Drugie oblicze sędziego Juszczyszyna. Nadzorował sprzedaż gospodarstwa za wadium

W kilkudziesięciu miastach w Polsce odbyły się w niedzielę demonstracje pod hasłem „Solidarni z sędziami”. To reakcja na cofnięcie przez Ministerstwo Sprawiedliwości delegacji olsztyńskiemu sędziemu Pawłowi Juszczyszynowi. Z reportażu TTV sprzed czterech lat wynika, że decyzja wspieranego przez opozycję sędziego doprowadziła do ruiny właściciela gospodarstwa rolnego. Po wielu latach zmagań z wymiarem sprawiedliwości mężczyzna zmarł.

„Solidarny z sędziami” przez 8 minut. Wicemarszałek z PSL na demonstracji opozycji

„Byłem służbowo na tej manifestacji . Pan Michał (Kamiński, wicemarszałek Senatu z PSL– red.) wpadł podemonstrować przez... 8 minut! Jakaś kobieta...

zobacz więcej

Pan Zbigniew Parowicz żył jeszcze, gdy jego sprawą zajęli się dziennikarze TTV. Reportaż wyemitowany w 2015 r. przedstawiał historię Parowicza – rolnika, który przez 20 lat prowadził gospodarstwo rolne w Kondratowie pod Olsztynem. Przedsiębiorca zajmował się głównie hodowlą drobiu i sprzedażą jajek.

Gdy ceny jaj poważnie spadły, był zmuszony zaciągnąć kredyt w firmie, od której kupował paszę i nawozy. W sumie zadłużył się na ponad 50 tys. zł. Udało mu się spłacić ponad połowę tej kwoty, po czym sprawa trafiła do komornika.

Wierzyciele zaproponowali, że resztę środków na spłatę długu można pozyskać poprzez sprzedaż samochodu lub części działki Parowicza. Komornik jednak zwlekał, a zadłużenie rosło.

W tym samym czasie powołano rzeczoznawcę, który nie wchodząc nawet na posesję pana Zbigniewa uznał, że piętrowy dom, obora, stodoła, budynek gospodarczy i 13 ha ziemi są warte ponad 300 tys. zł. Jeden z miejscowych rolników twierdził jednak, że sama obora warta była więcej.

Ostatecznie komornik sprzedał całe gospodarstwo za ponad 200 tys. zł. „Jednak taka kwota była zapisana tylko na papierze. Komornik wraz z nadzorującym go sędzią, nie czekając na dopłacenie pozostałej sumy, uznali egzekucję za zakończoną. Nabywca z tego skorzystał i przejął gospodarstwo za cenę samego wadium (32 tys. zł.) nie wpłacając brakujących 180 tys. zł. Przez to zabrakło pieniędzy na spłatę stosunkowo niewielkiego zadłużenia” – zauważają autorzy reportażu.

„Wszystko się toczyło zgodnie z przepisami prawa”

To sprowadziło na pana Zbigniewa poważne problemy. Z powodu doliczanych odsetek nie był w stanie spłacić stosunkowo niewielkiego zadłużenia. Został opuszczony przez rodzinę i stracił dom.

Parowicz przez 2-3 lata bezskutecznie pytał sąd, co się stało z brakującymi 180 tys. zł, resztą należności za gospodarstwo. Ostatecznie sprawą zajęła się ówczesna posłanka PO Lidia Staroń. Polityk wystąpiła do prezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie, prosząc o sprawdzenie akt sprawy. „Dopiero wtedy uzupełniono brakujące pieniądze” – mówi w reportażu posłanka.

Sąd wydał decyzję, aby kupiec wpłacił ustaloną kwotę. Ponieważ jednak przez ten czas dług urósł, zwrócone środki nie wystarczyły na spłatę wierzycieli. Parowicz przeniósł się do mieszkania komunalnego i podupadł na zdrowiu.

Sprawa komornika, który go zrujnował, trafiła do prokuratury. Ta uznała, że gospodarstwo było warte ponad pół miliona złotych. Z niewiadomych powodów – komentują autorzy reportażu – sprawa została jednak umorzona.

Dziennikarze TTV próbowali uzyskać komentarz zarówno do komornika, jak i od Juszczyszyna. Żaden z nich nie chciał z nimi rozmawiać. „Wszystko się toczyło zgodnie z przepisami prawa” – powiedział im komornik.

Zbigniew Parowicz zmarł w marcu tego roku.

źródło:
Zobacz więcej