Senator Staroń o wyroku sędziego Juszczyszyna: Nie wierzyłam, że to możliwe

– Sprawdzam jeszcze raz. Wszystkie dokumenty. I rzeczywiście pan Parowicz miał rację – opowiadała Lidia Staroń (fot. arch.PAP/Marcin Obara)

– Po analizie wszystkich dokumentów sama nie wierzyłam, że coś takiego jest możliwe. Do sądu idzie się po sprawiedliwość, więc jeśli w takim miejscu dzieje się komuś krzywda, nie można mówić, że tak ma być – powiedziała w rozmowie z portalem tvp.info senator Lidia Staroń. Jeszcze jako posłanka Platformy Obywatelskiej interweniowała w sprawie Zbigniewa Parowicza. Warmińskiemu biznesmenowi za drobny dług zabrano gospodarstwo rolne. Egzekucję nadzorował sędzia Paweł Juszczyszyn.

„Sprawa Parowicza pokazuje istotę choroby wymiaru sprawiedliwości”

– 20 lat walczę, bo mi też wyceniono dom na 30 tys. Nikt tego nie widzi. Wszyscy piszemy pisma do różnych instancji i wszyscy odpisują identycznie:...

zobacz więcej

Zapytaliśmy senator Staroń o szczegóły jej interwencji w sprawie Zbigniewa Parowicza. Biznesmen przez trzy lata szukał pomocy po tym, jak z powodu względnie niewielkiego długu komornik zabrał mu gospodarstwo rolne z budynkami. Co więcej, pieniądze, które powinny trafić z licytacji do wierzycieli, nie zostały im przekazane. Pan Zbigniew nadal był dłużnikiem.

– Szukał pomocy w różnych kancelariach. Wszędzie słyszał: ależ to jest niemożliwe, proszę pana, to jest prawomocne postanowienie, przysądzenie, o czym tu rozmawiać? Skoro jest prawomocne, to znaczy że pieniądze były w sądzie i przekazano je wierzycielom. O czym pan mówi? – cytowała słowa Parowicza w rozmowie z naszym portalem senator Lidia Staroń. Z początku jej także trudno było uwierzyć, że mogło dojść do takich nieprawidłowości.

– Sprawdziłam jeszcze raz. Wszystkie dokumenty. Okazało się, że rzeczywiście było tak, jak to opisywał pan Parowicz. Wysłałam pisma w tej sprawie, zarówno do ministerstwa sprawiedliwości, jak i prezesa sądu. Prezes sądu pierwotnie też uważał, że to niemożliwe, że wszystko musi być w porządku. Zresztą wcześniej także ministerstwo potwierdziło, że nie ma podstaw do interwencji – opowiadała nasza rozmówczyni.

Ostatecznie, po kolejnych pismach, rozmowach i przedstawieniu dokładnego wyliczenia, Lidia Staroń wywalczyła wizytację w sądzie; tam przyznano jej rację. W ocenie Lidii Staroń i wizytatorki, gdyby w sądzie były pieniądze, starczyłyby one na długi, czyli z licytacji można byłoby spłacić wierzycieli. A gdyby komornik nie zaniżył ceny nieruchomości (według biegłych powołanych przez prokuratora o 160 tys.), Parowicz otrzymałby jeszcze resztę, która pozwoliłaby mu na nabycie innej nieruchomości.

Nawet po sprzedaży po zaniżonej cenie gdyby sędzia Juszczyszyn nie zatwierdził egzekucji, dopóki nabywca nie uiści ceny, byłaby możliwa pełna spłata wierzycieli. Właśnie w tym zakresie skutecznie zainterweniowała Lidia Staroń, wówczas posłanka PO.

Decyzja sędziego Juszczyszyna zrujnowała rolnika. Krewna opowiada o dramacie i śmierci

Pan Zbigniew Parowicz, właściciel gospodarstwa rolnego, którego do ruiny doprowadziła m.in. decyzja sędziego Pawła Juszczyszyna, w ostatnich latach...

zobacz więcej

– Złożyłam również wniosek o postępowanie dyscyplinarne wobec sędziego. A złożyłam ten wniosek dlatego, że widziałam, jak dramatyczna jest sytuacja. Przez te wszystkie lata pan Zbyszek żył w biedzie, będąc dłużnikiem. Jak pamiętam, wtedy sędzia napisał do nabywcy, by ten oddał pieniądze. Nabywca wystosował pisemną odpowiedź, że nie odda, bo postępowanie jest prawomocnie zakończone i dawno jest po wszystkim. Sąd najwidoczniej szukał jakiegoś wyjścia, w każdym razie potem pieniądze jakimś cudem znalazły się w sądzie – opowiadała nasza rozmówczyni.

– Potem walczyłam o odszkodowanie – niestety, w międzyczasie pan Zbyszek zmarł. W strasznej biedzie, w chorobie. Nikt go nawet nie przeprosił. To była ogromna krzywda – oceniła Lidia Staroń w rozmowie z portalem tvp.info.

Jak dodała, wszczęto również postępowanie w prokuraturze, w ramach którego biegły stwierdził, że wartość nieruchomości Parowicza zaniżono o 160 tys.

– Wtedy też, o ile pamiętam, postawiono zarzuty zarówno biegłemu, jak i komornikowi, a potem je cofnięto – mówiła senator Staroń. Jak wyjaśniła, cofnięcie zarzutów sprawia, że postawienie ich ponownie tej samej osobie, w tym samym zakresie, jest już niemożliwe. Postępowanie umorzono.

Lidia Staroń wskazała, że nie jest to jedyna sytuacja, w której wymiar sprawiedliwości okazuje się niesprawiedliwy.

– Ile jest takich Zbyszków? Ja nie wiem, ile. Dzisiaj o tej sprawie rozmawiamy dlatego, że on przyszedł do mojego biura i ja interweniowałam. Gdyby nie to, nigdy w życiu nikt by o tym nie wiedział. Wymiar sprawiedliwości powinien stanąć po stronie ofiary. A Jeśli w sądzie jest krzywda, nie można mówić, że tak ma być. Nie ma tak być. Ktoś powinien pomóc temu człowiekowi – wskazywała Lidia Staroń.

W obronie sędziego Pawła Juszczyszyna, któremu w związku z inną sprawą Ministerstwo Sprawiedliwości cofnęło delegację, demonstrowali ostatnio przeciwnicy reformy sądów. Uznali go za „sędziego niezłomnego”.

źródło:
Zobacz więcej