Gwałtem i mordem. „Wyzwolenie” Polski pod znakiem sierpa i młota

„Wyzwolenie” Polski oznaczało de facto zamianę zaboru niemieckiego na rosyjski (fot. TASS via Getty Images)

Kaplica domu zakonnego w Mikołowie na Śląsku, schyłek II wojny światowej. Żołnierze Armii Czerwonej katują, najpewniej gwałcą i mordują obok ołtarza dwie siostry zakonne – Stanisławę Falkus i Leopoldę Ludwig. Tak w rzeczywistości wygląda „wyzwalanie” Polski i innych krajów przez Sowietów. Przypadająca w poniedziałek 75. rocznica zbrodni przejdzie w Rosji niezauważona. Nie pasuje do nowej polityki historycznej Kremla, w ramach której ze zbrodniarzy robi się bohaterów.

Bestia zeszła na ziemię. „Wyzwolenie” pod znakiem rzezi

Uznany reportażysta Filip Springer w książce „Miedzianka” porównał kolejne ciosy spadające na to nieistniejące już miasteczko na Dolnym Śląsku jako...

zobacz więcej

Kłamstwa prezydenta Rosji Władimira Putina oraz rosyjskich urzędników i resortów pod adresem Polski przybierają na sile. Próba wybielenia własnej ponurej historii jest elementem budowy nowej tożsamości Rosji. Ma to być kraj, który pokonał nazizm, wyzwolił okupowane przez hitlerowców kraje i wygrał II wojnę światową, przynosząc pokój. Do tej narracji nie pasują jednak zbrodnie dokonywane przez sowietów w Polsce i innych krajach Europy Środkowej i Wschodniej.

Ostatnie wypowiedzi Putina sprowadzają się do półprawd i oczywistych kłamstw, opracowanych jednak głównie dla rodzimego odbiorcy. Kreml przygotowuje Rosjanom nową wersję orwellowskiego „Roku 1984”, w której dostępna dla ludzi będzie tylko jedna „prawda”, zaś inne głosy będą zagłuszane.

Powstały już podstawowe metody urzędowe tępienia niewygodnych faktów. Pierwszą jest umieszczanie nieprzychylnych instytucji – mediów, blogerów, osób fizycznych – w wykazie tzw. zagranicznych agentów. Druga to przyjęta ustawa o działaniu rosyjskiego segmentu internetu (RuNetu) w warunkach odłączenia go od globalnych serwerów. Daje ona Moskwie możliwość odcięcie Rosjan od reszty świata, a klucz spoczywa w rękach FSB.

Ofensywa kłamstw

Tego typu zabiegi mogą wkrótce sprawić, że Rosjanin, od dawna karmiony putinowską propagandą, nie będzie miał żadnego innego źródła informacji. Testem nowego propagandowego modelu postsowieckiego imperium jest ostatnia polityka historyczna Kremla. Na kilka miesięcy przed 75. rocznicą zakończenia drugiej wojny światowej Putin dowodził już m. in., że przyczyną konfliktu nie był – wbrew faktom – pakt Ribbentrop-Mołotow, a pakt monachijski z 1938 r.

Oczywistym kłamstwem były też choćby słowa prezydenta, że we wrześniu 1939 r. Armia Czerwona w Brześciu nie walczyła z Polakami i w tym kontekście „niczego Polsce Związek Radziecki w istocie nie odbierał”. Faktem jest natomiast, że broniona przez Polaków twierdza brzeska długo atakowana przez Wehrmacht była również ostrzeliwana przez 29 Brygadę Pancerną Armii Czerwonwej dowodzoną przez kombriga Siemiona Kriwoszeina, zaś po upadku twierdzy Rosjanie wzięli do niewoli tysiące polskich więźniów, wielu z nich zostało później zamordowanych w ramach zbrodni katyńskiej.

Putin: zamkniemy ohydne usta tym, którzy próbują przeinaczyć historię

Prezydent Rosji Władimir Putin zapowiedział w sobotę w Petersburgu, że zamknie „ohydne usta” tym, którzy próbują przeinaczyć historię. Mówił o tym,...

zobacz więcej

Rosja Putina zagrała również kartą rzekomego antysemityzmu Polaków, który miał uczynić z naszego kraju współuczestnika Holokaustu. Przewodniczący Dumy Wiaczesław Wołodin dowodził, że zorganizowaniu przez Niemców obozów zagłady na ziemiach polskich „sprzyjała przedwojenna atmosfera w Polsce i stanowisko władz tego kraju, które podsycały nastroje antysemickie w społeczeństwie i przygotowały grunt dla dalszego ludobójstwa i Holokaustu”.

Kolejnym orężem w walce z prawdą historyczną była niedawna 75. rocznica wkroczenia Armii Czerwonej do Warszawy w styczniu 1945 r. Według strony rosyjskiej było to „wyzwolenie”, które niewdzięczni Polacy próbują teraz wypierać. Narracja taka oczywiście wyklucza fakt, że Armia Czerwona zamieniła jeden okupację niemiecką oraz jeden reżim totalitarny na swoją własną z kolejnym zbrodniczym ustrojem – komunizmem.

Gruntowna informacja

Dla Putina ten temat nie istnieje. Zapowiadając otwarcie centrum archiwalnych dokumentów dotyczących II wojny światowej, nie zostawił złudzeń, że polityka zakłamywania historii będzie kontynuowana i intensyfikowana.

– Zamkniemy wstrętne gęby, które otwierają niektórzy działacze za granicą po to, by osiągnąć chwilowe cele polityczne. Zamkniemy je prawdziwą gruntowną informacją – grzmiał na spotkaniu z weteranami i przedstawicielami środowisk patriotycznych.

– Obowiązkowo utworzymy centrum dokumentów archiwalnych, materiałów filmowych i zdjęciowych. I zamkniemy usta tym, którzy próbują przeinaczyć historię, ukazać ją w fałszywym świetle i umniejszyć rolę naszych ojców i dziadów, naszych bohaterów, którzy ginęli, broniąc swojej ojczyzny i praktycznie całego świata przed brunatną zarazą, przed nazizmem – przekonywał.

Premier: Dlaczego Putin nie wspomina o współpracy NKWD i Gestapo przeciwko Polakom?

Dlaczego Putin nie wspomina o spotkaniu Mołotowa z Hitlerem i Ribbentropem w Berlinie w 1940 roku, czy współpracy NKWD i Gestapo przeciwko Polakom...

zobacz więcej

Trudno jednak mówić o wyzwoleniu, uratowaniu Europy, w tym niewdzięcznej w opinii Putina Polski przez nazizmem, jeżeli w jego miejsce Rosja zainstalowała system równie zbrodniczy, jeżeli zamiast samostanowienia była narzucona władza sterowana z obcego państwa, zaś jego interesów pilnowało obce wojsko. Taka sytuacja miała miejsce w naszym kraju przez niemal pół wieku, ostatnie rosyjskie wojska opuściły bowiem Polskę 17 września 1993 r.

To jednak również nie wyczerpuje, jak dalece Putin mija się z prawdą i stara się fałszować historię. Oficjalna propaganda pomija wszelkie zbrodnie dokonywane przez Armię Czerwoną, kontrwywiad wojskowy Smiersz oraz NKWD w ramach rzekomego „wyzwalania”. Fakty dowodzą, że Polska nie jest winna wyłącznie wdzięczność „wyzwolicielom”, który faktycznie przelali krew w walce z nazizmem, padła bowiem ofiarą kolejnych okrutnych oprawców.

Nowa niewola

W latach 1944-45 na terenach Polski w jej przedwojennych granicach uwięziono około 200 tys. obywateli polskich, w tym ponad 50 tys. żołnierzy Armii Krajowej oraz innych organizacji niepodległościowych, przy czym trzeba pamiętać, że Sowieci nigdy nie uznali należnych im praw kombatanckich. Tysiące zamordowano lub wywieziono do obozów na terenie ZSRR.

Polacy byli więzieni m. in. w Ostaszkowie. Właśnie w tym ponurym miejscu Rosjanie trzymali polskich oficerów, których wymordowano później w ramach zbrodni katyńskiej i pochowano w Miednoje. Wielu uwięzionych po wojnie wróciło do kraju dopiero po śmierci Józefa Stalina w 1953 r., część nigdy nie otrzymała zgody na wyjazd ze Związku Sowieckiego.

Oprócz tego terroru urzędowego Sowieci stosowali również terror oddolny i indywidualny, traktując Polskę jak kraj podbity, ze wszelkimi tego konsekwencjami. W efekcie szczególnie w pierwszych latach okupacji dochodziło do licznych morderstw, gwałtów i grabieży dokonywanych przez żołnierzy Armii Czerwonej, bardzo często pijanych.

Prezydent Rosji Władimir Putin próbuje wybielać historię ZSRR (fot. PAP/EPA/ABIR SULTAN/POOL)

Będą kolejne ataki. Putin nie skończył ze szkalowaniem Polski

Prezydent Andrzej Duda uniknął pułapki zastawionej na niego przez Władimira Putina i antypolsko, a przy tym prorosyjsko nastawione środowiska...

zobacz więcej

Rosjanie rabowali wszystko, co mogli – kradzież zegarków czy rowerów była na porządku dziennym. Równolegle odbywała się wywózka dzieł sztuki, tych Moskwa także dziś nie ma zamiaru zwracać.

– Nie ma i nie może być żadnych sprzyjających warunków, w których Rosja zaangażuje się w jakiekolwiek rozmowy na temat „zwrotu dóbr kultury”. Ta kwestia po prostu dla nas nie istnieje – oświadczył szef resortu kultury Władimir Miedinski.

Wyjaśnił, że dobra kultury, które „zostały przemieszczone w ramach rekompensującej restytucji”, są obecnie „własnością Federacji Rosyjskiej”. – Tylko Rosja jako właściciel ma prawo do dysponowania nimi – zaznaczył.

Najbardziej wstrząsające były liczne przypadki gwałtów i morderstw dokonywanych na cywilach. Zdziczenie i kompletna degeneracja żołnierzy Armii Czerwonej wychodziły we wszystkich regionach, do których wkraczali.

Zaczęło się od Mazur, zamieszkanych również przez ludność pochodzenia niemieckiego. Rosjanie, najczęściej pijani, byli przekonani, że były to już Niemcy i tu po raz pierwszy na tak dużą skalę zaczęli dokonywać gwałtów jako rzekomej zemsty za zbrodnie nazistów. Nie oszczędzali zarówno staruszek, jak i kilkuletnich dziewczynek.

Gwałty i mordy

„Zabijać, zabijać! Żaden Niemiec nie jest niewinny, ani ten żyjący, ani ten nienarodzony! Wypełnijcie dyrektywę towarzysza Stalina, musicie zmiażdżyć bestię w jej norze. Złamcie za pomocą gwałtu zarozumiałość rasową germańskich kobiet. Potraktujcie to jako należną wam zdobycz. Zabijajcie, dzielni Czerwonoarmiści!” – zagrzewał w materiałach propagandowych pisarz Ilia Erenburg.

Gwałty stały się nieodłącznym elementem „wyzwalania”. Szacuje się, że ofiarą gwałtu padło co najmniej kilkaset tysięcy Polek, wiele zostało zamordowanych. Zbrodnie te były nierzadko inspirowane przez oficerów, którzy uważali, że fala strachu zmusi ludność niemiecką do ucieczki, ale żołnierzom nie robiło różnicy, kogo gwałcą. Byli przekonani, że ich zbrodnie są sprawiedliwością dziejową za działania nazistów.

„Wyzwolenie bez wolności”. MSZ o rocznicy wkroczenia Armii Czerwonej do Warszawy

W 75. rocznicę wkroczenia Armii Czerwonej do zrujnowanej stolicy Polski głos w tej sprawie zabrało Ministerstwo Spraw Zagranicznych. „Armia...

zobacz więcej

Brytyjski historyk Antony Beevor w książce „Berlin 1945. Upadek” przytoczył wstrząsającą relację z Olsztyna. „Gdy alkohol rozgrzał żołnierską duszę i ciało, narodowość ofiar nie miała już najmniejszego znaczenia. Lew Kopielew opisał wydarzenie z Olsztyna, gdy usłyszał »straszny krzyk« i zobaczył dziewczynę »z długimi blond włosami w nieładzie, w podartej sukience«, która przerażająco krzyczała: »Jestem Polką! Jezus, Maria! Jestem Polką!«. Dziewczynę goniło dwóch pijanych czołgistów, a wszystko to rozgrywało się na oczach innych żołnierzy i oficerów”.

Oczywiście nie ma najmniejszych szans, żeby Putin kiedykolwiek przyznał, że takie rzeczy miały miejsce. Klio nie daje się jednak łatwo oszukać. Pamięta o zbrodniach, których istnienie prezydent Rosji próbuje negować. Mydlenie oczu i straszenie nie sprawi, że z historii zniknie choćby mord na salwatoriankach Stanisławie Falkus i Leopoldzie Ludwig, dokonany w kaplicy domu zakonnego w Mikołowie. W poniedziałek będzie miała miejsce 75. rocznica tej okrutnej i nierozliczonej zbrodni.

Stanisława Agnieszka Falkus i Leopolda Gertruda Ludwig pochodziły z rodzin śląskich hutników. Przed wybuchem II wojny światowej dołączyły do zgromadzenia Zgromadzenia Sióstr Boskiego Zbawiciela (salwatorianek) i pracowały w gimnazjum prowadzonym przez ten zakon w Mikołowie. W lipcu 1940 r. Niemcy wysiedlili zakonników z ich klasztoru.

Ponura zbrodnia

Księża, bracia zakonni oraz trzy siostry: Stanisława Falkus, która była przełożoną, Leopolda Ludwig i Ryszardyna Głogowska zamieszkali w wynajętym domu przy ul. Rybnickiej 4, tam we wrześniu 1941 r. poświęcono kaplicę. Tam też 27 stycznia 1945 r. doszło do ponurej zbrodni.

Tego dnia rozpoczęły się walki o Mikołów. Do domu zakonnego przyszli żołnierze sowieccy, ale wizyta była zaskakująco spokojna. Salwatorianie, którzy przed nalotami schronili się w piwnicy, byli przekonani, że wkrótce będą mogli po ponad czterech latach wrócić do swojego kościoła.

Historyk: Armia Czerwona nie wyzwoliła Warszawy

„Wyzwolenie Warszawy” w odniesieniu do 17 stycznia 1945 r. to jedno z tych określeń, słów-wytrychów, które idą w parze z akceptacją imperialnej...

zobacz więcej

Sprawy przybrały jednak inny obrót. Ukraińscy żołnierze przekazali Rosjanom, żeby zakonnicy kontaktowali się z Niemcami. Czerwonoarmiejcom to wystarczyło do rozpętania piekła. Wrócili do domu, w którym przebywali prowincjał i przełożony domu ks. Celestyn Rogowski, ks. Tomasz Klimas, a także bracia Kostka Kremiec i Władysław Marszałek oraz trzy siostry – Stanisława, Leopolda i Ryszardyna. Na początek zażądali zegarków, wódki i rozpoczęli grabież.

Duchowni uciekli do kaplicy, jedynie siostra Ryszardyna poszła do zabudowań gospodarczych, co uratowało jej życie. Żołnierze Armii Czerwonej poszli za zakonnikami. Zachowywali się bardzo agresywnie, zażądali od ks. Rogowskiego, żeby siostry im się oddały. – Jesteś tu najstarszy, rozkaż mniszkom, aby były nam uległe – rozkazał jeden z czerwonoarmiejców.

Ksiądz prowincjał odpowiedział, że nie może kobietom niczego rozkazywać i błagał, żeby pozwolono im odejść. Rosjanie nie zamierzali ustępować, wypchnęli z kaplicy księży i braci i zamknęli ich w piwnicy, zostawiając straż. Na górze rozegrał się dramat sióstr, 44-letniej Stanisławy i 39-letniej Leopoldy. Brutalne morderstwo poprzedziły bicie oraz, jak się wydaje, również gwałty.

Z twarzą zwróconą w stronę ołtarza

Po odejściu żołnierzy jako pierwszy do kaplicy wszedł uczeń lokalnego gimnazjum Jerzy Kajzer, który 12 listopada 1954 r. zrelacjonował, co zobaczył. „Dnia 27 stycznia 1945 r., w czasie działań wojennych w Mikołowie, wszedłszy do kaplicy Księży Salwatorianów (…) ujrzałem śp. siostrę Stanisławę Falkus, salwatoriankę, leżącą przed ołtarzem skrwawioną i zabitą. Na piersiach, to znaczy na kornecie zakonnym, widoczne były ślady po wkłuciach sztyletem oraz wloty kul rewolwerowych. Obok głowy leżały wybite zęby. Pod ławkami, z twarzą zwróconą w stronę ołtarza, leżała siostra Leopolda Ludwig, również salwatorianka, pokrwawiona i zabita” – zeznał.

Petrović: Putin ma powody do irytacji. Stara się ratować własny stołek

Ostatnie ataki Władimira Putina na Polskę nie są przypadkiem i dlatego spotkały się z tak mocną reakcją władz w Warszawie. Rok 2019 nie spełnił...

zobacz więcej

Kolejna na miejsce zbrodni przyszła siostra Gertruda, a potem inni domownicy. Zamordowane siostry pochowano 6 lutego w ogrodzie zakonnym naprzeciwko wejścia do kościoła, w którym wcześniej służyły. W 1952 r. ich zwłoki zostały ekshumowane i ponownie pochowane na cmentarzu parafialnym w Goczałkowicach-Zdroju we wspólnym grobie sióstr salwatorianek. Trwają starania o przeprowadzenie procesu beatyfikacji ofiar czerwonoarmiejców, którzy i w tym przypadku uniknęli odpowiedzialności.

Skala zbrodni dokonywanych przez żołnierzy Armii Czerwonej w krajach Europy Środkowej i Wschodniej wskazuje, że „wyzwalanie” – jak się próbowało przez lata wmawiać – w żadnym przypadku nie było celem Kremla. Stalinowi zależało na podbiciu, zniewoleniu i narzuceniu własnego barbarzyńskiego reżimu komunistycznego.

Mimo tych faktów Putin, były funkcjonariusz KGB, spadkobierca zbrodniarzy z NKWD tworzy własną, wypaczoną wersję historii, w której z ofiar robi się popleczników nazizmu, a z morderców – ofiary i bohaterów. Zjawisko to będzie tylko przybierało na sile. Rosyjscy stratedzy już pracują nad fałszowaniem odpowiedzialności Kremla za zbrodnię katyńską.

Pisząc artykuł, posłużyłem się m. in. monografią prof. dr hab. Tomasza Kruszewskiego „Gwałty na kobietach niemieckich w schyłkowym okresie II wojny światowej (październik 1944–8/9 maja 1945 r.) i w pierwszych latach po jej zakończeniu” (Uniwersytet Wrocławski, 2016).

źródło:
Zobacz więcej