nam oświadczeniu Robyg stwierdza, że wypowiedzi posła „naruszają dobre imię spółki”.

„Oświadczamy, że w związku z wielokrotnym pomawianiem przez Kacpra Płażyńskiego spółki Robyg, jakoby w jej interesie jest zniszczenie zabytkowych budynków i miejsca pamięci na terenie byłego Klubu Sportowego Gedania, spółka wystosowała pismo do posła wzywające go do zaprzestania rozpowszechniania nieprawdziwych informacji” – napisano.

Przedstawiciele firmy stwierdzili, że podejmowali próbę porozumienia z politykiem, by w formie pozytywnego dialogu przedstawić plany Robyg. „Celem Spółki jest zagospodarowanie terenu Gedanii oddające jego sportowy i historyczny charakter” – zapewniono.

źródło:
Zobacz więcej