RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Jako pierwsza oskarżyła Grodzkiego. „Wyciągnęłam 500 dolarów, ordynator wziął te pieniądze”

Szpital Szczecin-Zdunowo (fot. TVP3 Szczecin)

Każdy z pacjentów szpitala w Zdunowie przed planowaną operacją był wzywany do pokoju lekarskiego, by tam usłyszeć jaką kwotę ma zapłacić przed zabiegiem – opowiada w Radiu Szczecin prof. Agnieszka Popiela.

Neumann pytany o „doktrynę Neumanna”. „Będziemy bronili Grodzkiego przed atakami”

Będziemy Tomasza Grodzkiego bronić przed atakami – oznajmił poseł Platformy Obywatelskiej Sławomir Neumann. Pytany o to, czy w sprawie marszałka...

zobacz więcej

Profesor Agnieszka Popiela jako pierwsza oskarżyła obecnego marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego o to, że rodziny pacjentów szczecińskiego szpitala, w którym pracował, „pod presją psychiczną” wpłacali na działającą przy placówce fundację.

„Jak moja mama umierała, to trzeba było dać 500 dolarów za operację. Podobno na czasopisma medyczne. Faktury ani rachunku nie dostałam. Nigdy tego nie zapomnę” – pisała w listopadzie ub. roku prof. Popiela w mediach społecznościowych.

W poniedziałek w rozmowie z Radiem Szczecin prof. Popiela powiedziała, że w latach 90. w szpitalu w Zdunowie wszystko było „dobrze zorganizowane i pacjenci o tym wiedzieli”.

Twierdzi, że każdy z pacjentów przed operacją szedł do pokoju lekarskiego. Tam miał usłyszeć, ile ma zapłacić. – Na sali leżała dziewczynka, 15- 16-latka, po powrocie z gabinetu lekarskiego bardzo płakała, bo jej powiedzieli, że jeżeli chce mieć taką bliznę, żeby się jeszcze w bikini mogła pokazać na plaży, to powinni przyjechać rodzice. Mama mi mówiła: „wiesz, ta dziewczynka bardzo płakała, bo powiedziała, że przecież nie może rodziców o to poprosić” – opowiada.

Marszałek Grodzki: Byłem pionierem tego, żeby zwalczać łapówkarstwo

Otrzymanie kwiatów po operacji nie jest korupcją, ale domaganie się pieniędzy przed leczeniem jest korupcją. Boli mnie to szczególnie, ponieważ...

zobacz więcej

Popiela opowiedziała też, jak spotkała się z ówczesnym ordynatorem Tomaszem Grodzkim. Chodzi o wydarzenia z czerwca 1998 r., kiedy jej matka była pacjentką tego szpitala. Jak mówi – Grodzki potwierdził, „że ze względu na wysokie standardy leczenia i kształcenie się lekarzy przyszpitalna fundacja potrzebuje wsparcia finansowego”.

Popiela powiedziała, że wpłata nie była warunkiem wykonania operacji, „ale czuła presję, by jej dokonać”. – Podczas rozmowy padła konkretna kwota – opowiada.

– Wyciągnęłam 500 dolarów z portfela, to nie była żadna koperta, odliczyłam po setce, prosiłam, żeby przeliczył. Pan ordynator wziął te pieniądze, nie umiem sobie przypomnieć teraz, gdzie je schował, czy to była szuflada... ale pamiętam, że podszedł do biurka, wyciągnął zeszyt formatu A4, zapisał w nim coś. Zrozumiałam to w ten sposób, że zapisał moją wpłatę na tę fundację. Ale nie dostałam żadnego pokwitowania – dodała.

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki konsekwentnie odpiera zarzuty o korupcję. Oznajmił, że nigdy nie brał pieniędzy od pacjentów. Śledztwo w tej sprawie prowadzą Prokuratura Regionalna w Szczecinie i CBA.

źródło:
Zobacz więcej