RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Europa segreguje, PSL głosuje

Europa segreguje, PSL głosuje (fot. PAP/Przemysław Piątkowski)

Nadzieje, że Parlament Europejski w nowej kadencji da Polsce więcej swobody w porządkowaniu swoich spraw okazały się w ostatnich dniach złudne. Instytucje unijne polubiły najwyraźniej przyznawanie sobie nowych kompetencji kosztem traktatów, państw członkowskich i ich konstytucji. Niektórzy próbują się przed tym bronić. Czy również polski rząd jest w tym gronie, pokażą najbliższe dni.

Komisja Europejska chce, by polski rząd wdrożył zalecenia Komisji Weneckiej

Komisja Europejska chce, by polski rząd „prawidłowo” wdrożył zalecenia Komisji Weneckiej. Jak poinformował w oświadczeniu rzecznik KE Christian...

zobacz więcej

Walka o Polskę trwa

Pierwsze wypowiedzi polityków PiS pokazują, że nie zamierzają tak łatwo zrzekać się swoich prerogatyw. Jednak głosowanie polskich przedstawicieli za unijną rezolucją, która uderza nie tylko w polskie władze, ale również w obywateli, może mieć również inne niż oczekują, polityczne konsekwencje.

Nim jednak do nich przejdziemy, zwróćmy uwagę na odsłonięcie się w pełnej okazałości zjawiska podwójnych standardów Unii Europejskiej. Niemal wprost mówi się nam, że nie możemy mieć własnych rozwiązań prawnych, niezgodnych z wolą europejskich elit i ich lokalnych wybrańców, nawet jeśli są one wzorowane na rozwiązaniach już obowiązujących w krajach, wobec których nikt nie zgłasza żadnych zastrzeżeń. I tłumaczy się to faktem, że państwom tym wolno więcej, ponieważ są to kraje ugruntowanej tradycji demokratycznej, więc również prawnej.

W kolejnym już poświęconym tej sprawie bardzo mocnym wystąpieniu zwracał na to uwagę Zbigniew Ziobro. Jako najbardziej drastyczny przywołał przykład Niemiec. Niemcom jakoby wolno więcej, właśnie z racji ich długoletnich tradycji demokratycznych, ba!, to one dają im mandat do monitorowania i wpływania na sytuację w Polsce. Pamiątki tej wyższej kultury prawnej mijamy na co drugiej warszawskiej ulicy, a za kilka dni świętować będziemy rocznicę zakończenia działalności jej najwybitniejszego osiągnięcia w historii – obozu w Auschwitz.

Ale historia Europy i jej wspaniałych tradycji prawnych nie ogranicza się do Niemiec, Holokaustu czy masakr powstańców i cywilnej ludności warszawy i wielu innych polskich miast i wsi. Rzezie, królobójstwa, Wandea, pierwsze, bynajmniej nie niemieckie obozy koncentracyjne, wielki głód, nie na Ukrainie, ale ten wcześniejszy, w Irlandii, ochocze wywózki i wydawanie własnych Żydów („również dzieci” – dopisali Francuzi do niemieckiego rozkazu, który dzieci nie obejmował), historie stare i całkiem niedawne, wreszcie te zupełnie nowe, jak metody walki Hiszpanów z katalońską opozycją czy codzienna brutalność francuskiej policji, ostatnio skierowana również przeciw prawnikom – czy to daje komuś podstawę do poczucia wyższości wobec Polski?

„Taki pouczający pomruk źle się kojarzy w polskiej historii”. Ziobro o dokumencie Komisji Weneckiej

– Niech nas nikt nie poucza, że jest lepszy, mądrzejszy, że ma bardziej ugruntowane zaplecze cywilizacyjne, kulturowo-prawne. To źle brzmi i źle...

zobacz więcej

Czyni to tymczasem, ku aprobacie polskiej opozycji, Parlament Europejski, czyni to (na zaproszenie!) Komisja Wenecka, która wprost formułuje tezę, że Polakom wolno mniej. Cieszy, że przedstawiciele rządu rzecz nazywają wreszcie po imieniu, mówiąc o segregacji. Tak, jest w tym coś z politycznie poprawnego pararasizmu, który trzydzieści lat od żelaznej kurtyny dzieli Europę murem niewidzialnym, lecz jak widać bardzo trwałym.

Niezepsuci, nieumoczeni

Zostawiając jednak na boku kompromitujący sam w sobie podział na demokracje tradycyjne i potrzebujące korepetycji, kraje lepsze i gorsze, warto postawić pytanie, czemu według euro-elity politycy państw postkomunistycznych wymagają patrzenia na ręce, zaś jedną grupę społeczną, sędziów, wszystkie procesy historyczne ominęły i przez okres totalitaryzmu przeszli niezepsuci, nieumoczeni i wierni demokratycznej tradycji.

Stoi to całkowicie w sprzeczności z naszą wiedzą historyczną i mądrością pokoleń. Sędziowie współtworzyli gorliwie stalinowski i późniejszy aparat represji, nie oczyścili się w żaden sposób w czasach transformacji ustrojowej, zaś kolejne pokolenia uczyły się z podręczników nestorów czerwonego sądownictwa. W III RP wielu z nich dostało poczucie bezkarności, wielu też odebrało Polakom poczucie sprawiedliwości setkami budzących sprzeciw wyroków i decyzji. Nie wszyscy, lecz wystarczająca cześć, by uznać, że wiara rozmaitych międzynarodowych komisji w sędziów jest naiwna lub też zwyczajnie jest wiarą złą, za którą stoją nieczyste intencje wobec Polski. Kraju zbyt dużego i zbyt, jak się okazuje, samodzielnego na potrzeby świętego spokoju Niemiec, Francji i innych troskliwych „starych demokracji”.

Lecz oprócz tego międzynarodowego wymiaru ostatnich zdarzeń jest też krajowy, ponieważ nie pozostaną one zapewne bez znaczenia dla bieżącej polityki, konsolidując wyborców PiS i Andrzeja Dudy i pogłębiając podziały między zwolennikami rządu i opozycji. Dla jednej partii jest to szczególnie niebezpieczne.

Prezes PiS: Polakom należy się państwo niepodległe, suwerenne, demokratyczne

Polska suwerenna, wolna, w UE, we wspólnocie wolnych państw i wolnych narodów, to jest ta przyszłość, o którą musimy walczyć i którą wywalczymy –...

zobacz więcej

Ludowcy

Od kilku miesięcy, dokładniej zaś od rozpoczęcia kampanii przed wyborami parlamentarnymi, w polskiej polityce obserwować mogliśmy pewna zmianę zachodzącą głównie w okolicach Polskiego Stronnictwa Ludowego. Jak czytelnicy na pewno pamiętają, ugrupowanie to w wyborach do PE obroniło swój stan posiadania, jednak poprzez skojarzenie go z lewicą, zwłaszcza – lewicą obyczajową, której przekaz pojawił się w języku współtworzonej przez ludowców Koalicji Europejskiej, stracili oni zaufanie dużej grupy swoich wyborców. Przez moment wydawało się, że mamy do czynienia wręcz z końcem najdłużej istniejącej na polskiej scenie politycznej partii.

Ludowcy zdecydowali się jednak na odważną ucieczkę do przodu, ogłosili się partią konserwatywnego centrum (w pierwszych tygodniach tej zmiany niektórzy przedstawiciele PSL w mediach szli nawet dalej, zaliczając stronnictwo do centroprawicy), na mało korzystnych dla partnera warunkach weszli w koalicję z Kukiz’15, odzyskali część poparcia na wsi, zyskując też nowe przyczółki w miastach. Słowem – wizerunkowa zmiana okazała się być operacją udaną i zapewniła tej partii pewne miejsce w kolejnym rozdaniu parlamentarnym, z ciekawymi widokami na wybory prezydenckie.

PSL-Kukiz'15: Pijani kierowcy powinni płacić za ratowanie i leczenie swoich ofiar

Posłowie PSL-Kukiz'15 złożyli w Sejmie projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Politycy...

zobacz więcej

Władysław Kosiniak-Kamysz czas, jaki uzyskał dzięki byciu pierwszym ogłoszonym kandydatem, wykorzystał na snucie opowieści o tym, że jest jedynym kandydatem szeroko pojętej opozycji, który, mogąc pozyskać również część głosów elektoratu konserwatywnego, w drugiej turze wygrałby z Andrzejem Dudą. Równocześnie jednak politycy PSL w mediach o Andrzeju Dudzie wypowiadali się dość ciepło, zauważając, że dzięki swojej ciężkiej pracy, zwłaszcza zaś podróżom po Polsce, znalazł wspólny język z polską prowincją.

PSL, wyborcy i koalicjanci

W radiowym wywiadzie Piotr Zgorzelski mówił, że wyborcy Kosiniaka-Kamysza w drugiej turze zagłosują na Andrzeja Dudę, to samo stwierdził też Marek Sawicki. Przypomniano nawet o zupełnie już chyba zapomnianym poparciu, jakiego w 2005 roku przed druga turą partia chłopska udzieliła Lechowi Kaczyńskiemu.

Podczas rozmowy z Polskim Radiem 24 wywodząca się z Kukiz’15 posłanka Agnieszka Ścigaj przedstawiła bardzo racjonalną argumentację, czemu nawet będąc sceptycznym wobec formy zmian w wymiarze sprawiedliwości nie należy popierać rezolucji, w której od działań rządu w tej sprawie uzależnia się unijne finansowanie. Choćby dla rolników, o których dba PSL, co również w tym samym wywiadzie podkreśliła posłanka. Ścigaj pochwaliła więc europosłów Stronnictwa za to, że nie poparli powiązania środków unijnych od praworządności. Pytanie tylko, kogo miała na myśli, skoro posłowie Hetman, Jarubas i Kalinowski w kluczowym głosowaniu unijną rezolucję poparli tak samo, jak wszyscy ich koledzy z Platformy i byli premierzy z SLD.

Nowy sondaż: Duda i długo, długo nikt

Gdyby wybory prezydenckie odbyły się w najbliższą niedzielę prawie 45 proc. uprawnionych do głosowania wybrałoby Andrzeja Dudę, a niewiele ponad 23...

zobacz więcej

Jest oczywiste, że dla sporej części wyborców PSL jest to całkowicie nie do przyjęcia, zwłaszcza po przyjęciu poprawki o możliwych represjach budżetowych. Tymczasem ostatnie sondaże dają Andrzejowi Dudzie poparcie na poziomie od 43 do 48 proc. w pierwszej turze, zaś Władysław Kosiniak-Kamysz liczyć może na trochę poniżej 10 proc. głosów. Mógł, do czwartku. Jeśli głosowanie europosłów PSL przebije się do świadomości wyborców, może powtórzyć się dla stronnictwa sytuacja z wyborów do PE.

W jeszcze trudniejszej sytuacji są dziś ich koalicjanci z ruchu Pawła Kukiza. O ile bowiem od Platformy czy SLD elektorat nie oczekuje raczej załatwiania polskich spraw w domu, o tyle wyborcom, a dotąd również współpracownikom Kukiza zawsze na tym zależało. Ludowcy na zewnątrz też (może poza Jarosławem Kalinowskim) byli trochę bardziej wstrzemięźliwi niż wewnątrz. Nie można być pewnym natychmiastowego tąpnięcia notowań Kosiniaka-Kamysza. Chyba nikt poza ludowcami nie widzi go już w drugiej turze. Może się jednak okazać, że – jeśli przyszli sztabowcy i internetowe pospolite ruszenie Andrzeja Dudy nie da zapomnieć Polakom, zwłaszcza rozważającym głosowanie na PSL, o czwartkowym głosowaniu w Parlamencie Europejskim – drugiej tury w ogóle nie będzie. I stanie się tak dzięki panom Hetmanowi, Jarubasowi i Kalinowskiemu. Trzem największym sprzymierzeńcom prezydenta Dudy spoza obozu Prawa i Sprawiedliwości.

źródło:
Zobacz więcej