Odmieniona Hiszpania, kwitnąca Szwecja. Przedstawiamy rywali Polaków

Emil Forsberg (L) i Sergio Ramos (P) mogą sprawić Polakom sporo problemów... (fot. Getty)

Los nie okazał się dla nas szczególnie łaskawy. Hiszpania, Szwecja oraz Bośnia i Hercegowina, Irlandia, Irlandia Północna lub Słowacja – to rywale Polaków w przyszłorocznych mistrzostwach Europy. Co wiemy o naszych przeciwnikach? Jakie mamy szanse na awans?

Losowanie grup Euro 2020 za nami. Wiemy, z kim zagrają Polacy!

zobacz więcej

Teoretycznie Hiszpanów nie trzeba nikomu przedstawiać. „Teoretycznie”, bo w ciągu ostatnich dwóch lat reprezentacja „La Furia Roja” przeszła sporą przemianę. Rewolucja zaczęła się jeszcze w trakcie... mistrzostw świata. Doszło wtedy do sytuacji bez precedensu: selekcjonera Julena Lopeteguiego zwolniono dosłownie na kilkadziesiąt godzin przed pierwszym meczem, bo ten – pomimo ważnego kontraktu z federacją – podpisał umowę z Realem Madryt. „Niesfornego” szkoleniowca zastąpił Fernando Hierro, któremu udało się co prawda wyjść z grupy (w kiepskim stylu), ale już w 1/8 finału z Rosją sobie nie poradził.

To były ostatnie podrygi w kadrze piłkarzy takich jak Andres Iniesta, Gerard Pique czy David Silva. Do roli selekcjonera zaprzęgnięto Luisa Enrique, który postawił sobie za cel odświeżenie skostniałych struktur, wprowadzenie większej rywalizacji i otwarcie na młodych. Trudno policzyć, ilu graczy przewinęło się przez kolejne zgrupowania, ale prym w kadrze zaczęli wieść niedostrzegani wcześniej Gerard Moreno, Alvaro Morata czy Rodri.

Gdy w listopadzie Hiszpanie rozbili Rumunów 5:0, w pierwszym składzie pojawili się m.in. Kepa Arrizabalaga, Inigo Martinez, Jose Gaya, Fabian Ruiz czy Santi Cazorla. Zniknęła instytucja „galowej” jedenastki, choć z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że na pierwszy mecz mistrzostw Europy w składzie pojawią się tacy gracze jak David De Gea, Sergio Ramos, Dani Carvajal, Jordi Alba, Sergio Busquets czy Saul. Niewykluczone, że na boisku pojawią się też gracze, którzy kilka miesięcy temu uczyli futbolu zespół U-21 prowadzony przez Czesława Michniewicza...



Jeśli coś może przeszkodzić zespołowi z Półwyspu Iberyjskiego, to – znów – problemy z selekcjonerem. Zamieszaniem pomiędzy Luisem Enrique a Robertem Moreno żył przez kilka dni cały kraj. O co poszło? W czerwcu Enrique odsunął się w cień, chcąc spędzać więcej czasu z nękaną nowotworem kości córką. Kierowanie kadrą powierzył wieloletniemu asystentowi i wielkiemu przyjacielowi, który zapewniał – podobnie zresztą jak prezes hiszpańskiej federacji – że posada selekcjonera czeka na Enrique, gdy ten zadeklaruje gotowość do powrotu.

„Łowca bramek” o losowaniu Euro 2020: Wyjdziemy z grupy

Reprezentacja Polski poznała dwóch rywali podczas przyszłorocznych mistrzostw Europy. Drużyna Jerzego Brzęczka zmierzy się z Hiszpanią i Szwecją...

zobacz więcej

Dziewięcioletnia Xana zmarła pod koniec sierpnia. Zespół do końca eliminacji prowadził jeszcze Moreno, ale po ostatnim meczu – wspominanym już starciu z Rumunią – stanowisko przejął Enrique. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że jedną z pierwszych decyzji byłego piłkarza i trenera Barcelony było... zwolnienie Moreno. Sprawa wywołała spore kontrowersje, a Luisa Enrique zalała fala krytyki. Jak się okazało: niesłusznie.

– Moreno przyszedł do mojego domu i powiedział, że chce poprowadzić kadrę podczas Euro 2020, a potem chętnie znów będzie moim asystentem. Rozumiem, że ciężko pracował, by być trenerem i że jest ambitny, ale według mnie zachował się nielojalnie. Ja nigdy bym tak nie postąpił i nie chcę osoby o takich cechach w moim sztabie – wyjaśniał 49-letni trener. Jak zareagują piłkarze? Tym razem mają trochę więcej czasu na reakcję po wstrząsie...

Losowaniem najpewniej przejęli się niespecjalnie. Przeciwko Polakom grali trzynastokrotnie, a ostatnią porażkę ponieśli w... 1980 roku, w meczu towarzyskim, po dwóch golach Andrzeja Iwana. W 2010 roku, za kadencji Franciszka Smudy, dali nam lekcję futbolu, wygrywając aż 6:0. W 2000 roku wygrali 3:0, w 1999 roku na stadionie Legii pokonali Polaków 2:1, wygrali też podczas słynnego finałowego starcia na igrzyskach olimpijskich w Barcelonie, odzierając nas z marzeń o złocie. Nie przedłużając: rywal ten bardzo nam nie leży, a zdobycie choćby punktu w Bilbao trzeba będzie traktować jako spory sukces. W czym upatrywać szansy? W braku wartościowego napastnika. Ani Morata, ani Paco Alcacer, ani niesforny Diego Costa nie gwarantują na tej pozycji jakości właściwej reprezentacji o takim potencjale. Największe nadzieje wiąże się z 22-letnią gwiazdą Realu Sociedad: Mikelem Oyarzabalem, który w klubie gra jednak głównie na lewym skrzydle. Jeśli więc żadna gwiazda nie rozbłyśnie do czerwca, Luisa Enrique czeka spory ból głowy...

Przypuszczalny skład Hiszpanów na mecz z Polską:

Jacek Kazimierski o losowaniu Euro 2020: Lekko nie będzie

Hiszpania, Szwecja i zespół z baraży będą rywalami Polaków w Euro 2020. W sobotnie późne popołudnie odbyło się losowanie grup przyszłorocznych...

zobacz więcej

Niedoceniane Trzy Korony

Gdy Zlatan Ibrahimović ogłaszał koniec przygody z reprezentacją, wydawało się, że Szwedów czeka wiele chudych lat. Próżno tam przecież szukać gwiazd światowego formatu, a „niedzielni” kibice robili duże oczy przy każdym nazwisku z pierwszej „jedenastki”. Sytuacji nie ratowała też osoba trenera: Janne Andersson, któremu powierzono to stanowisko w 2016 roku, miał co prawda na koncie mistrzostwo kraju z IFK Norrkoeping, ale na widok jego CV nie mdlał żaden z powoływanych. To nie miało prawa się udać...

A jednak. Powiedzieć, że eksperyment wypalił, to jak nie powiedzieć nic. Pod wodzą Anderssona, Szwedzi zaliczają jeden z najlepszych okresów w swojej historii: po 12 latach przerwy awansowali na mistrzostwa świata, by tam – choć niewielu w nich wierzyło – wygrać grupę z Niemcami, Meksykiem i Koreą Południową, a w 1/8 finału wyeliminować Szwajcarów. Zatrzymali ich dopiero Anglicy (0:2).

To jednak nie koniec pięknej przygody. W eliminacjach do przyszłorocznych mistrzostw Europy, Szwedzi przegrali tylko raz – 0:3 z Hiszpanią, na wyjeździe. W meczu domowym, w połowie października, udało im się powstrzymać La Furia Roja i – po niezłym meczu –zremisować 1:1. Poza tym, dwa razy ograli Rumunów, Wyspy Owcze i Maltę, dwukrotnie zremisowali też z Norwegami. Poziom przeciwników wielkiego wrażenia nie robi, ale podkreślić warto, że zespół Trzech Koron awans na Euro wywalczył bez kłopotów. Tak jak Polska.

Brak Ibrahimovicia pozwolił rozwinąć skrzydła innym graczom, wcześniej ukrytym w cieniu słynnego kolegi. Szwedzi nie grają ofensywnej piłki, a jeśli czymś zachwycają kibiców, to dyscypliną taktyczną i sercem do walki. Tak było podczas mundialu, gdzie jednym z bohaterów okrzyknięto charyzmatycznego defensora – Andreasa Granqvista. To on, do spółki z występującym w Manchesterze United Victorem Lindelofem, odpowiedzialny jest za tworzenie najważniejszej formacji zespołu Janne Anderssona.

Mocnym punktem jest bramkarz Robin Olsen, grający dla rewelacji tego sezonu Serie A - Cagliari. Najlepszym strzelcem eliminacji był Robin Quaison, 26-letni snajper z Mainz, któremu w większości spotkań towarzyszył 33-letni Marcus Berg (Krasnodar). O sile pomocy stanowią Sebastian Larsson z AIK Sztokholm, Kristoffer Olsson z Krasnodaru, Albin Ekdal z Sampdorii i Emil Forsberg z RB Lipsk – prawdopodobnie największa gwiazda zespołu, szybki i silny skrzydłowy, który może jednak występować właściwie na każdej pozycji w ofensywie. Warto podkreślić, że w sezonie 2016/2017 zanotował najwięcej asyst spośród wszystkich piłkarzy w Bundeslidze. Na jego wejścia i dośrodkowania trzeba więc bardzo uważać...

„Uważać” musi też Jerzy Brzęczek. Selekcjoner Polaków musi przygotować się na to, że przed mistrzostwami wypominana będzie mu... słynna strata piłki. W 1998 roku, w trakcie meczu ze Szwedami w Chorzowie, nieodpowiedzialne zachowanie ówczesnego kapitana reprezentacji wykorzystał Fredrik Ljungberg, a Brzęczek nieskutecznie gonił go przez ponad 40 metrów. Przez to zdarzenie, w dużej mierze, Polakom nie udało się awansować na Euro 2000.

– Ewidentny błąd Jurka, który zamiast urżnąć kundla w środku pola, biegł za nim jak głupek dobre 40 metrów i kompletnie nic z tego nie wynikało. A krzyczałem do Brzęczka kilka razy: "Rżnij go!". Nie urżnął i ten mały Szwed pokonał Kazka Sidorczuka, który też bronił tak, jakby chciał, a nie mógł – tak wydarzenie to, w swoim stylu, wspominał w swojej autobiografii ówczesny selekcjoner Janusz Wójcik. Oby w Dublinie Brzęczkowi udało się pogrzebać złe wspomnienia...

Wróćmy jednak do tego co tu i teraz. Szwedzi to nie tylko solidna, doświadczona jedenastka, ale i całkiem perspektywiczna młodzież. Tu prym wiedzie Alexander Isak, niegdyś "złote dziecko" Borussii Dortmund, dziś w Realu Sociedad. Ma 20 lat, 190 centymetrów wzrostu i wszelkie warunki, by być co najmniej bardzo dobrym napastnikiem... W eliminacjach grał we wszystkich spotkaniach, w większości z nich wchodził jednak z ławki rezerwowych. Tak samo będzie prawdopodobnie podczas Euro. W najbliższych miesiącach warto przyglądać się też choćby Mattiasowi Svanbergowi z Bolognii czy Dejanowi Kulusevskiemu z Parmy.

Przypuszczalny skład Szwedów na mecz z Polską:


***

Mistrzostwa Europy rozpoczniemy 15 czerwca na Aviva Stadium w Dublinie. Naszym rywalem będzie jeden z zespołów z baraży: Bośnia i Hercegowina, Irlandia, Irlandia Północna lub Słowacja. Trudno przewidzieć, kto z tej czwórki ma największe szanse na awans. Wyspiarze prezentują niewygodny styl, a jeśli trafimy na Irlandczyków, to po ich stronie będzie też znaczna część trybun. Intrygująco zapowiada się rywalizacja z Bośniakami, w barwach których prym wiodą m.in. Miralem Pjanić i Edin Dżeko. Słowacy to przede wszystkim znakomity Milan Skriniar na środku obrony i intrygująca mieszanka niezłych graczy z Bundesligi i Serie A. Na „spacerek”, kogokolwiek przyniesie los, nie ma co liczyć.

15 czerwca (Dublin):
Polska – Bośnia/Irlandia/Irlandia Pn./Słowacja

20 czerwca (Bilbao):
Polska – Hiszpania

24 czerwca (Dublin):
Szwecja – Polska

źródło:
Zobacz więcej