„Opozycja rzuciła się na Lichocką, by odwrócić uwagę od kociej muzyki w Pucku”

To jest rzucenie się opozycji na drobną tak naprawdę sytuację w skali całego posiedzenia, w skali tego, co od wielu lat dzieje się w Sejmie, gdzie prawa strona musi wysłuchiwać obelg i pokrzykiwań – tak zamieszanie polityków opozycji wokół gesty, który wykonała posłanka Joanna Lichocka w Sejmie, komentuje zastępca rzecznika PiS Radosław Fogiel. Jego zdaniem politycy opozycji chcą w ten sposób odwrócić uwagę od „rzeczy naprawdę haniebnych” – czyli zajść z poniedziałkowej wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Pucku.

Opozycja oskarża Lichocką o wykonanie obscenicznego gestu. Posłanka mówi o „studium manipulacji”

„Tu jest film. Jestem wdzięczna Pani poseł, że podała film, nie stop klatkę. Przy okazji studium manipulacji PO..” – napisała na Twitterze Joanna...

zobacz więcej

Joanna Lichocka zadeklarowała gotowość do złożenia wyjaśnień przed Komisją Etyki Poselskiej, przed którą postawić chcą ją posłowie KO za – jak twierdzą – obsceniczny gest, czyli pokazanie środkowego palca, na sali obrad. Zapewniła, że nie miała intencji wykonania „wulgarnego gestu”, co jej zdaniem widać na filmach.

Zdaniem Radosława Fogla reakcja opozycji spowodowana tym zajściem ma „odwrócić uwagę od rzeczy naprawdę haniebnych, tzn. od tego, co działo się w Pucku w czasie wizyty pana prezydenta Andrzeja Dudy”.

– Tam obwoźna grupa politycznych zadymiarzy urządziła kocią muzykę podczas obchodów święta państwowego. Lżyli pana prezydenta, a później z nimi witała się pani marszałek Małgorzata Kidawa-Błońska – wyjaśnił zastępca rzecznika Prawa i Sprawiedliwości.

Przypomnijmy – w poniedziałek prezydent uczestniczył na Pomorzu w 100. Rocznicy zaślubin Polski z morzem. Tam jednak grupa manifestantów KOD zakłóciła jego wystąpienie, wykrzykując obelżywe hasła w jego kierunku. Po wszystkim do demonstrantów podeszła Małgorzata Kidawa-Błońska, by się z nimi przywitać i pogratulować.

– To jest niedopuszczalne w polskim życiu publicznym i będziemy to piętnować. Mimo pewnych nawet „ofiar personalnych” – stwierdził Fogiel. Przyznał, że on sam – po udostępnieniu w mediach społecznościowych zdjęcia jednego z manifestantów KOD, który w listopadzie 2019 r. kartonowym czołgiem podjechał do pełniących wartę żołnierzy na placu marszałka Józefa Piłsudskiego – został zasypany hejterskimi komentarzami. Jego profil został też zgłoszony administracji serwisu za rzekome udostępnianie danych osobowych i wizerunku, a następnie zablokowany.

źródło:
Zobacz więcej