Bo do tanga trzeba... czworga. Problem drużyny skoczków

Odpowiedzialność za wyniki reprezentacji spoczywa na barkach Kubackiego i Stocha (fot. PAP)

Dawid Kubacki wygrał kwalifikacje w Zakopanem, Kamil Stoch był piąty, a Piotr Żyła zajął 26. miejsce. W kontekście niedzielnego konkursu indywidualnego - wspaniale. Przed sobotnią „drużynówką” martwi jednak fakt, że kolejni Polacy ukryli się daleko za przyciskiem „rozwiń tabelę”. A skacze się, niestety, w czterech...

Zawody w danym kraju oznaczają zwykle szansę dla słabszych, mniej znanych zawodników. Reprezentacji gospodarza daje się więcej miejsc w kwalifikacjach, uatrakcyjniając nieco imprezę kibicom zebranym pod skocznią. Tyle że daną szansę trzeba jeszcze wykorzystać.

Spośród dziewięciu Polaków, którzy walczyli o udział w niedzielnym konkursie Pucharu Świata w Zakopanem, celu dopięło tylko pięciu. Odpadło trzynastu zawodników, w tym - niestety - aż czterech naszych rodaków. Wśród nich ten, który ma zamykać skład sobotniej "drużynówki" - Jakub Wolny. Najpierw jednak, z kronikarskiego obowiązku, odnotujmy:

46. Aleksander Zniszczoł
48. Maciej Kot
53. Stefan Hula
54. Adam Niżnik
56. Jakub Wolny
57. Andrzej Stękała

Walka aspirującej szóstki zapowiadała się ekscytująco. Niedziela to jedno, ale być częścią potencjalnie wygranej drużyny w sobotę, skakać u boku Kubackiego czy Stocha, przed szalejącą publicznością, to przecież wielka szansa i zaszczyt. Za kulisami mówiło się, że dostanie ją Jakub Wolny, o ile podczas treningów i kwalifikacji nie rozbłyśnie inna gwiazda. Powiedzieć, że „nie rozbłysła”, to nie powiedzieć nic. Zawiedli wszyscy. Zamiast gonitwy z prawdziwego zdarzenia, był wyścig ślimaków.

Czy brak wartościowej czwartej opcji przesądzi o braku podium w konkursie drużynowym? Niekoniecznie. Dawid Kubacki jest w takiej formie, że w pojedynkę może „pociągnąć” zespół o miejsce wyżej. Poza tym, jak zauważa Mateusz Leleń, komentator skoków narciarskich w TVP i stały ekspert, Jakub Wolny wciąż zdolny jest do tego, by przynajmniej sprawy nie zawalić. – W kwalifikacjach był trzeci, sumując wszystkie skoki, również treningowe, też przegrał ze Zniszczołem i Kotem, ale spośród osiemnastu prób oddanych przez całą szóstkę, pojedynczy najlepszy skok należał właśnie do niego. Michał Doleżal to widzi, wie, stąd pewnie taka, a nie inna decyzja – tłumaczy.

Zdaniem Lelenia, Czech uczy się na błędach... swojego poprzednika. – Przed mistrzostwami świata w Seefeld, Stefan Horngchaer długo nie wiedział, kim zamknąć skład na konkurs drużynowy. Kamil Stoch, Dawid Kubacki i Piotr Żyła byli pewniakami, długo wydawało się, że tym czwartym będzie Wolny, ale zaczął nagle gorzej skakać i pojawiły się pewne wątpliwości. Austriak długo wahał się, czy postawić na Wolnego, obdarzonego większym potencjałem, czy spokojniejszego, bardziej pewnego Hulę. Padło na tego drugiego. Hula spisał się słabo, zajęliśmy dopiero czwarte miejsce, a Horngachera bardzo wówczas krytykowano. Teraz pewniejszą opcją byłby pewnie Maciej Kot, ale Doleżal liczy, że Wolny przynajmniej raz błyśnie. Oby intuicja go nie zawiodła.

Jeśli tego nie zrobi, szczytem możliwości zdaje się być najniższy stopień podium. Faworytami Niemcy i Austriacy. Przeskoczymy ich, jeśli Wolny wrzuci piąty bieg. Przed 24-letnim zawodnikiem duża presja, ale i... duża szansa. – Mam pomysł i wiem, co mam zrobić – uspokaja sam zainteresowany. Oby. Na Wielkiej Krokwi Polacy wygrali zawody drużynowe tylko raz. W 2018 roku wystąpili w składzie: Maciej Kot, Stefan Hula, Dawid Kubacki i Kamil Stoch.

W dwóch ostatnich tkwiła siła wtedy, tkwi i dziś. Pomogą trybuny, pomoże też... muzyka. Tradycyjnie, gdy konkursy odbywają się w Polsce, skoczkowie mogą wybrać utwory, które będą im towarzyszyły podczas próby. Kubackiego do boju poniesie, jak zwykle, utwór „Zawsze do celu” zespołu Najlepszy Przekaz W Mieście.


Na małe szaleństwo pozwolił sobie Stoch, który ruszać będzie przy elektronicznych rytmach Boomfunk MC's i kultowym utworze "Freestyler".

Czym jest "cel" z ulubionego utworu Kubackiego? Jak zawsze w Zakopanem: liczy się tylko wygrana. Transmisja konkursu drużynowego w TVP1 i TVP Sport w sobotę od 14:50.

źródło:
Zobacz więcej