Szybki koniec Hurkacza. Nie będzie meczu z Federerem

Hubert Hurkacz to jedna z największych nadziei polskiego tenisa (fot. PAP/EPA/LYNN BO BO)

Nie było powtórki z pierwszej rundy: Hubert Hurkacz nie odrobił straty dwóch setów i łatwo przegrał z niżej notowanym Johnem Millmanem 0:3 (4:6, 5:7, 3:6). Szkoda tym bardziej, że w kolejnej rundzie Australian Open 22-letni Polak miałby okazję mierzyć się ze słynnym Rogerem Federerem...

Świetlana przyszłość Hurkacza. Rośnie nam gwiazda tenisa?

W ciągu miesiąca dwa razy pokonał Kei Nishikoriego, wyeliminował kilku wyżej notowanych tenisistów, a za moment zmierzy się z jednym ze swoich...

zobacz więcej

22-letni Hurkacz to jedna z największych nadziei polskiego tenisa. Dzięki dobrym występom w zeszłym sezonie i na początku obecnego, po raz pierwszy w karierze przystąpił do turnieju wielkoszlemowego rozstawiony.

Niestety – nic mu to nie dało. Ktokolwiek bacznie śledzi jego poczynania na korcie, ten tylko pocierał oczy ze zdumienia, widząc Hurkacza rzucającego rakietą i krzyczącego w niebogłosy. Mnóstwo niewymuszonych błędów, przegrywane wymiany, postawa zdecydowanie poniżej oczekiwań… Czyżby rozstawienie wpłynęło na niego paraliżująco?

Zrozumieć to trudno o tyle, że rywale – delikatnie rzecz ujmując – nie byli z najwyższej półki. O ile jednak w starciu z Dennisem Novakiem, 99. w rankingu ATP, udało się Polakowi wyjść ze stanu 0:2 w setach, o tyle 47. Australijczyk John Millman okazał się przeszkodą zbyt trudną.
Trudno napisać cokolwiek dobrego o grze Hurkacza: wyraźnie nie był sobą, grał poniżej oczekiwań i możliwości, nie radząc sobie w prostych – wydawać by się mogło – sytuacjach. Żal szczególnie pierwszych dwóch partii: w obu szybko przełamywał rywala, przejmował kontrolę i dawał powody, by wierzyć, że z formą wszystko jest w porządku. Nie było.

Druga runda pozostaje największym osiągnięciem w wielkoszlemowej karierze 22-letniego wrocławianina.

źródło:
Zobacz więcej