RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Jeden kraj, dwie armie. Czym może postraszyć Iran?

Irańskie siły zbrojne pod względem tzw. siły ognia stawia się na 14 (fot. Iranian Presidency / Handout/Anadolu Agency/Getty Images)

Liczebnie to ósma armia świata, największa na Bliskim Wschodzie. Ale pod względem nakładów na obronę i jakości sprzętu oraz uzbrojenia Iran nie wygląda już tak imponująco. Na dodatek potencjał militarny islamskiej republiki jest podzielony na dwie części: regularną armię i Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej. W efekcie Iran w swej doktrynie nie przewiduje dużych konwencjonalnych konfliktów; stawia na działania asymetryczne, z wykorzystaniem sieci sprzymierzonych formacji szyickich w regionie.

Iran uznał Pentagon i siły zbrojne USA za organizację terrorystyczną

Irański parlament przyjął ustawę uznającą armię amerykańską i cały Pentagon jako organizację terrorystyczną. To odpowiedź na ubiegłotygodniowy atak...

zobacz więcej

Ponad 1,6 tys. czołgów, ponad 2,3 tys. pojazdów opancerzonych i 1,9 tys. wyrzutni rakietowych. Irańskie siły zbrojne pod względem tzw. siły ognia stawia się na 14. miejscu na świecie. Pod względem liczebnym to największa armia Bliskiego Wschodu: blisko 550 tys. żołnierzy w służbie plus 350 tys. rezerwistów.

W 2018 r. budżet obronny Iranu wyniósł ponad 13 mld dolarów, co dało islamskiej republice 18. miejsce w świecie pod względem wydatków wojskowych – wynika z danych renomowanego sztokholmskiego ośrodka analitycznego SIPRI. Ale ważniejsze jest porównanie tych liczb do głównych wrogów – a to wypada dla Teheranu źle. Królestwo Saudów wydało w tym samym czasie 70 mld dolarów, Izrael wydał 18,5 mld dolarów, zaś USA ponad 700 mld dolarów. Co więcej, wydatki obronne Iranu w 2018 r. zmalały o blisko jedną dziesiątą w porównaniu z 2017 r. – co jest efektem potężnego kryzysu ekonomicznego wywołanego w głównej mierze sankcjami amerykańskimi.

Tyle że te oficjalne dane nie oddają realnego stanu rzeczy. Dlaczego? Dlatego, że irański aparat wojenny, zwłaszcza Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC, Sepah), nie zależy tylko od budżetu państwa. Potężnym źródłem dochodów dla Korpusu, co też przekłada się na jego wydatki o charakterze militarnym, są kontrolowane przedsiębiorstwa. Szacuje się, że na IRGC przypada nawet jedna piąta wartości rynkowej spółek notowanych na teherańskiej giełdzie. A oprócz nich są jeszcze tysiące różnych innych firm wchodzących w skład potężnego biznesowego imperium Strażników. No i jest jeszcze czarny rynek, gdzie Korpus ze swymi możliwościami i kontaktami ma uprzywilejowaną pozycję w robieniu interesów.

Iran posiada tak naprawdę dwie armie: regularne siły zbrojne (Artesh) i siły Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (Sepah). Z budżetu obronnego wynoszącego w 2016 r. 15,9 mld dolarów, 42 proc. poszło właśnie do Sepah, a nie regularnej armii.

Irańskie media: zatrzymano osobę, która udostępniła nagranie z zestrzeleniem boeinga

Osoba, która udostępniła w internecie nagranie z zestrzeleniem ukraińskiego samolotu w Iranie w ubiegłym tygodniu, została zatrzymana przez Korpus...

zobacz więcej

Ten militarny dualizm utrzymuje się w Iranie od czasów wojny z Irakiem (1980-88). Regularna armia oraz Korpus Strażników mają ściśle zdefiniowane role. Zgodnie z artykułem 143. konstytucji z 1979 r. (uzupełnionej w 1989 r.) Artesh jest „odpowiedzialna za ochronę niepodległości i terytorialnej integralności kraju oraz porządku Republiki Islamskiej”. Z kolei art. 150 mówi, że Strażnicy Rewolucji mają ochraniać „Rewolucję i jej osiągnięcia”.

Artesh jest postrzegana jako klasyczna siła defensywna, podzielona na cztery rodzaje wojsk: siły lądowe, siły powietrzne, flotę i - od kilku lat - obronę powietrzną. Sepah również ma zadania defensywne, ale zarazem – poprzez swe Siły Kuds – prowadzi zbrojne działania poza granicami Iranu. Doktryna wojenna przewiduje, że w razie wojny pierwszą linię obrony kraju stanowi Artesh, a drugą Sepah i podporządkowana mu masowa formacja paramilitarna Basij.

Regularne wojsko liczy ok. 400 tys. ludzi, zaś Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej co najmniej 150 tys. Oba te zbrojne ramiona islamskiej republiki podlegają najwyższemu przywódcy duchowemu ajatollahowi Alemu Chameneiemu, który jest zwierzchnikiem wszystkich sił zbrojnych państwa. Dowódca Sepah odpowiada przed nim bezpośrednio, a w przypadku Artesh mamy jeszcze klasyczne ministerstwo obrony.

Armia z ograniczonym zaufaniem

12 lutego 1979 r. nowy islamski reżim w Teheranie dokonał brutalnej czystki w szeregach Armii Imperialnej, zwłaszcza na wyższych stanowiskach – i to mimo deklarowanej przez regularne wojsko neutralności wobec rewolucji. Mułłowie podejrzewali armię o lojalność wobec obalonego szacha, który zbiegł do Maroka. Zmieniono nazwę regularnych sił na Armię Islamskiej Republiki Iranu (Artesh) i podporządkowano bezpośredniej kontroli Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (Sepah-e Pasdaran-e Enghelab-e Islami).

Sekretarz stanu Stanów Zjednoczonych „oburzony” ostrzałem bazy lotniczej w Iraku

Szef amerykańskiej dyplomacji Mike Pompeo napisał w niedzielę na Twitterze, że jest „oburzony doniesieniami o kolejnym ataku rakietowym na bazę...

zobacz więcej

Sformowany na bazie ludowych milicji wspierających Chomeiniego Korpus miał nie tylko chronić islamski reżim, ale być też przeciwwagą dla wojska. Artesh uzyskała możliwość wykazania się lojalnością wobec ajatollahów, gdy w 1980 r. wybuchła wojna z Irakiem. Tak jak kiedyś w Rosji bolszewicy musieli przywrócić do Armii Czerwonej wielu wyrzuconych wcześniej oficerów i specjalistów, tak irańskie władze wezwały pod broń zwolnionych wcześniej ze służby oficerów i chociażby pilotów, podejrzanych wcześniej tylko dlatego, że szkolili się w USA. Wielu z nich na front trafiło prosto z więzienia.

To pomogło w zakończonej sukcesem kontrofensywie i odebraniu portu Khorramshahr w maju 1982 r. To był punkt zwrotny w wojnie, tego lata Artesh odebrała niemal wszystkie terytoria zajęte wcześniej przez Irak. Mimo to ajatollahowie bardziej dowierzali fanatycznym członkom Sepah – na froncie jednak się oni nie sprawdzili, generalna ofensywa na Irak zakończyła się klęską, setkami tysięcy ofiar i ostatecznie, po długiej i krwawej wojnie, rozejmem w sierpniu 1988 r.

Trzy dekady później dowódcą Artesh jest generał major Ataollah Salehi, jeszcze pamiętający czasy szacha. Wszyscy inni dowódcy to już jednak produkt szkolenia po 1979 r. Szkolenia i indoktrynacji. W regularnej armii działają bowiem swego rodzaju „komisarze polityczni”. Duchowni należący do Organizacji Ideologicznej i Politycznej podległej najwyższemu przywódcy duchowemu znajdują się w każdej jednostce Artesh.

Ale to niejedyny żywy wciąż przejaw ograniczonego zaufania ajatollahów do armii. Choć regularne wojsko ma własny sztab generalny, dostęp do Najwyższego Dowódcy, ajatollaha Chameneiego (podobnie jak Sepah) Artesh ma przez osobisty sztab Chameneiego, nazywany Kwaterą Główną Generalnego Dowództwa Sił Zbrojnych. Niemal wszyscy służący w nim oficerowie pochodzą z Korpusu Strażników.

Światowe agencje: USA wychodzą z Iraku. Szef Pentagonu: Nic takiego nie planujemy

Stany Zjednoczone nie mają w planach wycofania się z Iraku – stwierdził w poniedziałek szef Pentagonu Mark Esper. Informacje, że wojskowa koalicja...

zobacz więcej

Regularne siły zbrojne Iranu liczą 350 tys. żołnierzy wojsk lądowych (200 tys. to poborowi odbywający obowiązkową służbę wojskową 18-24 miesięcy), 18 tys. żołnierzy marynarki wojennej i 30 tys. ludzi w siłach powietrznych. Jest to armia liczna, ale słabo uzbrojona. Import wojskowego sprzętu przez Iran znacząco zmalał po wprowadzeniu przez USA sankcji w ostatnich latach.

Szacuje się, że wartość zagranicznych zakupów uzbrojenia przez Iran w okresie 2009-18 to zaledwie 3,5 proc. wartości importu broni przez Arabię Saudyjską w tym samym czasie. Iran stawia więc na rozwój własnych typów broni, związany z importem tanich technologii głównie z Rosji i Chin.

Siły pancerne to w większości przestarzały sprzęt. Najgroźniejszym czołgiem bojowym Artesh pozostaje rosyjski T-72, zaś trzon sił pancernych stanowią czołgi Patton i Chieftain, pochodzące z czasów wojen w Korei i Wietnamie. Tylko nowy model Karrar - od 2018 r. wchodzący do służby – można porównywać do współczesnych czołgów. Jest bardzo podobny do rosyjskiego T-90, ale Iran zaprzecza, by nad jego produkcją współpracował z Moskwą. Nie mniej przestarzałe są siły morskie: to sześć fregat, trzy korwety, 24 okręty podwodne i 88 patrolowców.

Poza trzema rosyjskimi okrętami podwodnymi klasy Kilo i kilkoma niedużymi jednostkami własnej produkcji, reszta to okręty zakupione jeszcze za czasów szacha. Z 590 samolotami Iran pod względem wielkości i jakości sił powietrznych nie ma szans z Izraelem (595) i Arabią Saudyjską (848). Nie wspominając już o amerykańskiej obecności w powietrzu na Bliskim Wschodzie. Większość sprzętu irańskiego lotnictwa pochodzi jeszcze z czasów szacha lub są to samoloty przejęte w 1991 r. od Irakijczyków, gdy wybuchła pierwsza wojna w Zatoce i Husajn chciał uratować samoloty przed zniszczeniem, więc wysłał je na irańskie lotniska.

Pociski spadły na amerykańskie bazy w Iraku

Amerykańskie bazy wojskowe w Iraku: Al-Asad oraz w mieście Irbil zostały ostrzelane w nocy z wtorku na środę. Irańska Gwardia Rewolucyjna...

zobacz więcej

Trzon irańskich sił powietrznych stanowią zakupione w latach 70. XX w. amerykańskie F-4, F-5 i F-14. Jedyne nowocześniejsze maszyny to 65 rosyjskich Su-24, Su-25 i MiG-29. Możliwość modernizacji lotnictwa pojawiła się po zawarciu układu atomowego z Zachodem w 2015 r. Jednak nie zdecydowano się na zakup ani francuskich Mirage 2000, ani rosyjskich Su-30. To Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zablokował zakupy nie chcąc wzmocnienia regularnej armii.

Dużo silniejsza i groźniejsza dla wrogów w razie wybuchu wojny jest obrona przeciwlotnicza. Siły Obrony Powietrznej jako oddzielny rodzaj wojsk w irańskiej armii powstały dopiero około 10 lat temu. Na wyposażeniu mają m.in. rosyjskie systemy radarowe Rezonans, własne systemy dalekiego zasięgu Bavar, a przede wszystkim sprowadzone – po wielu perypetiach – rosyjskie cztery dywizjony rakietowej obrony powietrznej S-300. Ale i na tym polu Irańczycy są w stanie zapewnić w miarę skuteczną ochronę przed atakami z powietrza jedynie konkretnych obiektów na swym terytorium.

Rakietowy atut Strażników Rewolucji

Ponieważ regularne siły zbrojne Iranu są słabe i mają wybitnie defensywny charakter, Teheran w swej ekspansji na Bliskim Wschodzie wykorzystuje poza granicami Iranu szyickie milicje, grupy terrorystyczne i lokalnych sojuszników. Kluczową rolę odgrywa w tej polityce Sepah, który w kwietniu 2019 r. został umieszczony przez Amerykanów na liście organizacji terrorystycznych. Była to bezprecedensowa decyzja, bo jednak jest to oficjalna struktura obcego państwa.

Powstały zaraz po rewolucji 1979 r. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej przybrał formę armii w prawdziwym tego słowa znaczeniu w 1985 roku. Liczy około 150 000 ludzi i jest wyraźnie faworyzowany przez ajatollahów, choćby w ten sposób, że ma dostęp do najlepszych rekrutów.

USA w pułapce w Iraku: wycofanie lub wojna

Atak tłumu Irakijczyków na ambasadę USA w Bagdadzie to konsekwencja amerykańskiego nalotu na bazy Haszed Szaabi. Formacja ta, bez względu na jej...

zobacz więcej

Oddziały Sepah są podzielone na 32 zgrupowania: dwa w prowincji Teheran i po jednej na każdą pozostałą prowincję. Od kwietnia 2019 r. Korpusem dowodzi generał Hossein Salami. Na czele Sił Powietrznych IRGC stoi Amir Ali Hajizadeh, dowódcą Sił Lądowych jest Mohammad Pakpour, zaś Sił Morskich – Alireza Tangsiri. Szefem kontrwywiadu jest Mohammad Kazemi, szefem wywiadu Hossein Taeb, za bezpieczeństwo odpowiada Fathollah Jomeiri. Korpusowi podporządkowana jest paramilitarna formacja Basij (90 tys. członków w służbie czynnej), którą dowodzi Gholamreza Soleimani.

Najbardziej elitarną częścią Sepah są jednak Siły Kuds. To nimi dowodził zabity przez Amerykanów generała Kasem Sulejmani. Jego następcą jest Esmail Ghaani. Liczebność Sił Kuds jest owiana tajemnicą, ale eksperci szacują, że formacja ma siłę dywizję – to znaczy od 17-21 tys. Związane ściśle z Kuds milicje szyickie liczą do 200 tys. bojowników i działają w co najmniej pięciu krajach regionu.

Z pewnością jednym z atutów Sepah jest flota dronów. Używane są one w operacjach w Iraku i przeciwko Izraelowi. Prawdopodobnie wykorzystane zostały we wrześniowym ataku rakietowym na saudyjskie instalacje naftowe. Ale najgroźniejszą bronią Strażników Rewolucji Islamskiej są jednak rakiety. W przeciwieństwie do militarnych rywali Iran dysponuje słabymi siłami powietrznymi, co skłania go do priorytetowego traktowania zbrojeń rakietowych.

Iran zajmuje na Bliskim Wschodzie pierwsze miejsce pod względem liczby posiadanych pocisków manewrujących, w większości krótkiego i średniego zasięgu. Iran ma najbardziej rozwinięty w regionie system pocisków krótkiego i średniego zasięgu. Według waszyngtońskiego Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych chodzi o tysiące rakiet co najmniej kilkunastu typów.

W interesie USA jest, by stosunki polsko-irańskie pozostały dobre [OPINIA]

Polska powinna zrobić wszystko, by w konferencji bliskowschodniej, która ma się odbyć w Warszawie, wziął udział również Iran. W przeciwnym razie...

zobacz więcej

IRGC posiada co najmniej 300 pocisków Shahab-1 i Shahab-2 (maksymalny zasięg 500 km). Część tych pocisków, które skonstruowano i produkowano w Korei Północnej w latach 80. XX w., w Iranie zmodernizowano i udoskonalono, co dało zasięg zagrażający regionalnym bazom USA.

Produkcja i wprowadzenie do służby mających 300 km zasięgu pocisków Shahab-1 spowodowało, że USA zainstalowały w niektórych sąsiednich krajach systemy Patriot. W 2015 r. Iran dokonał pierwszego próbnego wystrzelenia pocisku balistycznego średniego zasięgu Emad-1, zdolnego przenosić głowicę manewrującą na odległość do 2 tys. km.

We wrześniu 2016 r. Iran poinformował o skonstruowaniu nowego pocisku balistycznego krótkiego zasięgu (700 km) Zolfaghar. W 2017 i 2018 r. takich rakiet użyto przeciwko siłom tzw. Państwa Islamskiego w Syrii. Irańskie pociski balistyczne krótkiego zasięgu to jednak przede wszystkim różne typy Fateh (od 300 do 500 km). Amerykańskie bazy na terenie Iraku Iran ostrzelał właśnie swymi najnowszymi pociskami Fateh-313.

Teheran pracuje wciąż nad rozwojem pocisków międzykontynentalnych – zahamowanym w 2015 r. po zawarciu porozumienia z Zachodem. Pociski Shahab-3 o zasięgu 2 tys. km mogą dosięgnąć celów w Izraelu. Według szwedzkiego think tanku SIPRI Iran posiada też około 100 pocisków o zasięgu ponad 1 tys. km (Shahab-3), a nawet pociski o zasięgu 2,5 tys. km (Soumar), w zasięgu których są Arabia Saudyjska, Izrael, część Chin, Rosji i wschodniej Europy.

Obecnie Iran nie ma możliwości uzyskania broni atomowej. Ma program rakietowych pocisków balistycznych, ale brakuje w tym arsenale rakiet dalekiego zasięgu zdolnych osiągnąć terytorium Stanów Zjednoczonych. Z punktu widzenia Teheranu poważnym problemem jest obecność wojskowych kontyngentów USA w 10 krajach Bliskiego Wschodu. Do tego brakuje regionalnych państw-sojuszników, zaś wsparcie Rosji czy Chin jest głównie dyplomatyczne, na ich zbrojną odsiecz ajatollahowie nie mają co liczyć.

Wobec tej izolacji i ograniczonych możliwości, jeśli chodzi o prowadzenie konwencjonalnej, regularnej wojny (wciąż żywa jest pamięć krwawej ośmioletniej wojny pozycyjnej z Irakiem), Teheran już dawno przyjął strategię tzw. proxy wars oraz dokonywania asymetrycznych ataków na przeciwnika. Strategia ta ogranicza oficjalne angażowanie się w konflikty państwa irańskiego, za to na szeroką i urozmaiconą skalę wykorzystuje sojuszników Iranu w regionie – nie państwa, a różne organizacje i formacje zbrojne.

Głównym celem polityki irańskiej jest rozszerzanie i wzmacnianie wpływów oraz ochrona interesów w regionie Bliskiego Wschodu lub co najmniej powstrzymywanie ekspansji głównych regionalnych rywali, z Arabią Saudyjską na czele.

źródło:
Zobacz więcej