Wybory 2020

Jak głosować w specjalnym reżimie sanitarnym [PORADNIK]

Bardzo konkretna propozycja

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski (2P-tyłem) podczas konferencji prasowej przed budynkiem Zespołu Żłobków m.st. Warszawy przy ulicy Spartańskie (fot. PAP/Rafał Guz)

„Śpieszcie się zadawać pytania, państwo z TVP Info, bo niewiele tygodni już zostało”. To krótka, ale warta zapamiętania odpowiedź Rafała Trzaskowskiego na zbiór niewygodnych pytań dotyczących niezrealizowanych punktów jego programu wyborczego dla Warszawy. Ton głosu, mimika, cały sposób sformułowania tej wypowiedzi świadczą o tym, że Trzaskowski czekał na ten moment i miał ją gotową wcześniej. Wyrecytował ją, by mieć jak najszybciej z głowy, lecz nie były to słowa godne ucznia profesora Geremka. Prędzej Władimira Putina. Grożenie dziennikarzom to bowiem standardy nie z tak cenionej przez kandydata Platformy Francji, a z Rosji.

Trzaskowski na prezydenta? „Tu chodzi o ratowanie PO. Zapłaci za to Warszawa”

Nie da się połączyć funkcji prezydenta miasta z funkcją kandydata na tak ważny urząd. Jeżeli Rafał Trzaskowski też chce wchodzić do polityki...

zobacz więcej

Michał Rachoń zwrócił dziś uwagę na nawiązanie przez Trzaskowskiego do najbardziej chyba znanego wiersza ks. Prof. Jana Twardowskiego. Przypomnijmy więc:

„Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą

zostaną po nich buty i telefon głuchy

tylko co nieważne jak krowa się wlecze

najważniejsze tak prędkie że nagle się staje potem cisza normalna więc całkiem nieznośna (…)”.

Ksiądz Twardowski pisał tu o śmierci, o odchodzeniu ludzi nam bliskich. Trzaskowski zapewne nie idzie tak daleko, by o śmierć mu chodziło. Cisza zapaść ma jednak jak najdosłowniej – w eterze. „W miejsce obecnej telewizji powstanie nowa telewizja publiczna. Bez TVP Info, bez Wiadomości, bez publicystyki politycznej, bez tego wszystkiego, co dzisiaj zatruwa nasze życie publiczne” – zapowiedział kandydat na prezydenta w niedzielnym wystąpieniu.

Politykom zdarzało się nie raz narzekać na obiektywizm mediów publicznych, jest to stały element debaty w każdej kadencji i przy każdej konfiguracji władzy. Pojawiały się plany daleko idącej zmiany prawa, częściowej prywatyzacji, a nawet oficjalnego podziału poszczególnych anten radia i telewizji między rząd i opozycję.  Po raz pierwszy jednak pojawia się sformułowany wprost pomysł pozbawienia państwowego nadawcy funkcji informacyjnej, wykreślenia z telewizyjnej ramówki wiadomości i publicystyki. Ustawa z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji tymczasem informację i publicystykę stawia na pierwszym miejscu pośród elementów misji nadawcy publicznego.

Apel do Trzaskowskiego, aby nie kneblował mediów

Europoseł PiS Adam Bielan zaapelował do Rafała Trzaskowskiego, by „nie kneblował mediów”. Wskazał tu na niedzielną konferencję prasową podczas...

zobacz więcej

W imię walki o poprawę jakości debaty publicznej Rafał Trzaskowski chce więc likwidacji jednego z najważniejszych ośrodków tej debaty. Co proponuje w zamian, możemy się tylko domyślać. Czy kłamliwe memy „Soku z Buraka” zastąpić mają takie audycje, jak „Minęła 8”, „Minęła dwudziesta”, „Forum”, „Woronicza 17” i wszystkie te programy, w których, w imię realizacji ustawowej misji, widzowie zapoznać się dziś mogą z opiniami przedstawicieli ugrupowań parlamentarnych? Czy te mają przenieść się wyłącznie do zupełnie inaczej traktowanych przez kandydata mediów prywatnych?

Tu dotykamy jeszcze innej strony zagadnienia. To pierwsze od dawna wybory, w których przedstawiciel Platformy Obywatelskiej nie może być pewny poparcia TVN, prywatnej stacji znanej ze swoich politycznych sympatii. W wyścigu bierze bowiem udział również jej do niedawna showman i dziennikarz, Szymon Hołownia, walczący o głosy tych samych, co Trzaskowski, grup wyborców.

Trzaskowski, zapowiadając na antenie stacji anihilację konkurencji, składa bardzo konkretną ofertę. Możliwość administracyjnej likwidacji innego dużego podmiotu z tej samej branży, z którym trzeba walczyć o widza, to cenna karta przetargowa w walce o sympatię każdego biznesmena, również z branży telewizyjnej. Zwłaszcza w sytuacji, w której konkurent ten całkiem dobrze sobie radzi, co wykazały ostatnie badania, wskazujące duży wzrost zainteresowania nadawcą publicznym jako źródłem informacji w czasie pandemii COVID-19.

I kolejny wątek: w podobnych sytuacjach kryzysowych to nadawca publiczny ma obowiązek wzięcia na siebie obowiązku informowania obywateli o ryzyku i sposobach jego zapobieganiu. W przypadku nadawcy prywatnego podobne akcje informacyjne są zależne od jego dobrej woli, poczucia obowiązku i interesu.

Czy możemy pozwolić sobie na brak informacji na temat podobnych zagrożeń? Według Rafała Trzaskowskiego najwyraźniej tak, o ile w ogóle przemyślał on swoją wypowiedź. Nawet mina rozmawiającej z nim dziennikarki TVN świadczy o tym, że nie jest to wcale pewne.

Zwolnienie L4 z powodu gorączki, czy „przemęczenia”? Nowa wersja Trzaskowskiego [WIDEO]

Na początku epidemii koronawirusa prezydent Warszawy wziął kilkudniowe zwolnienie lekarskie. Rzeczniczka ratusza zarzekała się wtedy, że Rafał...

zobacz więcej

Zamiast puenty pozwolę sobie przytoczyć obszerny fragment stanowiska Centrum Monitoringu Wolności Prasy przy Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich, pod którym mogę się jedynie podpisać.

„(…) Zastraszanie dziennikarzy przez polityków jest jaskrawym naruszeniem zasady wolności słowa, która jest fundamentem ustroju każdego demokratycznego państwa. Zastraszanie dziennikarzy przez polityków ma zawsze na celu uruchomienie mechanizmu autocenzury w mediach, czyli samoograniczania się także innych dziennikarzy i niepodejmowania przez nich w publikacjach trudnych i kontrowersyjnych problemów społecznych, co w oczywisty sposób niszczy zasadę wolnego słowa i prowadzi do ograniczenia swobód obywatelskich. Jest to tzw. efekt mrożący (ang. chilling effect), wielokrotnie opisywany zarówno na gruncie polskiego prawa mediów, jak i innych krajów, jako działanie przeciwko wolności słowa i wypowiedzi. Szczególnie bulwersujące w opisywanej sytuacji jest to, iż działanie takie podejmuje obecnie polityk ubiegający się o objęcie najważniejszego urzędu w Polsce – urzędu Prezydenta, którego głównym obowiązkiem jest dbanie o przestrzeganie prawa. Atakując dziennikarzy p. Rafał Trzaskowski naruszył więc zasadę wolności słowa w demokratycznym państwie, do której przestrzegania zobowiązani są zarówno przedstawiciele mediów, jak i politycy.”

źródło:
Zobacz więcej