Raport

Epidemia koronawirusa

Kidawa-Błońska o 500 Plus: Ludzie, którzy pracują, czują się upokorzeni

Kandydatka PO spotkała się z mieszkańcami Piaseczna (fot. PAP/Wojciech Olkuśnik)

– Ludzie, którzy pracują, czują się w jakiś sposób upokorzeni, że ktoś jest wspierany, a nie pracuje – mówiła podczas spotkania z wyborcami o programie 500 Plus kandydatka PO na prezydenta. Małgorzata Kidawa-Błońska stwierdziła też, że „przez ostatnie lata zgubiliśmy szacunek do pracy”. Na tym samym spotkaniu oznajmiła też, że nie ma pojęcia, jak pomóc osobom, które zadłużyły się we frankach. Odniosła się też do lekcji religii w szkołach.

Kidawa-Błońska ujawniła za co „oberwało jej się” od Kierwińskiego

Małgorzata Kidawa-Błońska w jednym z wywiadów przyznała, że posłowie Platformy Obywatelskiej muszą pytać Marcina Kierwińskiego o zgodę na pójście...

zobacz więcej

Kidawa-Błońska spotkała się w poniedziałek z mieszkańcami Piaseczna w sali miejscowego Centrum Edukacyjno-Multimedialnego.

Odnosząc się do programów socjalnych rządu i programu 500 Plus kandydatka Platformy mówiła, że „ludzie, którzy pracują, czują się w jakiś sposób upokorzeni, że ktoś jest wspierany, a nie pracuje”. – Bo w każdym społeczeństwie są osoby, którym musimy pomagać, bo sobie nie dają rady. Ale pomagać w taki sposób, żeby je wyciągać z tego, że nie pracują, żeby miały szanse normalnie się rozwijać – mówiła.

– Bo skoro oni zamykają się w tych domach, nie pracują, taki przykład dają swoim dzieciom. To jest kolejne pokolenie, które będzie wychowywane dokładnie w taki sam sposób. Państwo powinno wspierać ludzi pracujących – mówiła dodając, że Polacy „zgubili szacunek do pracy”.

– Wmówiono ludziom, że bierzesz pieniądze, to już wystarczy, nie musisz się rozwijać. Gdzieś edukacyjnie straciliśmy to budowanie w ludziach aspiracji, że trzeba pracować, rozwijać się, starać się, by dzieci miały zapewnioną lepszą przyszłość – mówiła.

W kolejnej części spotkania została zapytana o to, jaki ma pomysł na pomoc frankowiczom. – Nie wiem, jak pomóc, jak to zrobić, żeby osoby, które wzięły kredyty we frankach szwajcarskich, żeby im pomóc. Zrobiliśmy to, co mogliśmy, zmieniliśmy kilka ustaw, ale takiego rozwiązania nie mogę zaoferować, bo nie wiem, jak to zrobić – oznajmiła.

Dodała, że „to nie jest zadanie prezydenta”. – Nie prezydent decyduje o tym, mamy NBP, ministra finansów, premiera. Prezydent może tylko czuwać, by tą sprawą zajęły się instytucje – wskazywała.

Kandydatka na prezydenta została też zapytana, czy jest za tym, żeby wyprowadzić lekcje religii ze szkół? Odparła, że lekcje religii w szkole się „nie sprawdziły”. – Ja jestem osobą wierzącą, ale lekcje religii zrobiły więcej złego niż dobrego. Widać, że rodzice są zainteresowani, by dzieci chodziły na lekcje religii tylko do komunii. Potem to zainteresowanie niknie. Parafie tracą kontakt z parafianami. Jesteśmy w przededniu dyskusji, by lekcje religii wróciły do parafii – powiedziała.

źródło:
Zobacz więcej