Raport

#FabrykahejtuPO

Bukareszt – niedoceniana rumuńska stolica

Urokliwa starówka tętni życiem za dnia i w nocy (fot. portal tvp.info)

Bukareszt – dawniej nazywany Paryżem Wschodu – nie należy do najczęściej odwiedzanych przez Polaków miast. Stolica Rumunii choć wymaga doinwestowania, ma dużo do zaoferowania. Neoklasycystyczne budowle, szerokie aleje, zadbane parki, klimatyczna starówka i zabytkowe cerkwie przeplatają się z socrealistycznymi budynkami. To miasto kontrastów, które trzeba odkrywać powoli. Bieda sąsiaduje z przepychem, piękno z brzydotą, a pomiędzy zaniedbanymi kamienicami ukryte są architektoniczne perełki.

Kijów – pełna kontrastów stolica Ukrainy

Należy do najstarszych centrów religijnych w Europie. To tu Ruś przyjęła chrzest. Położony na siedmiu wzgórzach Kijów może pochwalić się historią...

zobacz więcej

Widać go już z daleka. Monumentalny gmach Pałacu Ludowego jest drugim – po Pentagonie - największym administracyjnym budynkiem na świecie. Jego łączna powierzchnia wynosi aż 65 tysięcy metrów kwadratowych. Budowa rozpoczęła się w 1983 roku z polecenia komunistycznego dyktatora Nicolae Ceausescu. Żeby jednak gmach można było wybudować, dyktator nakazał wysiedlić 40 tysięcy mieszkańców i zburzyć kilka klasztorów. W sumie przez szalone architektoniczne wizje Ceausescu wyburzono aż 7 km kwadratowych starego miasta, a piękne zabytkowe budowle zastąpiono komunistycznymi.

Pałac Ludowy powstawał przez 13 lat, a jego budowa pochłonęła w przeliczeniu 3 mld euro (dane z 2006 r.). Z Transylwanii sprowadzono milion metrów sześciennych białego marmuru, a przy budowie pracowało 20 tysięcy robotników. W środku znajduje się 1,1 tys. pomieszczeń, ale tylko niewielka ich część jest udostępniona zwiedzającym. Dziś w budynku mieści się m.in. parlament.

– Mam mieszane uczucia jak na niego patrzę. Budynek jest ogromny, robi wrażenie. Ale z drugiej strony trudno nazwać go ładnym – mówi mi Michał, turysta z Częstochowy, który w Bukareszcie spędza 2 dni. - A mi się podoba. Jest inny niż wszystkie – wtrąca jego kolega.

Od parlamentu kieruję się w stronę starego miasta. Mijam odrestaurowane kamienice, idę bulwarami wzdłuż Dymbowicy, a im bliżej ścisłego centrum, tym coraz więcej okazałych budynków. Gdzieniegdzie widoczne są wpływy tureckie. Docieram na starego miasta i na chwilę zatrzymuję się w cerkwi Stavropoleos – według przewodników najpiękniejszej świątyni w Bukareszcie. Niedaleko znajduje się okazały, pochodzący z XIX wieku pałac, w którym siedzibę ma CEC (Casa de Economii şi Consemnaţiuni ) - najstarszy bank w Rumunii.

Doha – nowoczesne miasto na piaskach pustyni

Elegancka, pełna przepychu, ociekająca bogactwem. Często porównywana z Dubajem, choć znacznie od niego mniejsza. Doha – stolica Kataru – położona...

zobacz więcej

Urokliwa starówka tętni życiem za dnia i w nocy. Jest wczesny wieczór, a w wielu pubach i restauracjach nie ma wolnych stolików. Popularnym miejscem spotkań młodzieży jest pasaż Macca-Vilacrosse .

- Jestem pozytywnie zaskoczona. Przyjechałam tu tak naprawdę spontanicznie i nie wiedziałam czego się spodziewać – mówi mi Patrycja, turystka z Warszawy. - Są tu fantastyczne kluby, życie nocne jest wspaniałe. Już dawno nie byłam na tak fajnych imprezach. Ludzie są mili, pozytywnie nastawieni i serdeczni. A jacy mężczyźni – dodaje rozbawiona dziewczyna.

Na starym mieście znajdują się piękne odrestaurowane zabytkowe kamienice, pałacyki, monumentalne budynki, a także najstarszy kościół w mieście – cerkiew św. Antoniego. Pochodzi z XVI wieku. To w nim odbywały się koronacje władców Wołoszczyzny. W pobliżu cerkwi znajdują się ruiny średniowiecznego dworu książęcego Curtea Veche. To dawna siedziba książąt Wołoszczyzny, w tym Włada Palownika – tyrana i okrutnika - znanego też jako Dracula.

Smutna przeszłość Bukaresztu

- Pomóc w czymś? – pyta po angielsku sympatyczna starsza pani. - A nie dziękuję, już znam trasę – odpowiadam z uśmiechem i chowam mapę. To jedna z największych niespodzianek tego wyjazdu. Rumuni bez problemu mówią po angielsku albo może tak trafiłam. Ale podczas mojego trzydniowego pobytu w tym mieście nie miałam nigdzie problemów z porozumiewaniem się w tym języku.

Turcja – zimowe szaleństwo u stóp Gór Pontyjskich [GALERIA]

Ośnieżone szczyty gór, zalane słońcem doliny, widoki jak z pocztówki i trzaskający mróz. To nie Austria w zimowej odsłonie, a tureckie Erzurum....

zobacz więcej

– Wielu młodych stawia na wykształcenie i pilnie uczy się języków obcych. Wiesz jak to jest… część z nich wyjeżdża do pracy za granicę. Znajomość języków to ich szansa na lepszą przyszłość – mówi mi Oktavian, którego poznałam podczas jednego ze spacerów po mieście.

Docieram do Placu Uniwersyteckiego. To tutaj w 1989 roku odbywały się demonstracje przeciwko reżimowi Nicolae Caucescu. Dyktator został usunięty, a władzę przejął Front Ocalenia Narodowego. Nowe rządy nie poprawiły jednak sytuacji w kraju. W 1990 roku doszło do tzw. „mineriad” - interwencji górników, którzy na polecenie nowej władzy próbowali stłumić protesty społeczne. Manifestanci ogłosili Plac Uniwersytecki „strefą wolną od neokomunizmu”. Do najkrwawszej „mineriady” doszło w czerwcu 1990 roku. Zginęło kilka osób, a tysiące zostało rannych.

- „Mineriady” dla młodego pokolenia to już historia, ale dla osób, które pamiętają te wydarzenia, są bardzo smutnym wspomnieniem. Na pewno nikt nie chciałby tego drugi raz przeżywać. Nikt nie wie co by było, gdyby nie rewolucja i „mineriady”. Być może nie mielibyśmy tego wszystkiego, co mamy teraz. Ważne jest, by z tych wydarzeń wyciągnąć wnioski na przyszłość i mądrze wykorzystać nowe możliwości, które mamy jako członkowie Unii Europejskiej i NATO – podkreśla Ignat Timar, przedsiębiorca i prezes Towarzystwa Polsko-Rumuńskiego w Krakowie.

Przy Placu Uniwersyteckim stoi wiele odnowionych okazałych kamienic, a na przeciwko znajduje się Teatr Narodowy – niezwykle oryginalny budynek, którego kształt przypomina mi kapelusz. A może wyobraźnia już za bardzo mnie ponosi... Przed teatrem stoją nowoczesne rzeźby muzyków. Już wiem, że będzie to jeden z moich ulubionych budynków w mieście.

Delhi – tu bije serce Indii

Pokochasz, albo znienawidzisz – mówili mi znajomi przed wyjazdem. I mieli rację. Indie, a już na pewno ich stolica, nie może pozostać obojętna....

zobacz więcej

Świadkiem przewrotu z 1989 roku był także Plac Rewolucji. Znajdują się tu pomnik upamiętniający walki i ofiary rumuńskiej rewolucji, przepiękny budynek Centralnej Biblioteki Uniwersyteckiej, Pałac Królewski, a w jego pobliżu Ateneum – główna sala koncertowa w mieście. Jest to piękny, neoklasycystyczny budynek z 1888 roku. Stąd także rzut beretem do osiemnastowiecznej cerkwi Creţulescu i najstarszego parku w Bukareszcie – Ogrodów Cișmigiu.

Włóczę się po mieście i co jakiś czas zbaczam z trasy. Im dalej od głównych ulic, tym biedniej . Co jakiś czas mijam zrujnowane, opuszczone wille, które byłyby piękną wizytówką miasta, gdyby znalazł się kupiec i wyłożył pieniądze na ich remont.

Papanasi, Michael Jackson i wieś w centrum Bukaresztu

– Co podać? – pyta młoda kelnerka w jednej z restauracji w samym sercu starego miasta. Uważnie czytam menu i nie mogę się zdecydować. W końcu zamawiam żeberka, choć wszyscy polecają sermale – małe gołąbki owinięte liśćmi kapusty i winogron. Dużą popularnością wśród klientów cieszy się także inna rumuńska specjalność - ciorba taraneasca – tutejszy rosół. Ja jednak najbardziej nie mogę doczekać się deseru. Kulinarnym hitem, który robi prawdziwą furorę wśród turystów są papanasi – serowe pączki polane śmietaną i dżemem. Przepyszne! W Rumunii nie mogłam się oprzeć temu deserowi. Po powrocie do Polski jeszcze długo będzie brakowało mi tego smaku.

Pompeje. Miasto, które pogrzebał Wezuwiusz

Zagłada przyszła niespodziewanie. Kilkumetrowy słup ognia spływał po zboczach porośniętej zielenią góry. W ciągu kilkudziesięciu sekund słońce...

zobacz więcej

Ruszamy w kierunku zielonych płuc miasta - Parku Herastrau. Bukareszt jest bardzo zieloną stolicą. Aż jedną trzecią jego powierzchni zajmują parki i skwery. Idziemy reprezentacyjną aleją i docieramy do Łuku Triumfalnego, wzorowanego na francuskim. Budowla ma prawie 30 metrów wysokości i powstała w 1936 roku. A od niej już niedaleko do parku.

– Bukareszt to mieszanka stylów architektonicznych. Wiadomo, że miasto się rozwija i jest jeszcze dużo do zrobienia. Ale zabytki są piękne. Mi najbardziej podoba się starówka i parki – mówi Aleksandra, turystka z Krakowa. Dziewczyna przyleciała do Bukaresztu, bo skusiły ją promocyjne ceny biletów lotniczych w ofercie jednego z przewoźników.

Park Herastrau to ogromny obszar. Jego powierzchnia to aż 110 hektarów. Znajdują się tu m.in. pomnik Ojców Założycieli Unii Europejskiej i Aleja Michaela Jacksona. Genialny muzyk odwiedził Rumunię dwukrotnie: w 1992 i 1996 roku, a po jego śmierci właśnie w tym parku powstała aleja i pomnik poświęcony jego pamięci. Na terenie Herastrau znajduje się jeszcze jedna - wyjątkowa atrakcja - Muzeum Wsi. W skansenie znajduje się prawie 300 domów, budynków gospodarczych i zakładów rzemieślniczych. Zostały przywiezione do Bukaresztu z całego kraju. Skansen jest obecnie największym w Rumunii muzeum na świeżym powietrzu i jednym z największych w Europie.

źródło:
Zobacz więcej