RAPORT

Koronawirus: mapy, statystyki, porady

Świat go wtedy zapamiętał. Polski prezydent zaskoczył Putina i Busha

Lech Kaczyński wraz z innymi przywódcami, którzy mieli odwagę powiedzieć "nie" Rosji. Tbilisi, sierpień 2008 r. (fot. Burak Kara/Getty Images)

Tego prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu nikt nie odbierze. O wyprawie do Tbilisi raportowali w tajnych depeszach amerykańscy dyplomaci: „Polska przyjęła zaskakująco silną rolę przywódczą podczas konfliktu w Gruzji”. „W tej części świata po upadku komunizmu był on jedyną wybitną osobistością, która mogła wpłynąć na dzieje Europy” - mówił już po śmierci prezydenta RP Vaclav Klaus, prezydent Czech. O akcji w Gruzji wielu polityków w Polsce próbowało jednak zapomnieć.

Jarosław Kaczyński i politycy złożyli hołd przed pomnikami Lecha Kaczyńskiego i ofiar katastrofy smoleńskiej

Premier Mateusz Morawiecki i prezes PiS Jarosław Kaczyński wzięli udział w uroczystości złożenia kwiatów przed pomnikiem tragicznie zmarłego...

zobacz więcej

Prezydent Lech Kaczyński, jak sam przyznawał, w polityce zagranicznej uznawał myśl Jerzego Giedroycia: „Im więcej będziemy mieli przyjaciół na Wschodzie, tym większe będzie nasze znaczenie na Zachodzie”. Kierując się tym zdaniem, szukał poparcia wśród krajów środkowo-wschodniej Europy; głównie chodziło o państwa nadbałtyckie, ale i nieporównywalnie większą Ukrainę. Szukając w nich partnerów, mógł myśleć o głosie, który usłyszałby Zachód i z którym musiałaby się również liczyć Rosja.

Amerykanie: damy wam Air Force Two

W sierpniu 2008 r., gdy wszyscy zajęci byli kibicowaniem na olimpiadzie w Pekinie, do Lecha Kaczyńskiego, odpoczywającego wówczas na urlopie w Juracie, zadzwonił zdenerwowany Micheil Saakaszwili, prezydent Gruzji, który przekazał informację o planowanej inwazji Rosji.

Po naradzie z najbliższymi współpracownikami zapadła decyzja o wyprawie do Tbilisi. 9 sierpnia kilka gruzińskich miast, w tym portów, zostało już zbombardowanych i siły rosyjskie posuwały się w kierunku stolicy Gruzji. Rosyjscy hakerzy zablokowali wszystkie strony w domenie gruzińskiej. Władze Gruzji mogły się jednak porozumiewać poprzez udostępnione jej konta na stronie Kancelarii Prezydenta RP.

11 sierpnia ówczesny prezydent odrzucił propozycję zawarcia pokoju wysłaną przez Gruzinów. Trwały jednak międzynarodowe rozmowy dyplomatyczne. Mediatorem w imieniu Unii Europejskiej była Francja, która pełniła wówczas prezydencję w UE. Gdy 12 sierpnia politycy Francji i Rosji uzgadniali treść porozumienia pokojowego, wojska rosyjskie były już pod Tbilisi.

Nie było kłótni na lotnisku. Dziwne awarie na Okęciu i w MSZ. Jak zaczął się 10.04.2010 r.

„10/04 DEKADĘ PÓŹNIEJ” to ostatni odcinek cyklu tekstów przypominających wydarzenia poprzedzające katastrofę smoleńską. Portal wPolityce.pl dzień...

zobacz więcej

Tego samego dnia prezydent Kaczyński zorganizował wyjątkową wyprawę do stolicy Gruzji. Do polskiego samolotu zaprosił prezydentów Estonii - Toomasa Ilvesa, Ukrainy - Wiktora Juszczenkę, premiera Łotwy - Ivarsa Godmanisa oraz prezydenta Litwy - Valadasa Adamkusa. Ten ostatni zdecydował się jechać mimo kłopotów ze zdrowiem i niedawno przebytej operacji.

Oczywiście po drodze nie obyło się bez kłopotów. Adam Bielan, ówczesny wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, w wywiadzie dla tygodnika „Wprost” wspominał, że szef KPRM Tomasz Arabski nie widział możliwości podstawienia tupolewa dla prezydenta.

„Zwróciliśmy się więc do Amerykanów. Ci natychmiast zaoferowali Lechowi Kaczyńskiemu Air Force Two. Kiedy uzyskaliśmy informację, że oni mogą użyczyć nam swój samolot, przekazaliśmy to KPRM. Tupolew błyskawicznie stał się dostępny” – relacjonował.

Jednak to nie oznaczało końca kłopotów. Podczas międzylądowania na płycie lotniska na Ukrainie pilot maszyny odmówił lądowania w Tbilisi. Potem, po katastrofie smoleńskiej politycy PO będą przedstawiali ten incydent jako przykład nacisków ludzi z otoczenia prezydenta na pilotów w czasie lotu.

„Później może i czas na mój kraj, na Polskę!”

Adam Bielan we wspomnianym wywiadzie o incydencie na Ukrainie: „Z żyjących osób jestem być może już jedynym bezpośrednim świadkiem tamtych rozmów na pokładzie i właśnie dlatego nigdy nie uwierzyłem w rzekome naciski w Smoleńsku. Na Ukrainie wszystko odbywało się na płycie lotniska, a nie w powietrzu. Pilot odmówił wykonania rozkazu, wylądował, gdzie chciał i włos mu z głowy nie spadł” – mówił.

To przemówienie prezydent Lech Kaczyński miał wygłosić w Katyniu

„Pytamy, nie przestajemy pytać: dlaczego?” – to jedno z pytań, które na Polskim Cmentarzu Wojennym w Katyniu miał postawić dekadę temu Lech...

zobacz więcej

Kilka godzin po incydencie na Ukrainie tupolew, podobnie jak inne samoloty tego dnia, wylądował bez przeszkód w stolicy Gruzji. Na placu w Tblilisi zebrało się ok. 100 tys. ludzi. Nad tłumem powiewały flagi gruzińskie i krajów gości, którzy przybyli w geście solidarności z najechanym narodem. Wśród nich – wiele polskich.

Słowa prezydenta Kaczyńskiego wygłoszone wówczas zapamięta cały świat jako memento, szczególnie aktualne kilka lat później, gdy armia „zielonych ludzików” najechała Ukrainę.

– Jesteśmy tutaj, żeby podjąć walkę. Po raz pierwszy od dłuższego czasu nasi sąsiedzi z północy, dla nas także sąsiedzi ze wschodu, pokazali twarz, którą znamy od setek lat. Ci sąsiedzi uważają, że narody wokół nich powinny im podlegać. My mówimy: nie! Ten kraj to Rosja. (...) Gdy zainicjowałem ten przyjazd, niektórzy sądzili, że prezydenci będą się obawiać. Nikt się nie obawiał. Wszyscy przyjechali, bo środkowa Europa ma odważnych przywódców. (...) I też wiemy świetnie, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę!

Wielotysięczny tłum odpowiedział skandowanie: „Polska, Polska!...”.

Klaus: Kaczyńskiemu chodziło o Polskę

Wielu wskazuje na to, że to właśnie tamten gigantyczny wiec pokrzyżował plany Moskwy obalenia prezydenta Micheila Saakaszwilego i zastąpienie go posłusznym sobie politykiem.

„Prezydent będzie gdzieś leciał i wszystko się zmieni”. Jaki był kontekst słów Komorowskiego?

Po katastrofie smoleńskiej i przy okazji każdej kolejnej rocznicy przywoływane są słowa ówczesnego marszałka Sejmu. – Przyjdą wybory prezydenckie...

zobacz więcej

– Mieliśmy informacje, że rosyjscy żołnierze, którzy znajdowali się ledwie dwa kilometry od Tbilisi, zatrzymali się. Myślę, że w jakiś sposób powstrzymaliśmy ich przed wkroczeniem do gruzińskiej stolicy – zaznaczał Valdas Adamkus, prezydent Litwy.

Pierwsza dama Gruzji Sandra Roelofs nie miała wątpliwości. W jednym z wywiadów powiedziała, że akcja polskiego prezydenta nie tylko zatrzymała rosyjską ofensywę, ale i uratowała życie jej i męża. – Gdyby nie to, co zrobił w sierpniu 2008 r. Lech Kaczyński, to pewnie nie siedziałabym tutaj teraz z wami – mówiła.

Polską wyprawę zauważyli i docenili Amerykanie. Politycy i eksperci z USA nazywali konflikt w Gruzji „małą wojną, która wstrząsnęła światem” oraz ”pierwszym po okresie zimnej wojny zbrojnym konfliktem Wschodu z Zachodem”. Jednocześnie, jak pisze prof. Sławomir Cenckiewicz, amerykańscy dyplomaci raportowali w tajnych depeszach: „Polska przyjęła zaskakująco silną rolę przywódczą podczas konfliktu w Gruzji”.

W Polsce tamten sukces przez wielu był przyjęty z podobnym entuzjazmem, nawet przez publicystów, którym z Lechem Kaczyńskim było mocno nie po drodze. Jednak spora część elit zaliczyła to wydarzenie do zachowań rusofobicznych, część z racji wyborczych postanowiła je zlekceważyć.

Słowa prezydenta Kaczyńskiego zaczęły niektórych uwierać szczególnie, gdy wracały jak spełniona przepowiednia. Krótko po wybuchu wojny na Ukrainie, ówczesny prezydent Bronisław Komorowski, tuż przed ogłoszeniem swojej kampanii, odnosił się do sukcesu w Gruzji.

– Na wszelkie osiągnięcia warto spojrzeć z większego dystansu, bo ważne i cenne jest trwałe zmienianie rzeczywistości na lepsze. Dotyczy to również (...) Gruzji. Aby w pełni ocenić skutki tych działań, potrzebna jest dłuższa perspektywa. Zatem ostrożniej – i z krytyką, i z pochwałą – zalecał.

Zupełnie inaczej brzmiały słowa prezydenta Czech Vaclava Klausa, który po śmierci Lecha Kaczyńskiego stwierdził: „Strata prezydenta Kaczyńskiego jest stratą nie tylko dla Polski, ale także dla całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej, ponieważ w tej części świata, przez ostatnie 20 lat po upadku komunizmu, był on jedyną wybitną osobowością, która mogła wpłynąć na dzieje Europy. Taką osobistością nie był ani jego sławny poprzednik Lech Wałęsa (mimo jego bezsprzecznych zasług w upadku komunizmu w Polsce), ani czeski prezydent Vaclav Havel, który zawsze grał przede wszystkim pod siebie. Kaczyńskiemu chodziło o Polskę”.

źródło:
Zobacz więcej