Seria wypadków w Tatrach. Kolejna tragedia na szlaku

Mimo ładnej pogody warunki uprawiania turystyki w Tatrach są trudne (fot. PAP/Grzegorz Momot)

W sobotnie popołudnie ratownicy TOPR byli kilkakrotnie wzywani do wypadków spowodowanych poślizgnięciami na oblodzonych, tatrzańskich szlakach. Do śmiertelnego upadku z dużej wysokości doszło na szlaku wiodącym na Rysy. Ratownicy, którzy na pokładzie śmigłowca przybyli na miejsce, stwierdzili śmierć turystki. Kobieta spadła z wysokości ok. 400 metrów.

Dwa wypadki w rejonie Rysów. Poderwano helikopter TOPR

W rejonie Rysów w Tatrach doszło do dwóch wypadków. Jedna osoba nie żyje, a druga bez obrażeń w stanie dobrym nie potrzebowała pomocy –...

zobacz więcej

Kolejny groźny wypadek wydarzył się na szlaku na Przełęcz Zawrat. Tam turystka również poślizgnęła się i spadła z dużej wysokości doznając poważnego urazu ręki i ogólnych potłuczeń ciała. Na pokładzie śmigłowca poszkodowana została przetransportowana do zakopiańskiego szpitala.

Wcześniej w Litworowym Żlebie, na szlaku prowadzącym z Doliny Roztoki do Doliny Pięciu Stawów Polskich turysta poślizgnął się na stromym i mocno oblodzonym stoku. Gdy na miejsce przybył śmigłowiec TOPR, okazało się, że w tym samym miejscu kobieta schodząc z góry upadła na śliskim szlaku i doznając urazu ręki. Obydwie poszkodowane osoby został przetransportowane do zakopiańskiego szpitala.

Również w Dolinie Strążyskiej doszło do wypadku, po którym poszkodowany z urazem nogi musiał trafić do szpitala.

Mimo ładnej pogody warunki uprawiania turystyki w Tatrach są trudne. Śnieg jest twardy, a na wielu odcinkach szlaków występują oblodzenia.

Wybierając się nawet w niższe partie gór, trzeba być wyposażonym w antypoślizgowe raczki. Do wypraw wysokogórskich niezbędne są raki i czekan oraz umiejętności posługiwania się tym sprzętem.

W ostatnich dniach w najwyższych polskich górach doszło do wielu wypadków, w tym kilku śmiertelnych. We wtorek 21 stycznia w rejonie Świnicy odnaleziono ciało turysty, który dwa dni wcześniej wyszedł z pensjonatu w Zakopanem i zaginął w górach. Nie poinformował, dokąd się wybiera.

Nocna akcja słowackich ratowników. Dwóch polskich turystów zgubiło drogę

Słowaccy ratownicy górscy w nocy z czwartku na piątek sprowadzili z Tatr dwóch polskich turystów, którzy w środku nocy znaleźli się na szczycie i...

zobacz więcej

Aż do dwóch tragicznych wypadków doszło w poprzednią sobotę, 18 stycznia. Przed południem ratowników TOPR zaalarmowali turyści, którzy widzieli, jak jeden z wędrowców zsunął się po stromym zboczu pokrytym kamieniami i śniegiem w rejonie nad Bulą pod Rysami. Ciało turysty odnaleziono ponad 200 metrów niżej.

Kilka godzin później TOPR-owców również telefonicznie poinformowano o upadku turysty ze Skrajnego Granatu. Z poszkodowanym nie było kontaktu. Również w tym przypadku ratownikom pozostał do wykonania smutny obowiązek przetransportowania zwłok. Według TOPR turysta prawdopodobnie podczas podchodzenia zahaczył rakiem o rak upadł i zsunął się po stromym, oblodzonym zboczu.

Mniej dramatyczny, ale świadczący o nieodpowiedzialnym zachowaniu dorosłych, wypadek miał miejsce na Kotelnicy Białczanskiej (na pograniczu Podhala i Spiszu, poza Tatrami) 13 stycznia. Ośmioletnią dziewczynkę przetransportowano ze stoku narciarskiego do szpitala po tym jak na kilkanaście minut straciła przytomność prawdopodobnie w wyniku najechania na nią przez innego narciarza.

źródło:
Zobacz więcej