RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Świadoma dewaluacja języka narzędziem walki politycznej

Przykładem takiej utraty wartości był język komunistycznej propagandy (fot. arch.PAP/Rafał Guz, PAP/Paweł Supernak(2)

Jerzy Owsiak, szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf, wieloletni poseł na Sejm Platformy Obywatelskiej Dariusz Rosati – trójka naszych rodaków, która od wielu lat mocno świeci na firmamencie życia publicznego. Łączy ich jedno – są żywym przykładem trwałości szkodliwych cech komunizmu, które ciążą Polsce od trzech już dekad.

Tytuły i kostiumy wszystkiego nie ukryją

Wielu naokoło mówi, że ten rok – a mamy już 2020, jak ten czas szybko leci – dobrze się zaczyna dla rządzącej partii. Z tym „wielu” muszę być...

zobacz więcej

Jedną z tych cech było całkowite zniszczenie znaczenia słów używanych w debacie publicznej i informacji publicznej. Zarówno w opisach jak i ocenach rzeczywistości. Zjawisko to potocznie określamy najczęściej jako dewaluację języka.

Najbardziej dosadnym przykładem takiej utraty wartości był język komunistycznej propagandy. Słowa „Dążymy do pokoju”, widniejące na sztandarach sowieckiego mocarstwa, naprawdę znaczyły parcie do zbrojnej konfrontacji z państwami Zachodniej Demokracji, a np. „Nasza ojczyzna rozkwita” w praktyce znaczyło kryzys gospodarczy i pogłębianie pauperyzacji społeczeństwa.

Dziś tę zgubną tradycję powielają ci, którzy uznawani są za społeczną elitę III RP, a i sami uważają się za jej prominentnych przedstawicieli. Spójrzmy, jak składają dowody swojego zanurzenia w komunistycznej przeszłości.

W jednym z wywiadów Jerzy Owsiak dramatycznie wyznaje, że jedną z największych wartości, jaką sobie ceni, jest „poziom intelektualny państwa”. I nic go tak nie boli w życiu, jak brak odpowiedniego poziomu intelektualnego władz państwowych.

W rozmowie tej twórca Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy prezentuje się jako człowiek walki. „Przeciwstawiam się fali nienawiści, a szczególnie mocno występuję przeciwko głupocie i prostactwu”, mówi. W tej samej sekundzie, w wątku dotyczącym Nagrody Nobla dla Olgi Tokarczuk, poznajemy przykład walki Jerzego Owsiaka z „nienawiścią i prostactwem”.

W pierwszym rzędzie informacja – to podstawowy obowiązek mediów

Politycy w imię obrony własnych interesów żądają od mediów, aby sprzeniewierzyły się swojemu powołaniu, jakim jest informowanie opinii publicznej o...

zobacz więcej

„Minister kultury, człowiek utrzymujący się z naszych pieniędzy, do dziś nie złożył jej żadnych prawdziwych gratulacji” – mówi Owsiak. „Bo wszystkie te pierdoły, że zaprasza pan do siebie panią Tokarczuk w dogodnym dla niej terminie – te słowa sprawiają, że dla mnie pan, panie ministrze, jest pan smarkaczem. Zwykłym podwórkowym smarkaczem”.

Wprawdzie nie zbyt wiele lat przeżył Jerzy Owsiak w PRL – bo ledwie 36, ale pozostały mu jakieś wspomnienia z tamtego czasu, jeśli mówi: „W Polsce Ludowej nie robiono tak ludziom wody z mózgu. A czasem dbano, byśmy coś więcej wiedzieli”.

Mógłbym dorzucić – Tak, panie Owsiak. O zabójstwach księży, o Katyniu...

Przy okazji sobotniej manifestacji sędziów przeciwko reformie sądownictwa Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf, chcąc wymusić na obozie rządzącym odstąpienie od dalszego reformowania sądownictwa, sięga do szantażu.

- Skutki nowelizacji ustaw sądowych i sprzeczność między prawem polskim a unijnym prowadzić będzie do konieczności opuszczenia Unii Europejskiej – powiedziała. Wypowiada tę groźbę, doskonale wiedząc, że jest ona nierealna.

Czołowe „twarze” przeciwników reformy sądownictwa poświadczają, że zmiany są konieczne

Wydaje się, że rozpoczynając – trzy lata temu, reformę wymiaru sprawiedliwości rządzący obóz rozpoczął decydującą batalię o zbudowanie w Polsce...

zobacz więcej

Najbardziej przewrotną osobą ze wspomnianej na początku trójki okazał się polityk Platformy Dariusz Rosati, który mówi: „Najwyższy czas, żeby wszyscy zrozumieli, że mamy do czynienia z rewolucją typu bolszewickiego. Celem jest cała władza w rękach jednej partii, a metodą zasada »cel uświęca środki«. Jakim cudem, szczęśliwie pozbywszy się PRL, na własne życzenie do niego wracamy pod wodzą PiS?”.

Kto jak kto, ale Dariusz Rosati znakomicie wie, że rewolucja bolszewicka znaczona była krwią milionów niewinnych ludzi, którzy ginęli od kul funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa sowieckiego. Inni umierali z głodu, zamarznięcia, wycieńczenia.

Historię zdobycia i utrzymania przez ponad 60 lat władzy przez komunistów w Rosji sowieckiej, a w Polsce po zakończeniu II wojny światowej, poznał Dariusz Rosati na szkoleniach partyjnych. Wszak należał do partii komunistycznej blisko ćwierć wieku. Nie był jej zwykłym członkiem. W obronie tamtego ustroju podjął się roli donosiciela zbrojnego, przestępczego ramienia partii, jaką były służby specjalne PRL.

Dariusz Rosati w czasach PRL nosił w sobie spuściznę bolszewizmu zaszczepionego na polskiej ziemi. Komunizmu wprowadzanego kosztem cierpień setek naszych rodaków, skazywanych w sfingowanych procesach na karę śmierci czy wieloletnie więzienia. Rozumie więc świetnie istotę określenia „cel uświęca środki”, bo to właśnie w praktyce stosowali bolszewicy w Rosji, a za ich przykładem aktywni zwolennicy komunizmu w Polsce, do których należał sam Dariusz Rosati.

Pozornie wydawać by się mogło, że wraz z pogrzebaniem w Polsce komunizmu, ten etap hochsztaplerstwa językowego mamy już za sobą. Tymczasem jakże często dziś z ust polityków obecnej opozycji słyszymy słowa o „szalejącej w Polsce cenzurze jak za czasów komunistycznych”, o „stalinowskich metodach śledczych, przypominających kazamaty UB”.

Postawa wymienionej tutaj trójki nie jest - jak niektórzy próbowaliby tłumaczyć - objawem głupoty, niewłaściwego zrozumienia obecnej sytuacji w Polsce. Jest przejawem ich bezgranicznego cynizmu. Przypisywanie dzisiejszej demokratycznej Polsce etykiety komuny prowadzi prostą drogą do dewaluacji zła. Fałszywe opinie, kłamliwe oceny, obłudne oskarżenia nie rozpływają się w powietrzu i nie znikają niczym bańki mydlane. Zapadają w świadomość społeczną, a jeśli trafią do tych, którzy nie znają dokładnie przeszłości, nie mają prawdziwej wiedzy o sprawach, które inni świadomie fałszują, nie tylko relatywizują zło, ale obniżają rangę zła. Przeszłe niegodziwości. A także obecne. Dokonują tego dla osiągnięcia określonych celów politycznych, które mają zaspokoić ich jakże często własne, prywatne interesy.

źródło:
Zobacz więcej