Wybory 2020

PKW: Andrzej Duda: 43,50, Rafał Trzaskowski: 30,46

5 lat więzienia, bo sąd nie sprawdził wiarygodności świadków. Jeden przyznaje – kłamałem

Chciał odzyskać pożyczone niegdyś pieniądze, a trafił do więzienia za rzekome zastraszanie w celu odzyskania większej kwoty – to historia Rafała Turzańskiego, którą opisali dziennikarze programu „Kasta”. Mężczyzna wraz z ojcem prowadził firmę i gospodarstwo. Gdy po kilku latach zwrócił się o zwrot pożyczki do sąsiada, ten oskarżył go o zastraszanie i wymuszenie. Sędziowie wydali wyrok, nie sprawdzając wiarygodności świadków – pięć i pół roku więzienie. I choć pan Rafał spędził tam już sześć miesięcy, to okazuje się, że jeden z obciążających go świadków przyznał, że składał fałszywe zeznania.

„Kasta”: eksmisja z własnego domu i 700 tys. długu za nic. 20 lat piekła rodziny

20 lat walki o swoją własność, 700 tys. długu za korzystanie z własnego domu, który usiłuje sobie przywłaszczyć stołeczny ratusz i - wyrok...

zobacz więcej

– Później dowiedziałem się, że ten sąsiad, który nas oskarżył, prowadzi działalność za granicą z synem jednego z sędziów – opisuje Rafał Turzański. Mężczyzna wraz z ojcem prowadził firmę i gospodarstwo rolne w Witoszynie w woj. zachodniopomorskim.

Gdy sprawa ruszyła przed sądem, na świadków zostały powołane nieznane oskarżonemu osoby, których wiarygodność nie została sprawdzona.

Teraz, mężczyzna, który oskarżył pana Rafała, przyznał się dziennikarzom programu „Kasta”, że zrobił to, by dostać pracę.

– Zbyszek prosił mnie, żebym zeznawał i załatwił mi pracę. To był taki okres, gdy o pracę w okolicach Choszczna było bardzo ciężko – mówi przed kamerą świadek.

Dodatkowe kontrowersje budzi fakt, że sędzia z Choszczna złożyła do Sądu Najwyższego wniosek o wyłączenie jej z tej sprawy – argumentowała, że oskarżyciel posiłkowy to jej szkolny kolega. Mimo to, SN nie dostrzegł potrzeby przekazania sprawy innemu sędziemu.

Pan Rafał nadal odsiaduje wyrok pozbawienia wolności.

źródło:
Zobacz więcej