Wybory 2020

Jak głosować w specjalnym reżimie sanitarnym [PORADNIK]

Dziennikarz śledczy: Film Latkowskiego skompromitował trójmiejski wymiar sprawiedliwości

„Film sprawnie przeprowadził widzów przez zawiłą historię sprawy »Krystka«, pokazując im to, o czym wcześniej mogli czytać w wielu artykułach prasowych. Ale największą jego wartość należy upatrywać w informacjach, które wcześniej przedostawały się do mediów szczątkowo lub w ogóle ich w nich nie było” – pisze na łamach Onetu dziennikarz śledczy Mikołaj Podolski, odnosząc się do filmu Sylwestra Latkowskiego „Nic się nie stało”.

Latkowski w Radiu ZET: Widzieliście, jak reportażysta brał sobie chłopców

Nie ma bardziej zakłamanego środowiska niż środowisko mediów, dziennikarzy, aktorów, celebrytów – ocenił w Radiu ZET autor reportażu „Nic się nie...

zobacz więcej

TVP wyemitowała w środę dokument pt. „Nic się nie stało”. Pokazuje on kulisy działania Krystiana W. ps. „Krystek”, określanego przez media „łowcą nastolatek”, a także sopockiego klubu Zatoka Sztuki, gdzie miało dochodzić do molestowania młodych dziewczyn i gdzie bywali celebryci. Autor filmu podkreślał, że w pokazanych w materiale klubach bywała także „śmietanka towarzyska” Warszawy.

Komentujący film Mikołaj Podolski zwrócił uwagę, że chociaż nie padają w nim jakiekolwiek oskarżenia o popełnianie przestępstw pod adresem celebrytów, to wielu z nich będzie musiało w najbliższym czasie wytłumaczyć się z tego, dlaczego bronili publicznie klubów zamieszanych w seksaferę.

Dziennikarz wymienił w pięciu punktach kilka nieznanych wcześniej informacji, które zostały ukazane w reportażu Latkowskiego. Z filmu dowiadujemy się m.in. – wskazuje Podolski – że właściciel sopockich klubów, Marcin T., nie ma już nawet dozoru policyjnego. Dziennikarz zwraca przy tym uwagę, że „brak aresztu dla Marcina T. do dziś jest ogromną zagadką dla wszystkich dziennikarzy, którzy zajmowali się sprawą”. Wspomina, że mężczyzna został oskarżony o pięć przestępstw seksualnych popełnionych na dzieciach, a mimo to nie ma nawet zakazu opuszczania Polski.

W filmie Latkowskiego pokazano także kolejny przykład wpływania na świadków i osoby pokrzywdzone. „Z dokumentu wiemy, że zdaniem sądu nawet to, że kolega Marcina T. wpływa na dziewczynę, nie może być uznane za mataczenie” – pisze Podolski. Informator Latkowskiego twierdził ponadto, że Marcin T. miał z Zatoce Sztuki specjalny pokój do seksu z młodymi dziewczynami.

Wojewódzki atakuje Latkowskiego i TVP, Majdan chce sprostowania

„Idę z tobą i TVP do sądu” - zapowiedział Kuba Wojewódzki zwracając się do Sylwestra Latkowskiego po emisji filmu „Nic się nie stało”, zarzucając...

zobacz więcej

Podolski zwrócił także uwagę na pojawiającą się w dokumencie relację kobiety z Pucka, która zgłaszała policjantom, że w siedzibie dawnego klubu Blue Velvet dzieje się coś podejrzanego. Marcin T. i jego podwładny „Krystek” mieli tam wykorzystywać młode dziewczyny. Funkcjonariusze nie zareagowali jednak na zgłoszenia kobiety.

Najważniejsza informacja przekazana w dokumencie wynika zdaniem Podolskiego z dotarcia przez reżysera „do kolejnych sygnałów o możliwych powiązaniach tej sprawy z prokuratorami i sędziami”.

„Według jego ustaleń prokuratura nie chciała dać zgody na podsłuchy i celowo opóźniała zatrzymanie »Krystka«, dzięki czemu kontaktował się on z ofiarami, a szereg innych skandalicznych zaniedbań wpłynął według Sylwestra Latkowskiego na zmniejszenie liczby oraz wagi zarzutów postawionych Marcinowi T.” – pisze dziennikarz.

źródło:
Zobacz więcej