Putin na wojnie z Polską. „To dopiero początek”

Czołowi medialni propagandyści włączają się w kampanię oszczerstw (fot. Shutterstock/Antonio Masiello/Getty Images)

Prezydent wyciąga raport przedwojennego ambasadora, by zaatakować wulgarnymi słowy całe jego państwo. Szef parlamentu mówi: niech za to przeproszą. Czołowi medialni propagandyści włączają się w kampanię oszczerstw. A to dopiero początek informacyjnej brutalnej wojny.

„Czerwone linie” Zełenskiego. Putin zastawi w Paryżu sidła

To będzie najważniejsze wydarzenie w ukraińskiej polityce zagranicznej w tym roku i najważniejsza próba dla wybranego wiosną prezydenta Wołodymyra...

zobacz więcej

Potwierdza to reakcja ambasady rosyjskiej w Warszawie na oświadczenie. W niebywały sposób placówka dyplomatyczna obcego kraju wchodzi w polemikę z szefem rządu kraju, w którym się znajduje. Nie powinno to dziwić, deeskalacji ze strony rosyjskiej nie będzie. Jak bowiem stwierdził czołowy prokremlowski telewizyjny propagandzista Władimir Sołowiow, „to dopiero początek, ponieważ do tej pory przedstawiliśmy tylko niewielką część dokumentów”.

Wojna o pamięć

Zapowiadając w ten sposób, że 2020 rok będzie okresem konfrontacji Rosji z Polską, dziennikarz nazywany „putinowskim Goebbelsem” przyznał się tak naprawdę, że jest wtajemniczony w całą operację dezinformacji wymierzoną nie tylko w Polskę, ale cały świat zachodni. Nie przypadkiem zaczął swą wypowiedź od przypomnienia, że zbliża się rocznica zwycięstwa nad III Rzeszą. Kreml chce, by nie wspominano o współpracy Stalina z Hitlerem w latach 1939-1941. Kreml chce, by jedynie podziwiano militarne zwycięstwo Stalina nad Hitlerem w 1945. Nawet wspomniany komunikat rosyjskiej ambasady na to wskazuje – mowa w nim, że każdy kolejny atakowany przez Niemcy kraj bronił się góra miesiąc, półtora, a „prawdziwy opór niemiecka machina wojenna napotkała dopiero ze strony Armii Czerwonej, która przemieliła na sowiecko-niemieckim froncie trzy czwarte hitlerowskich dywizji” i to Związkowi Sowieckiemu duża część Europy, w tym Polska „zawdzięczają dzisiaj swoją wolną egzystencję”.

Niewątpliwie mamy do czynienia z przygotowaną i skoordynowaną akcją wielu organów i urzędów rosyjskiego państwa z prezydentem na czele. Wypowiedzi prezydenta Rosji to fragmenty szerszej kampanii przygotowanej i prowadzonej przez służby specjalne. Nie przypadkiem szefem Rosyjskiego Towarzystwa Historycznego jest szef SWR (wywiad cywilny) Siergiej Naryszkin. To „archiwiści” z bezpieki położyli na biurku Putina wyciągnięty z zagrabionych z Berlina w 1945 roku archiwów dokument Lipskiego. Skąd to nagłe zaangażowanie Kremla w wojnę o pamięć historyczną? Powodów jest kilka. To element wojny ideologicznej z Zachodem, to mobilizacja własnego społeczeństwa i element polityki wewnętrznej Putina, to legitymizacja stalinowskiego charakteru reżimu Putina to wreszcie chęć ukarania Polski za sojusz z USA, budowę Trójmorza i politykę energetyczną.

Torba z gotówką w Czarnej Owcy. Kolejna wpadka GRU

Rosyjski wywiad wojskowy złapany na gorącym uczynku. I to w przyjaznym kraju. Serbia zareagowała jednak – delikatnie mówiąc – w specyficzny sposób....

zobacz więcej

Wojna z Zachodem

Ostatnie wypowiedzi najważniejszych urzędników Federacji Rosyjskiej, jak i zachowanie placówek dyplomatycznych oraz reżimowych mediów wskazują, że tym razem „chłopcem do bicia” dla Moskwy ma być Polska. W rzeczywistości jest to szersza wojna z Zachodem, do którego przynależy Polska. Obecna wymierzona w nią kampania potwierdza tylko, że Rosjanie pogodzili się już z tym. Putin i jego aparat dezinformacji realizują konkretny cel: długofalowo chcą wprowadzić do obiegu tezę, że źródłem II wojny światowej wcale nie był pakt Ribbentrop-Mołotow, ale układ monachijski w 1938 r. Pod tym względem Polska staje się najlepszym celem do ataków. Można się zemścić za jej obecną politykę, ale też tą drogą uderzyć w Zachód. Przypomnieć, że Chamberlain i Daladier dogadali się z Hitlerem, straciła na tym Czechosłowacja, a jednym z krajów, które uczestniczyły w jej faktycznym upadku była Polska.

Celem jest dyskredytacja całego porządku wersalskiego. Niczym za Stalina. Bo ten porządek oznaczał koniec rosyjskiego imperium i izolację powstałego na jego gruzach bolszewickiego państwa. Skoro „bękart traktatu wersalskiego”, czyli Polska, knuł z Hitlerem i marzył o pozbyciu się Żydów, to co dobrego można powiedzieć o tym wersalskim porządku? A pakt monachijski? Chamberlain i Daladier? Logika historycznego rewizjonizmu kremlowskiego polega na tym, by absolutnie skompromitować międzynarodowy porządek ustalony w Wersalu. Dlaczego? Nie tylko dlatego, że marginalizował on sowiecką Rosję. Chodzi o usprawiedliwienie paktu z III Rzeszą. Bo skoro system powstały w Wersalu był tak zły i bez przyszłości, to łatwiej powiedzieć, że nie było innego wyjścia i Stalin „musiał”…

Turcja jak koń trojański Rosji. Ale nikt jej z NATO nie wyrzuci

Szantaż Ankary w sprawie planów obronnych NATO daje kolejny argument do ręki zwolennikom wykluczenia Turcji z Sojuszu. I znów też Erdogan robi coś,...

zobacz więcej

Wojna z Polską

W 2020 roku będzie miało miejsce kilka ważnych rocznic. To już trzeci z rzędu rok, który dla społeczności międzynarodowej w dużej mierze będzie miał ważny wymiar historyczny. W styczniu będzie rocznica wyzwolenia więźniów niemieckiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau przez Armię Czerwoną. Potem początek maja i rosyjskie świętowanie pokonania III Rzeszy. Ale też niedługo później jeszcze inna rocznica. Niezwykle do dziś bolesna dla Rosjan. Okrągła setna rocznica pokonania bolszewików przez młode polskie państwo w 1920 roku. W Moskwie wciąż o tym pamiętają i nie mogą się z tym pogodzić. Rosja uderza teraz w Polskę nie tylko z zemsty za 1920 rok, ale też za to, że nasze władze mają na koncie kolejne sukcesy zagrażające wpływom rosyjskim w naszej części Europy. To Polska należy do elity NATO, która wzmacnia Sojusz. W Polsce budowana jest amerykańska tarcza antyrakietowa, której Moskwa panicznie się boi. Polacy rezygnują z importu rosyjskiego gazu. Polska buduje swój potencjał obronny. Polska wreszcie buduje blok Trójmorza – którego Rosja boi się bardzo, widząc w nim kordon sanitarny, który nie tyle odgrodzi Rosję od Europy, ale na dobre zablokuje jej ekspansjonizm.

Putin gra też oczywiście na podgrzanie nastrojów w Polsce. Szczególnie liczy na to, że opozycja bez cienia refleksji wykorzysta także tę okazję, by zaatakować rząd. I Putin się nie przeliczył, przynajmniej w pierwszej fazie operacji. Ci sami politycy, którzy w czasach resetu Tuska i Sikorskiego prześcigali się w rusofilskich deklaracjach, teraz atakują rząd za rzekomy brak reakcji na oszczerstwa Rosji. Oczywiście opozycja nie odpowie, jak to jest, że rząd, który jej zdaniem jest prorosyjski i niemalże putinowski, został zaatakowany przez Rosję? Putin atakuje swych sojuszników? To przecież bez sensu… Opozycja przekonuje, że obecne ataki Moskwy to wynik złej polityki międzynarodowej rządu PiS i prezydenta Dudy, efekt postępującej rzekomo izolacji Warszawy. Mają krótką pamięć, bo Rosjanie na tle historii atakowali Polskę nie raz także przed 2015 r.

Burismagate. Jak człowiek Janukowycza kupił sobie kryszę w USA

Dalsze przesłuchania w ramach dochodzenia ws. potencjalnego impeachmentu Donalda Trumpa więcej problemów niż prezydentowi USA przynieść mogą jego...

zobacz więcej

Restalinizacja Rosji

Słowa Putina i cała rozpętana przez rosyjskie władze kampania kierowana jest jednak przede wszystkim do własnych obywateli. Trafnie zauważa jeden z rosyjskich publicystów, że wcześniej często mówiono, że Putina nie interesuje Rosja, a pociąga tylko polityka zagraniczna, no to teraz można powiedzieć, że w ogóle przestała go interesować teraźniejszość, a wciągnęła historia. Atakując Polskę i Zachód, oskarżając je o knucie z Hitlerem, Putin broni mitu Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, mitu w którym nie ma miejsca na przypominanie o sojuszu Stalina z Hitlerem w latach 1939-1941. W ramach tej narracji Stalin po układzie monachijskim nie miał wyjścia, musiał dogadać się z Hitlerem. Wniosek? To Zachód jest winien paktu Ribbentrop-Mołotow, a więc i wybuchu II wojny światowej. Putin uderza w szczególnie czułą stronę rosyjskiej/sowieckiej duszy. Mało jest mitów budujących wspólnotę tego społeczeństwa. Najważniejszym jest zwycięstwo nad Niemcami pod wodzą Stalina. To pozwala zapomnieć o Wielkim Głodzie czy Wielkim Terrorze. Dlatego Stalin w państwie Putina ma się kojarzyć tylko dobrze. Putin realizuje od lat politykę restalinizacji. Ta za czasów Breżniewa to nic w porównaniu z obecnymi wysiłkami reżimu. Skoro stawia się kolejne pomniki Stalinowi, to nie powinien na nim ciążyć żaden cień w związku z II wojną światową. Zresztą Putin przesiąkł Stalinem do tego stopnia, że mówi jego słowami z 1939 roku, twierdząc choćby, że polski rząd utracił kontrolę nad armią i terytorium, więc nie było z kim rozmawiać.

Putin z premedytacją broni Stalina – wszak już zdążył na niego wszystko postawić. Nie ma już miejsca na odwrót. Trzeba na wszelkie sposoby przekonywać Rosjan, że Stalin był wielkim wodzem, a Putin idzie w jego ślady. Zapewniając przede wszystkim stabilizację i bezpieczeństwo w kraju otoczonym przez wraży Zachód i jego sojuszników. Jest to szczególnie ważne właśnie teraz, gdy Rosja znajduje się w kryzysie. Gospodarcza stagnacja, demograficzny spadek, porażki na arenie międzynarodowej... Pozostaje Putinowi trwać jak najdłużej. Być może rozpętanie wojny historycznej ma służyć mobilizacji Rosjan, raz jeszcze skonsolidowania ich wokół Putina. Wątpliwe jednak, by takie środki dały efekt podobny do aneksji Krymu. Pozostaje więc trwać – a szczególnie częste szermowanie historią i wykorzystywanie jej do rozbudzania politycznych emocji jest świadomą taktyką. Społeczeństwo zwrócone ku przeszłości jest bowiem dużo łatwiejsze do rządzenia.

źródło:
Zobacz więcej