Wybory 2020

Jak głosować w wyborach prezydenckich [PORADNIK]

Wojna domowa w Libii może stać się konfliktem międzynarodowym

Wojna domowa w Libii toczy się od 2011 roku (fot. Wiki 3.0/Bernd.Brincken)

Pogrążona od 2011 roku w wojnie domowej Libia może, tak jak Syria, stać się centrum wielkiego międzynarodowego konfliktu zbrojnego – ostrzega w komentarzu redakcyjnym „Washington Post”. Wskazano, że eskalacja konfliktu może wywołać falę migracji do Europy.

USA i Egipt sprzeciwiają się tureckiemu wsparciu wojskowemu w Libii 

Prezydenci USA i Egiptu Donald Trump i Abd al-Fattah as-Sisi podczas czwartkowej rozmowy telefonicznej uzgodnili, że odrzucają „zagraniczną...

zobacz więcej

Dziennik przypomina, że w czwartek prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan oświadczył, iż poprosi parlament w Ankarze o zgodę na wysłanie tureckich wojsk do obrony Trypolisu obleganego od kwietnia przez wojska generała Chalify Haftara.

Działania Turcji to – jak ocenia gazeta – „odpowiedź na obecność ponad 1000 rosyjskich najemników” w oddziałach oblegających Trypolis, co „po raz pierwszy od miesięcy spowodowało zmianę sytuacji na froncie”.

W libijskim konflikcie Haftara wspierają m.in. Egipt, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Francja oraz Jordania. Za rządem w Trypolisie opowiada się Turcja oraz Katar. Obie strony są obecnie wyposażone we floty dronów, które powodują znaczne ofiary wśród cywilów. Eskalacja walk może stać się powodem nowej fali uchodźców do Europy i doprowadzić do tego, że na terenach tych kontrolę zyska filia tzw. Państwa Islamskiego w Libii – ostrzega „WP”.

Wszystko to – ocenia gazeta – dzieje się, gdyż Stanom Zjednoczonym nie udało się „zyskać wpływu na bojowników i ich zewnętrznych sojuszników”. Zamiast tego administracja prezydenta USA Donalda Trumpa „wysyłała mieszane sygnały”. Oficjalnie wspierała rząd w Trypolisie, ale w kwietniu przywódca Stanów Zjednoczonych rozmawiał telefonicznie z Haftarem i „zasygnalizował wsparcie dla jego sprawy”.

Wielka gra o Trypolis

Ogłoszona 12 grudnia przez libijskiego marszałka Khalifę Haftara „decydująca bitwa” o Trypolis skłoniła rezydujący tam rząd Fajiza as-Sarradża do...

zobacz więcej


Sprzeciw wobec rosyjskiej interwencji

Niedawno amerykańska administracja sprzeciwiła się rosyjskiej interwencji i próbowała przekonać Haftara i rząd prezydenta Rosji Władimira Putina do zgody na wynegocjowane porozumienie – zwrócił uwagę dziennik.

W czwartek Trump omawiał kwestię Libii z prezydentem Egiptu Abd el-Fatahem es-Sisim, jednym z najważniejszych sojuszników Haftara. Oświadczenie Białego Domu głosi, że obie strony „odrzucają zagraniczny wyzysk” Libii oraz „zgadzają się, że strony muszą podjąć natychmiastowe działania, by rozwiązać konflikt, zanim Libijczycy stracą kontrolę na rzecz zagranicznych podmiotów”.

Nie ma wątpliwości, że „zagranicznym podmiotem”, któremu sprzeciwia się Egipt, jest Turcja – zauważa „WP”. W ocenie Kairu rząd Erdogana wspiera islamistów, podczas gdy Haftar – na wzór Sisiego – „aspiruje do roli świeckiego dyktatora”.

Choć USA pomogły w 2011 roku obalić dyktaturę Muammara Kadafiego, to jednak potem „nie wykonały poważnego wysiłku, by ustabilizować państwo” – dowodzi dziennik, który wskazuje, że „szczególnie złośliwą rolę odebrała” Rosja. Putin, który „stanowczo sprzeciwiał się obaleniu reżimu Kadafiego”, chciałby w Libii „przywrócić wpływy Moskwy”. Najemnicy walczący dla Haftara „technicznie przynależą do prywatnej firmy – Grupy Wagnera, ale wykonują polecenia Kremla”.

Jeśli administracja Trumpa rzeczywiście chce wymusić dyplomatyczne rozwiązanie, to będzie potrzebować narzędzi w postaci sankcji Kongresu USA na Rosję za ingerencję w sprawy Libii – konkluduje „Washington Post” .

źródło:

Zobacz więcej