RAPORT

Koronawirus: mapy, statystyki, porady

„Nikt nie powinien być głodny” – jak podróżnik z Indii pomaga ubogim w czasie pandemii

Charanjit Singh przywozi potrzebującym ciepłe posiłki (fot. Warsaw Seva Association)

Charanjit Singh – założyciel stowarzyszenia Warsaw Seva Association – mimo zagrożenia epidemicznego przywozi potrzebującym ciepłe posiłki. Wśród nich curry, dania z ryżem i warzywami. Pomagają mu wolontariusze. Wszystkich łączy jedno: chęć pomocy innym.

Koronawirus. 10 dni walczyli w epicentrum. Polscy lekarze wrócili z misji z Włoch

Do kraju powróciła grupa 15 polskich lekarzy, którzy przez ostatnich 10 dni pracowali oni we włoskiej Lombardii i pomagali tam miejscowym medykom w...

zobacz więcej

CZYTAJ WIĘCEJ W RAPORCIE

Od trzech lat wspiera pan najbardziej potrzebujących. Także teraz, w tym trudnym czasie pandemii. To piękne i szlachetne, ale nie boi się pan zakażenia koronawirusem?

Moi wolontariusze i ja bardzo się tego obawiamy, ale nie moglibyśmy zostawić tych biednych ludzi bez obiadu. Nawet nie jestem sobie w stanie tego wyobrazić. Zatrzymanie naszej misji byłoby porażką. A biedni byliby głodni. Nie poddamy się i na pewno z tego nie zrezygnujemy. Oczywiście zdrowie jest ważne i staramy się robić wszystko, co możliwe, aby uniknąć zarażenia się wirusem. Przykładamy dużą wagę do bezpieczeństwa i myślę, że jesteśmy dobrze przygotowani.

Jakie środki ostrożności zachowujecie podczas wydawania posiłków?

Mamy maski na twarzach i rękawiczki na rękach. Trzymamy dwa metry odległości między biednymi i wolontariuszami. Nie dotykamy używanych talerzy ani filiżanek. Wszystko jest jednorazowe. Koordynujemy obszar, na którym rozdajemy posiłki i zwracamy uwagę na to, by nie powstawał tłok. Mogę zapewnić, że zachowujemy szczególną ostrożność.

Nie żyje już 100 lekarzy zakażonych koronawirusem

Do 100 wzrosła we Włoszech liczba zmarłych lekarzy zakażonych koronawirusem – podała krajowa federacja Izb Lekarskich. W ciągu ostatniej doby...

zobacz więcej

Czy w okresie pandemii przychodzi mniej osób?

Nie, wręcz przeciwnie. Widzimy coraz więcej biednych ludzi. Teraz przychodzą także bezrobotni, ponieważ ich miejsca pracy przez koronawirusa zostały zamknięte.

Jest pan pomysłodawcą i założycielem stowarzyszenia Warsaw Seva Association, które pomaga biednym i bezdomnym. Jak ludzie zareagowali na to, że z pomocą przychodzi im człowiek z dalekiego kraju? I skąd taki pomysł?

Na ulicach Warszawy widziałem wielu głodnych ludzi i postanowiłem im pomóc. Początkowo nie wierzyli, że będę to robił co tydzień. Są szczęśliwi, że to zrobiłem.

Naszą misję rozpoczęliśmy w niedzielę 14 maja 2017 r. Początkowo przygotowywaliśmy posiłki raz w tygodniu przed Pałacem Kultury i Nauki. Zainteresowanie było jednak tak duże, że po kilku miesiącach zaczęliśmy rozdawać jedzenie także w środy przy Hali Mirowskiej. Dziś robimy to sześć razy w tygodniu.

W lutym 2018 r. zarejestrowałem stowarzyszenie Warsaw Seva. Nasza działalność może być interpretowana jako służba ludzkości. Opieramy się na kodeksie ustanowionym przez sikhizm. Moim religijnym obowiązkiem jest pomaganie tym, którzy tego potrzebują. Jedzenie jest ważne dla zdrowia i dobrego życia. Nasze motto brzmi: nikt nie powinien być głodny.

Aplikacja krakowskich studentów pomoże osobom przebywającym w kwarantannie

Studenci Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie stworzyli aplikację „Aider”. Ma ona za zadanie pomóc osobom, które nie mogą wychodzić z domu w...

zobacz więcej

Gdzie można was spotkać?

We wtorki o godz. 17.30 jesteśmy na Pradze Północ przy cerkwi św. Marii Magdaleny. W każdą środę o godz. 14 rozdajemy posiłki przy Hali Mirowskiej. W czwartki, piątki i soboty można nas spotkać o godz. 16 przy Pałacu Kultury i Nauki. W tym samym miejscu jesteśmy też w niedzielę, ale zaczynamy wydawać posiłki wcześniej, bo już o godz. 15.

Każdy dzień jest inny. W środę rozdajemy najmniej obiadów. W niedzielę liczba chętnych jest największa. Czasem przychodzi ponad 200 osób. Najubożsi dobrze wiedzą, gdzie być i o której godzinie. Robimy to od dawna, więc jest to dla nich normalne. Do nas prowadzi ich głód.

Jak długo trwa przygotowanie posiłków dla tylu osób?

Gotowanie zajmuje od 2 do 3,5 godziny. Przygotowujemy wyłącznie dania wegetariańskie. Podajemy również kawę i herbatę, a latem chłodną lemoniadę.

Co pan najczęściej gotuje? I co najbardziej smakuje?

Lubię gotować i muszę przyznać, że robię to dobrze. Posiłki są zdrowe i nie są pikantne. Głównymi produktami są warzywa i ryż, ale czasem zamiast ryżu dam makaron. Ulubioną potrawą są ziemniaki z zieloną fasolą. Wszystkim bardzo smakuje. Robię też curry.

Ile tygodniowo potrzeba ryżu, ziemniaków i innych produktów do przygotowania posiłków?

Na sześć dni potrzebujemy około 30 kg ryżu, 30 kg ziemniaków, 15 kg cebuli, 10 kg soczewicy, 25 kg mieszanki warzyw i 5 litrów oleju.

Gigant zapowiada próby kliniczne leku przeciw Covid-19 w USA

Japońska firma Fujifilm Holdings ogłosiła, że rozpocznie w USA próby kliniczne II fazy, dotyczące wykorzystania leku przeciwgrypowego fawipirawir...

zobacz więcej

Ilu wolontariuszy pomaga w stowarzyszeniu?

Ze mną jest w sumie dziewięć osób. Co warto podkreślić, nasi wolontariusze pochodzą z różnych środowisk religijnych. Liczy się chęć pomocy innym.

Przygotowanie tylu posiłków wymaga także nakładów finansowych. Kto was wspiera?

Mamy przyjaciół, darczyńców, którzy przekazują pieniądze lub produkty żywnościowe. Niektórzy mili ludzie przekazują darowizny na Facebooku lub bezpośrednio na konto bankowe naszego stowarzyszenia. Mamy również konto PayPal. Tygodniowe koszty wynoszą 2,4-3 tys. zł.

Co jest dla pana w życiu najważniejsze?

Służyć Bogu, służąc biednym. Miałem dobre i przyjemne życie. Dużo podróżowałem i byłem w 102 krajach na świecie. Teraz chcę się poświęcić Bogu.

Przez 17 był pan właścicielem restauracji w Warszawie, ale sprzedał ją pan i wyruszył w podróż dookoła świata. Jednak wrócił pan do Polski i zaczął pomagać innym. Dlaczego Polska, a nie np. Indie, gdzie problem głodu jest znacznie większy?

Nie wybrałem Indii, ponieważ tam jest już wiele organizacji Seva, które pomagają najbardziej potrzebującym. A w Warszawie było mi dobrze i nadszedł czas, aby się odwdzięczyć.

Urodził się pan w Indiach, mieszkał w Singapurze, ale 25 lat temu przeprowadził się pan do Polski. Dlaczego?

Do Polski przyjechałem na urlop, bo chciałem odwiedzić przyjaciela. Bardzo mi się tu spodobało. Po powrocie do Singapuru coś mnie ciągnęło do Polski. Postanowiłem się tu przeprowadzić na stałe. Moja żona nie zgodziła się na to i po pewnym czasie rozwiedliśmy się. Jestem w Polsce już od 1995 r. Nie żałuję swojej decyzji.

Jakie są plany stowarzyszenia? Planujecie się rozwijać?

Warsaw Seva jest organizacją charytatywną. Chciałbym otworzyć w dobrej lokalizacji lokal z darmową kuchnią dla biednych, w którym mógłbym ich karmić przez cały dzień. Byłoby to miejsce, w którym mogliby także wyprać swoje rzeczy, ogrzać się i odpocząć. Aby tak się stało, potrzebujemy więcej pomocy.

źródło:
Zobacz więcej