Wybory 2020

Jak głosować w wyborach prezydenckich [PORADNIK]

Czarne chmury nad Gazpromem. USA szykują kolejne sankcje za Nord Stream 2

Rosja traci pozycję monopolisty gazowego w Europie (fot. Budrul Chukrut/SOPA Images/LightRocket via Getty Images)

Gazprom w ostatnim czasie ponosi porażkę za porażką i ma coraz większe straty finansowe. Rosjanie wciąż jednak liczą, że uda im się dokończyć budowę Nord Stream 2 i ominąć prawo unijne. Wszystko wskazuje jednak, że Amerykanie są zdeterminowani, by ukarać Moskwę, jeśli ta będzie chciała własnymi siłami wybudować gazociąg. Polska tymczasem wzmacnia swoja niezależność energetyczną, rozpoczynając budowę Baltic Pipe. Działania te spotykają się z krytyką rosyjskich mediów, będących przedłużeniem władz na Kremlu. Eksperci obawiają się możliwych prowokacji tamtejszych służb.

Wałęsa: Polsce bardziej opłaca się gaz z Rosji niż z USA

Były prezydent Lech Wałęsa powiedział w wywiadzie dla TASS, że „dla Polski bardziej opłacalne ekonomicznie i łatwiejsze jest kupowanie gazu z...

zobacz więcej

Długoletnia walka Polski i krajów Europy Środkowo-Wschodniej przeciwko budowie rosyjsko-niemieckiego gazociągu przyniosła ostatecznie sukces. Nie dość, że udało się – także przy asertywnej postawie Danii – wyhamować budowę NS2, to jeszcze z sukcesem zakończyła się batalia o nowelizację prawa unijnego, dzięki czemu rura będzie mu podlegać. Tego rozwiązania za wszelką cenę chciała uniknąć Rosja – bezskutecznie, jak pokazały wydarzenia z ostatnich dni.

Niemiecka Federalna Agencja ds. Sieci Przesyłowych (Bundesnetzagentur - BNetzA) nie zgodziła się ostatecznie na wyłączenie NS2 spod dyrektywy gazowej UE. W uzasadnieniu swojej decyzji zwróciła uwagę na zapis dyrektywy, którego za wszelką cenę nie chcą uznać Rosjanie i ich poplecznicy – warunkiem wyłączenia projektu spod dyrektywy gazowej UE było zrealizowanie go do 23 maja 2019 roku. To zaś nie nastąpiło w przypadku NS2, który wciąż jest niedokończony.

Czego boją się Rosjanie na tyle, że robią wszystko, by obejść unijne prawo? Znowelizowana – dzięki m.in. polskim staraniom – dyrektywa gazowa zakłada bowiem, że operator gazociągu musi być niezależny od dostawcy gazu. To zaś oznacza, że Gazprom nie będzie mógł kontrolować całego procesu; zostanie za to zmuszony do dopasowania się do unijnych standardów.

Ta porażka mocno zabolała Kreml, który nie tylko zapowiedział, że będzie się od tej decyzji odwoływał, ale – jak to zwykle czyni – rozpoczął przy tym kampanię agresji i gróźb. Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow ostrzegł we wtorek, że spory wokół gazociągu Nord Stream 2 mogą doprowadzić do wzrostu cen gazu dla obywateli Unii Europejskiej.

Tylko, że dziś Gazprom – także w wyniku pandemii i zmniejszenia zapotrzebowania na energię, a także tego, że niemieckie magazyny gazu są pełne – nie jest graczem, który może dyktować warunki.

Wiadomo, przez lata rosyjska spółka przyzwyczaiła się do tego, że może zachowywać się jak monopolista. Będąc bezpośrednim przedłużeniem Kremla dyktowała warunki i kiedy tylko chciała groziła zakręceniem kurków. Premier Mateusz Morawiecki trafił w punkt – gdy powiedział, że przez lata „musieliśmy płacić z pistoletem przystawionym do głowy”.

„Polskie interesy muszą być realizowane”. Odpowiedź na krytykę Baltic Pipe

Zdaniem ekspertów budowa Baltic Pipe jest niezbędnym elementem dywersyfikacji dostaw gazu do Polski. W TVP Info Marcin Roszkowski, ekonomista...

zobacz więcej

Na szczęście jednak dla PiS dywersyfikacja energetyczna była od samego początku priorytetem. Dzięki terminalowi LNG w Świnoujściu udało się zmniejszyć uzależnienie. Budowa Baltic Pipe daje zaś nadzieję na pełną suwerenność energetyczną.

Dlatego też poniedziałek 18 maja – dzień, w którym Rosja przestała kontrolować tranzyt gazu przez Polskę – jest niezwykle ważny również pod względem symbolicznym, pokazującym, jak wielkie zmiany zachodzą na naszych oczach.

Po ćwierćwieczu wygasł w końcu, niezwykle niekorzystny dla Polski kontrakt na tranzyt błękitnego paliwa gazociągiem Jamał – Europa. Teraz nasz kraj odzyskał kontrolę nad rurociągiem i może go wykorzystywać zgodnie z własnymi interesami gospodarczymi i regulować ceny za tranzyt paliwa na podstawie organizowanych aukcji.

Na naszych oczach, stopniowo, kończy się czas dominacji rosyjskiej w Europie, jeśli chodzi o dostawy surowców. To zaś daje nadzieję nie tylko Polsce, ale i całemu naszemu rozwojowi.

Wajcha została przestawiona przez Stany Zjednoczone, które nie tylko chcą dzięki LNG stać się z niedawnego importera surowców eksporterem, ale też zauważają, że mają w Polsce i szerzej, w Europie Środkowo-Wschodniej, sojuszników zarówno w dziedzinie współpracy ekonomicznej, jak i polityczno-militarnej. Takie wsparcie Waszyngtonu jest wielkim plusem dla całego regionu, którego głos jest o wiele mocniej słyszalny w Europie. Słyszalny zarówno w Moskwie, jak i w Berlinie, Paryżu i Brukseli.

Amerykańska groźba nałożenia sankcji na europejskie firmy budujące NS2 sprawiła, że z miejsca wycofały się one z dalszej współpracy z Rosjanami. Moskwa została pozostawiona sama sobie. Nie wypełniła swoich zobowiązań – nie dopełniła terminów zakończenia prac i nie wiadomo nawet, do kiedy zamierza to uczynić.

Rozczarowała przy tym Niemców, którzy liczyli, że dzięki taniemu (taniemu tylko dla Berlina, wobec innych Moskwa stosuje o wiele wyższe taryfy) rosyjskiemu gazowi, nie tylko dadzą dodatkowy zastrzyk swojej gospodarce – cierpiącej na niedobory z powodu odchodzenia od energii atomowej i pochodzącej z węgla, ale także, że staną się gazowym hubem i będą rozprowadzać go po innych europejskich krajach.

Prezes PGNiG: Dostawy gazu niezagrożone

PGNiG ma przygotowane scenariusze na wypadek sytuacji kryzysowych i szybko wdrożyło procedury bezpieczeństwa – powiedział w rozmowie z „Naszym...

zobacz więcej

Moskwa buńczucznie jednak nie składa broni i przekonuje, że sama dokończy budowę NS2, za pomocą swojej jednostki „Akademik Czerski”.

Nie wiadomo jednak, czy jego załoga będzie w stanie wykonać postawione przed nią zadanie i czy sam okręt, nawet po modernizacji, będzie dysponował do tego odpowiednią technologią. Jak zwracał uwagę prof. Tadeusz Szelangiewicz, kierownik Katedry Oceanotechniki i Budowy Okrętów Akademii Morskiej w Szczecinie, w rozmowie z Eneergetyka24, nie był on przystosowany do kładzenia rur o średnicy takiej, jaka jest w NS2.

– Rosja posiada jeszcze mniejszą platformę do układania rur, ale ta platforma nie ma systemu dynamicznego pozycjonowania, co może skutkować brakiem zgody do układania rury w strefie duńskiej – zaznaczał prof. Szelangiewicz.

– Na wielu akwenach Bałtyku, na dnie leżą pojemniki z bronią chemiczną zatopioną po II wojnie światowej i prowadzenie prac z wykorzystaniem systemów kotwicznych grozi uszkodzeniem tych pojemników i katastrofą ekologiczną – ostrzegał ekspert.

Jeśli nawet Rosjanom uda się dokończyć budowę gazociągu – to muszą zdawać sobie sprawę, że USA odpowiedzą na to ostro i zdecydowanie. Waszyngton uważa NS2 za zagrożenie dla bezpieczeństwa Europy, z którego korzyści polityczno-finansowe będzie czerpać Kreml.

Na miejscu Moskwy nie lekceważyłbym więc słów wpływowego senatora Teda Cruza, który zapowiedział przed kilkoma dniami, że jeśli Rosjanie ukończą budowę NS2, to Gazprom zostanie objęty dotkliwymi karami, które dotkną przede wszystkim kierownictwo spółki. Zagrożone mogą być również jej aktywa znajdujące się na terytorium tego kraju.

Sasin: Szantaż ze strony Gazpromu należy już do przeszłości

Ekonomiczny szantaż ze strony rosyjskiego Gazpromu należy już do przeszłości – ocenił wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin,...

zobacz więcej

– Sankcje dla Nord Stream 2 zostały poparte przez cały amerykański rząd i nie ma tu miejsca na negocjacje. Jeśli Gazprom wykorzysta Akademika Czerskiego do ukończenia gazociągu, to prezydent Trump nałoży paraliżujące sankcje – zaznaczył Ted Cruz.

Rosjanie zdają sobie sprawę, że rywalizacja energetyczna w Europie z Amerykanami jest dla nich bardzo ryzykowna. Większość ich środkowoeuropejskich parterów doświadczyła tego, jak niebezpieczna jest współpraca z Moskwą. Dlatego, gdy pojawia się alternatywa – to będą chciały z niej skorzystać. Polska już tworzy projekty sprzedaży zakontraktowanego LNG do krajów sąsiednich.

Kreml jednak nie odpuści i będzie różnymi sposobami sabotował alternatywne projekty. Polskie służby już raportują, że trwa kampania wymierzona zarówno w LNG, jak i w Baltic Pipe. Dlatego potrzeba budowania szerokich sojuszy dla wymierzonych w rosyjski monopol projektów, które umacniają współpracę państw naszego regionu i jego podmiotowość.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

źródło:
Zobacz więcej