RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Niżny Tagił. Miasto fabryk, czołgów i zbrodni

Piotr Żyła podczas rundy kwalifikacyjnej w Niżnym Tagile (fot.PAP/EPA/Sergei Ilnitsky)

Myślisz o skokach narciarskich i wyobrażasz sobie piękne widoki, śnieżny krajobraz gór i rześkie powietrze. Nie tym razem. Niżny Tagił to jedno z najgorszych na świecie miejsc do życia. Miasto trującego powietrza, ogromnej liczby fabryk i szokujących zbrodni. W sobotę i niedzielę to właśnie tam rywalizować będą Kamil Stoch i spółka w Pucharze Świata.

Puchar Świata w skokach: Zawody w Kuusamo odwołane

Z powodu złych warunków atmosferycznych – zbyt silnego wiatru – odwołano niedzielny konkurs Pucharu Świata w skokach narciarskich w fińskim Kuusamo.

zobacz więcej

Niżny Tagił nazywany jest „miastem kolorowego nieba”. Brzmi zachęcająco, ale nie ma to nic wspólnego z wyjątkowymi zjawiskami atmosferycznymi. W mającym nieco ponad 300 tysięcy mieszkańców ośrodku znajduje się aż 606 zakładów przemysłowych. Nigdzie na świecie nie ma takiego zagęszczenia fabryk.

Kolorowe niebo bierze się z wydobywających się z kominów zanieczyszczeń. Przeważnie są białe lub czarne, ale zdarzają się także krwisto-czerwone lub ciemnozielone. Tutaj nikt nie przejmuje się smogiem i pewnie także jeszcze nikt nie słyszał o pyłach zawieszonych i emitowanych do atmosfery metalach ciężkich. Fabryki produkują rocznie ponad 600 tysięcy ton odpadów i zanieczyszczeń, czyli blisko 1,6 tony na mieszkańca.

Efekt? Choć zimy są tutaj niezwykle srogie i śnieżne, to z nieba rzadko pada biały śnieg. Zanieczyszczone opady zanim opadną na ziemię zmieniają kolor na żółty.

Niżny Tagił, położony w samym środku Uralu, na granicy Europy i Azji, to ponoć tutaj obecny jest największy odsetek zachorowań na raka żołądka i płuc w Rosji. Ponoć, bo oficjalne statystyki próżno gdziekolwiek znaleźć. Choroby dotykają także dzieci. Trudno się dziwić skoro jedna gigantyczna fabryka przypada tutaj na nieco ponad sześciuset mieszkańców.

Daniel Andre Tande wygrywa konkurs PŚ w Ruce. Dawid Kubacki najlepszy z Polaków

Daniel Andre Tande wygrał sobotni konkurs Pucharu Świata w Ruce. Norweg wyprzedził drugiego Philippa Aschenwalda o 9,2 pkt. Na trzeciej pozycji...

zobacz więcej

Miasto fabryk i czołgów

Pierwsze z nich powstały na początku XVIII, gdy odkryto tutaj złoża żelaza i siarki. Na największe odkrycie trzeba było jednak poczekać ponad 100 lat. gdy swój zakład zbudował Jefim Czerepanow. To dzięki niemu w czwartej dekadzie XIX wieku Cesarstwo Rosyjskie zyskało pierwszą lokomotywę parową.

Według portalu turystycznego Trip Advisor skromny pomnik wynalazku inżyniera to dziś największa atrakcja miasta. Drugie miejsce zajmuje gigantyczny monument ku czci klasy pracującej.

Ale Niżny Tagił to przede wszystkim przemysł zbrojeniowy. To tutaj ewakuowano z Charkowa fabrykę czołgów T-34 podczas II wojny światowej.

Budowane tutaj później czołgi T-34-85 i ich kolejne modyfikacje, brały udział w działaniach zbrojnych praktycznie we wszystkich zakątkach globu. Od Mandżurii, przez wojnę koreańską, rebelię w Angolii czy konflikt na Bałkanach.

Produkcja uzbrojenia bodaj jako jedyna gałąź przemysłu w mieście nie ucierpiała po upadku ZSRS. Z czołgów powstających na Uralu korzystają m.in. wojska syryjskie Baszar Asada w trwającej tam od kilku lat wojnie domowej.

Inauguracja Pucharu Świata w skokach: Triumf Austriaków, Polacy na 3. miejscu

Dziś w Wiśle rozegrane zostaną pierwsze w tym sezonie drużynowe zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich. Początek konkursu o 16. Transmisja...

zobacz więcej

Raz w roku odbywa się tam międzynarodowa wystawa i targi sprzętu wojskowego. Wtedy też każdy chętny mieszkaniec może ulicami miasta przejechać się… czołgiem.

Obok znajduje się też gigantyczna jednostka wojskowa, gdzie siedzibę mają wojska rakietowe. Według różnych plotek Rosjanie trzymają tam rakiety z głowicami nuklearnymi. Może być w tym tyle samo prawdy, co w legendzie, że nowojorska Statua Wolności pokryta jest miedzią właśnie z uralskiego miasta. Podobnie twierdzą Francuzi i Norwegowie, a jak jest naprawdę, nie wie nikt.

Miasto więzień i tatuażu

Niżny Tagił to też miasto… więzień. Choć populacja uralskiej miejscowości niewiele przekracza 350 tysięcy mieszkańców, zlokalizowanych jest tutaj aż… osiem zakładów karnych. Swoją siedzibę ma tutaj więzienie dla.. policjantów czy kobiet, ale większość z nich to kolonie karne, gdzie więźniowie za darmo pracują w przemyśle zbrojeniowych.

W tym tkwi też sekret popularności rosyjskich czołgów. Dzięki współczesnej formie gułagów Rosjanie mogą wyprodukować uzbrojenie dużo taniej od konkurencji i sprzedać po dużo lepszej cenie niż Amerykanie.

Przestępczość to także znak rozpoznawczy miasta położonej na środkowym Uralu. Według danych policyjnych w latach 90. XX wieku do mafii należał co drugi dorosły mężczyzna. – Nie ma osoby, której członek rodziny lub ktoś bliski, nie siedziałby w więzieniu za przynależność do grup przestępczych – pisze na swoim blogu Ask Ural Luba Suslyakowa.

Zima skokami się toczy. Kto wygra, kto zaskoczy?

Minęły aż 244 dni, odkąd śnieg po raz ostatni prószył się pod wdzięcznym ciężarem telemarku. Zanim jednak inauguracyjne skoki w Wiśle, sprawdzamy –...

zobacz więcej

Dzięki temu Niżny Tagił stał się także symbolem… sztuki tatuażu więziennego, choć splendoru do zakładu karnego Kresty w Sankt Petersburgu jeszcze trochę mu brakuje. Nie mniej jednak wytatuowani więźniowie z Niżnego Tagiłu trafili do trzytomowego albumu Rosyjskiej Szutki Tatuażu Więziennego.

Wydany jakiś czas temu album przez Siergiej Wasiliewa odbił się szerokim echem w Europie, a wystawę zdjęć autora można było oglądać m.in. w Londynie.

Miasto zbrodni

Najbardziej szokująca wydarzyła się już w XXI wieku. W 2007 roku w oddalonej o 60 kilometrów od Niżnego Tagiłu lesie pies odkrył masowy grób, w którym jak się okazało pochowane były ciała piętnastu kobiet w wieku od 13 do 25 lat.

Jak okazało się podczas śledztwa w latach 2002-5, Gang Sutenerów, jak nazwała ich miejscowa prasa, zapraszał młode dziewczyny na piknik pod miasto.

– Kobiety wabił przystojny Mark Kustowski, na codzień pracownik fabryki. Był czarujący, szarmancki oferował wypad na grilla za miasto. Kiedy ofiara trafiła już do lasu, tam czekali pozostali członkowie gangu. Dziewczynom proponowano pracę w agencji towarzyskiej. Część z nich pod groźbą śmierci godziła się na to. Pozostałe były gwałcone i później mordowane – opowiadał w rozmowie z Komsomolskają Prawdą prokurator Nayil Rizwanow.

Przywódca grupy Eduard Chudinow został skazany na karę dożywocia, a najbardziej szokujący w tym wszystkim był fakt, że jedną z jego ofiar była jego czternastoletnia córka.

źródło:
Zobacz więcej