Torba z gotówką w Czarnej Owcy. Kolejna wpadka GRU

Dwóch mężczyzn serdecznie wita się ze sobą w pubie „Czarna Owca” i wymienia się reklamówkami. (fot. źródło Twitter/@christogrozev)

Rosyjski wywiad wojskowy złapany na gorącym uczynku. I to w przyjaznym kraju. Serbia zareagowała jednak – delikatnie mówiąc – w specyficzny sposób. Zamiast podziękować zachodnim służbom, nie kryje niezadowolenia, bo szpiegowski skandal uderza w jej prorosyjską politykę.

Stany grożą, Serbia i tak kupuje. Rosyjski Pancyr-S1 zostanie niedługo sprzedany

Rosja ma dostarczyć Serbii zaawansowany rakietowy system przeciwlotniczy, mimo ostrzeżeń ze strony USA dotyczących ewentualnych sankcji przeciwko...

zobacz więcej

Zachodnie służby postarały się o dowód o szpiegowanie serbskiej armii przez GRU. Miejscowy kontrwywiad potwierdził, chcąc nie chcąc, że to fakt. Co z tym zrobił prezydent Aleksandar Vučić? Wyraził dobitnie swe niezadowolenie? Odwołał wizytę w Moskwie? Zamroził rozmowy handlowe? Zagroził wydaleniem rosyjskich dyplomatów? Nie. Zamiast tego przypomniał, że Serbia to jedyny kraj europejski, który nigdy nie nałożył sankcji na Rosję. Wyraził przekonanie, że Władimir Putin nic nie wiedział o działaniach swojego wywiadu. Zapewnił, że Serbia nie zmieni swej polityki wobec „braterskiej i przyjaznej” Rosji. Potwierdził, że poleci do Moskwy z planowaną wcześniej wizytą. Czy serbski przywódca podziękował zachodnim służbom za pomoc w wykryciu zdrady w szeregach jego armii? Nie, zamiast tego stwierdził, że Zachód też szpieguje Serbię.

„Problem dla nas”

17 listopada na anonimowym profilu „Kdjuey Lskduf” na YouTube pojawiło się nagranie wideo zatytułowane: „Spotkanie oficera rosyjskiego wywiadu z serbskim szpiegiem”. Widać na nim sceny ze spotkania, które miało miejsce 24 grudnia 2018 roku w belgradzkiej dzielnicy Zemun. Dwóch mężczyzn serdecznie wita się ze sobą w pubie „Czarna Owca” i wymienia się reklamówkami. Później jeden z nich w samochodzie wyciąga z reklamówki kopertę i przelicza znajdujące się w niej banknoty. Ma zamazaną twarz. Później okazuje się, że to były oficer serbskiej armii - według lokalnych mediów pracujący dla miejscowych służb bezpieczeństwa. Kim jest mężczyzna, który wręczył mu pieniądze? Bułgarski dziennikarz śledczy Christo Grozew pracujący dla portalu Bellingcat napisał na Twitterze, że to zastępca wojskowego attaché ambasady Rosji w Belgradzie Gieorgij Kleban. Rosyjska redakcja BBC pisze, że to oficer GRU. MSZ Serbii potwierdza, że Kleban pełnił funkcję zastępcy rosyjskiego attaché wojskowego do czerwca 2019 r.

Podziękowania dla Putina. Niewykluczone, że Rosja chce zaangażować Serbię w konflikt

Prezydent Serbii Aleksandar Vuczić podziękował Władimirowi Putinowi za wzmocnienie zdolności bojowych sił zbrojnych kraju. Vuczić przemawiał w...

zobacz więcej

- Jeżeli okaże się, że to prawda, będzie to poważna sprawa i problem dla nas - powiedziała dziennikowi „Blic” premier Serbii Ana Brnabić zaraz po tym, jak nagranie rozpowszechniać zaczęły serbskie media. Z kolei prezydent Aleksandar Vučić zaraz po wybuchu afery 20 listopada spotkał się w krótkim czasie kilka razy z ministrem obrony Aleksandarem Vulinem i szefem Agencji Wywiadu Wojskowego Džuro Jovaniciem. Wreszcie zwołał na 21 listopada nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa i zarządził dochodzenie w sprawie. Szef analiz serbskiej Agencji Bezpieczeństwa i Wywiadu (BIA) Relja Zeljski powiedział, że bez wątpienia na nagraniu widać oficera rosyjskiego wywiadu. Ale odmówił podania personaliów drugiej osoby. Więcej powiedział po spotkaniu Rady Bezpieczeństwa prezydent.

Wideo dokumentujące wręczenie koperty z pieniędzmi byłemu oficerowi serbskich sił zbrojnych przez pułkownika Gieorgija Klebana, zastępcę attaché wojskowego w Ambasadzie Federacji Rosyjskiej w Belgradzie, nie zostało sfilmowane przez Serbów, ale przez służby zachodnie - podkreślił Vučić. Wyraził ubolewanie z powodu ich aktywności w Serbii. Nie wiadomo, jak do tej informacji ma się to, że prezydent potwierdził, że serbskie służby wpadły na trop zakrojonej na szeroką skalę afery szpiegowskiej Rosji. - Chodzi o 10 przypadków kontaktowania się z trzema serbskimi źródłami, które zostały sfilmowane – oświadczył Vučić. Stwierdził, że służby serbskie mają dowody na to, że rosyjski wywiad miał kontakty z dziewięcioma źródłami w serbskiej armii. Jeśli chodzi o Klebana, miał on 10 kontaktów z trzema źródłami i dostarczył pieniądze w trzech przypadkach. Odniósł się też do nagrania opublikowanego w mediach, mówiąc, że jakość materiału nie jest najlepsza, ponieważ Kleban dysponował skuteczną ochroną, co nie pozwoliło zanadto zbliżyć się do niego i oficera, którego tożsamość nie została ujawniona. Niezależnie od jakości wideo, wynikającej z tego, że nagrywano spotkanie z dużej odległości, widać, że zrobili to profesjonaliści. Są tu różne ujęcia, a kamery zainstalowano na ulicy, w barze i w samochodzie serbskiego oficera. Mówiąc o serbskim wojskowym, prezydent podał jedynie stopień i pierwsze litery jego imienia i nazwiska: podpułkownik Z.K. Oznajmił przy tym, że materiały dotyczące pozostałych incydentów są znakomite pod względem technicznym. Również uzyskano je w grudniu 2018 roku. Materiały ilustrują liczne kontakty Klebana z serbskimi wojskowymi.

Prezydent Serbii dopuszcza uznanie niepodległości Kosowa. „Możemy znaleźć kompromis”

Prezydent Serbii Aleksandar Vučić oświadczył, że Serbia mogłaby uznać niepodległość Kosowa, ale oczekuje czegoś w zamian – poinformowała włoska...

zobacz więcej

„Dlaczego?”

Tego samego dnia, w którym prezydent zwołał pilne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa, przyjął też ambasadora Rosji. Wydawać by się mogło, że po to, by Rosjanin tłumaczył się ze szpiegowskiej aktywności jego kraju w państwie określanym jako bardzo przyjazne. Tymczasem jedyna informacja, jaką podano po rozmowie Vučicia z Aleksandrem Bocanem-Charczenką za zamkniętymi drzwiami, była taka, że serbski przywódca potwierdza swoją wizytę w Moskwie 4 grudnia. Vučić zresztą początkowo próbował bagatelizować całą sprawę. Jak podkreślał przed posiedzeniem Rady Bezpieczeństwa, oba prawosławne kraje łączą silne, tradycyjne więzi, których nic nie jest stanie osłabić. Po spotkaniu z przedstawicielami służb zmienił ton, ale wciąż zapewniał, że skandal nie zaszkodzi relacjom wzajemnym na linii Belgrad-Moskwa. Wyraził nawet przekonanie, że Putin „o niczym nie wiedział”. - Nie zmienimy naszej polityki względem Rosji, którą postrzegamy jako braterskie i przyjazne nam państwo, ale zarazem jesteśmy zdecydowani wzmocnić nasze zdolności kontrwywiadowcze i wywiadowcze – zaznaczył Vučić. Dodał, że Serbia nie zamierza wchodzić do NATO i przypomniał, że serbska gospodarska jest ściśle związana z rynkiem rosyjskich dostaw gazu i ropy naftowej. - Jest tylko jedna rzecz, o którą chciałbym zapytać rosyjskiego ambasadora w Belgradzie: „dlaczego?” - mówił przed rozmową z Bocanem-Charczenką. Czy i co odrzekł ambasador? Nie wiadomo.

Z samej Moskwy popłynęły oczywiście słowa, jakich można było się spodziewać. - Relacje z Serbią to partnerstwo o braterskim charakterze. Nic nie może na to wpłynąć - powiedział 21 listopada dziennikarzom rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Rzeczniczka MSZ w Moskwie Maria Zacharowa z kolei podkreśliła, że „szpiegowski skandal” w Serbii przed kontaktami na wysokim szczeblu jest „prowokacyjną historią”. Nazajutrz, już po spotkaniu Vučicia z ambasadorem, Pieskow oświadczył, że Rosja ma nadzieję na „produktywne rozmowy” w czasie pobytu serbskiego prezydenta w Moskwie. - Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że są strony, które chciałyby rzucić cień na tę wizytę – zaznaczył też rzecznik Putina. Nie da się nie zauważyć, że do ujawnienia nagrania demaskującego szpiegostwo rosyjskie w Serbii nie tylko doszło dwa tygodnie przed spotkaniem Vučicia z Putinem, ale też dokładnie w dniu, w którym w Moskwie przebywał wicepremier i minister spraw wewnętrznych Serbii. Nebojša Stefanović podpisywał z sekretarzem rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa Nikołajem Patruszewem dwa porozumienia dotyczące współpracy w sferze bezpieczeństwa.

Konferencja w Berlinie: Serbia i Kosowo chcą wznowić rozmowy

Serbia i Kosowo są gotowe wznowić „konstruktywne rozmowy” w sprawie zakończenia konfliktu między nimi – zadeklarowały obie strony w Berlinie, gdzie...

zobacz więcej

Niechciany prezent?

Co charakterystyczne, serbscy politycy natychmiast, zamiast krytykować Rosję, zaczęli szukać winnych zupełnie gdzie indziej. Prezydent potwierdzając, że rosyjski wywiad wojskowy szpieguje w Serbii od razu dodał, że szpiegują też służby zachodnie. Dodał też, że już wcześniej ppłk Z.K. „kontaktował się także z chorwackimi specsłużbami”. Zeljski też mówił, że zagrożeniem wywiadowczym dla Serbii jest właśnie Chorwacja, ale i Albania. Prezydent i przedstawiciele BIA sugerują, że sam wyciek nagrania to efekt działań operacyjnych wywiadów takich krajów, jak USA, Wielka Brytania czy Francja. Znany z prorosyjskich poglądów radykalny nacjonalista, minister obrony Aleksandar Vulin powiedział, że sprawa może mieć związek z utrzymywaniem przez Serbię neutralności wojskowej, mimo że wiele krajów regionu dołącza do NATO (teza o prowokacji Zachodu). Jak silne są prorosyjskie nastroje w serbskiej armii, a przynajmniej w kręgach dowódczych i w kierownictwie resortu obrony, dużo mówi fakt, że kilka dni po wybuchu afery szpiegowskiej minister Vulin osobiście oprowadzał Aleksandra Dugina (bliskiego Kremlowi ideologa euroazjatyzmu) w Belgradzie po wystawie poświęconej nalotom NATO na Serbię w 1999 r. Wystawa pod nazwą „Obrona 78” (tyle dni trwały naloty NATO mające zmusić Serbów do zaprzestania czystek etnicznych w Kosowie) to wspólne przedsięwzięcie ministerstwa obrony i armii serbskiej.

Nic dziwnego, że w Belgradzie nastąpił wysyp teorii spiskowych. „Bohaterem” jednej z nich jest… Bułgaria. Dlaczego? Bo w ujawnienie nagrania zaangażowany był dziennikarz pochodzący z Bułgarii. Serbski poseł, nacjonalista Milovan Drecun, przewodniczący parlamentarnej komisji ds. Kosowa powiedział, że „niedawno w Skopje został utworzony ośrodek wywiadowczy, w którym działają szpiedzy z Bułgarii, Chorwacji, Macedonii Północnej”. Taki zestaw krajów nie jest przypadkowy. Chorwacja to tradycyjny wróg Serbów, na dodatek członek NATO. Macedonia Północna stara się o wejście do NATO, jej rząd usiłuje obalić promoskiewski obóz, a w Skopje pamiętają, jak serbskie służby pomagały Rosjanom destabilizować sytuację polityczną w kraju. No i wreszcie Bułgaria. Z nią też Serbia ma zatargi, choćby terytorialne. Bułgaria w 1999 roku pozwoliła NATO wykorzystać swoją przestrzeń powietrzną podczas nalotów na Jugosławię. No i ostatnio to w Bułgarii namierzono rosyjskich szpiegów, a ważnego rezydenta GRU wyrzucono. Od niedawna jednak widać było ocieplenie na linii Belgrad-Sofia. Łączy je przede wszystkim projekt Turk Stream, gazociągu, którym do Turcji i Europy ma trafiać rosyjski gaz. Teraz Sofia, w reakcji na słowa Drecuna, wezwała na rozmowę ambasadora Serbii i wyraziła nadzieję, że oskarżenia wobec Bułgarii to osobista opinia Drecuna, a nie oficjalne stanowisko Serbii.

Czaputowicz: Chcemy, by Serbia była w pierwszej grupie państw przyjętych do UE

– Chcemy, żeby Serbia znalazła się w pierwszej grupie państw, które zostaną przyjęte do Unii Europejskiej – oświadczył minister Czaputowicz po...

zobacz więcej

Kto nie lubi Rosji? Kto nie chce Vučicia?

Dla prorosyjskich władz Serbii ujawnienie faktu szpiegowskiej działalności Moskwy to szok. Oczywiście przy założeniu, że w Belgradzie sądzono, iż przyjaciel nie będzie tego robił – co nawiasem mówiąc, byłoby skrajnie naiwne. Bardziej prawdopodobne jest, że Serbowie domyślali się aktywności wywiadowczej Rosjan, ale nic z tym nie robili. Teraz jednak nie mogą udawać, że nic się nie stało. Jest to tym boleśniejsze dla serbskich zwolenników współpracy z Moskwą, że chodzi o szpiegowanie ich armii. A przecież współpraca wojskowa Serbii i Rosji rozwija się coraz szybciej od 2014 roku, gdy Putin gościł na pierwszej od 30 lat defiladzie wojskowej w Belgradzie. Od tamtej pory coraz częściej są organizowane wspólne wojskowe ćwiczenia Serbów i Rosjan. Ostatnie miały miejsce w Serbii pod koniec października i wzięły w nich udział rosyjskie systemy rakietowe S-400 i Pancyr-S. Serbska armia pozyskała też z Rosji śmigłowce bojowe i transportowe, myśliwce MiG-29, czołgi T-72 i wozy bojowe BRDM-2. Ostatnio zakupiono system Pancyr-S. Co niepokoi Zachód. Specjalny przedstawiciel USA na Bałkanach Matthew Palmer ostrzegł serbskie władze, że USA mogą nałożyć sankcje, jeśli Belgrad będzie kupował broń od Rosji. Belgrad jest również uzależniony od rosyjskiej ropy i gazu. Ale też nie można zapominać, że Rosja wspiera Serbię w sprzeciwie wobec niepodległości Kosowa. No i jest bogata tradycja serbsko-rosyjskiej przyjaźni. I nie chodzi tylko o to, że Rosjanie przyjeżdżali w latach 90. XX w. wojować po stronie serbskiej w wojnach na gruzach b. Jugosławii, zaś Serbowie ostatnio wspierali Moskwę w Donbasie, walcząc po stronie separatystów.

Pojawiają się różne teorie, dlaczego doszło do wycieku informacji mogących zaszkodzić współpracy serbsko-rosyjskiej. Jedna z nich dotyczy podwórka serbskich służb. Są tam ludzie, którym nie podoba się współpraca ich kraju z Rosją, a zwłaszcza aktywność rosyjskich służb, z GRU na czele. Przecież już nie raz Moskwa posłużyła się Serbami w swych operacjach wywiadowczych w sąsiednich krajach, choćby w Macedonii Północnej i w Czarnogórze. Przypomniano teraz, że w październiku Siergiej Naryszkin, szef SWR (rosyjska Służba Wywiadu Zagranicznego),mówił, że Serbia i Rosja przeprowadzały wspólne operacje w celu ochrony ich zewnętrznych interesów, ale nie ujawnił szczegółów. Nie jest tajemnicą, że w serbskich służbach specjalnych jest ostry podział między zwolenników sojuszu z Rosją i tych opowiadających się za integracją z Zachodem. Niewykluczone, że w jakimś stopniu pokrywa się to z podziałem instytucjonalnym. Należy pamiętać, że premier po konsultacji z prezydentem nakazała zająć się sprawą szpiegów Agencji Wywiadu Wojskowego, co mogłoby sugerować mniejsze zaufanie do cywilnego kontrwywiadu BIA, który już wcześniej współpracował z rosyjskim wywiadem, np. w Macedonii Północnej.

Serbowie wybrali prezydenta. Wygrał „polityczny kameleon”

Konserwatywny premier Aleksandar Vuczić wygrał niedzielne wybory prezydenckie w Serbii, uzyskując 58 proc. głosów w pierwszej turze – podaje...

zobacz więcej

Jest też inna wersja, która mówi, że aktywność GRU w Serbii może sugerować, że Kreml nie ufa Vučiciowi. Prezydent Serbii, kiedyś ultranacjonalista i działacz Serbskiej Partii Radykalnej (do 2008) Vojislava Šešelja, złagodził swe poglądy. Dziś można go nazwać umiarkowanym konserwatystą. Porzucił ideę Wielkiej Serbii, jest otwarty na rozmowy z Kosowem. Próbuje wokół siebie zbudować obóz konserwatywno-liberalny. Lawiruje między Brukselą, Pekinem, Moskwą, a ostatnio też Ankarą. Być może w Moskwie są zwolennicy zainstalowania w Belgradzie bardziej radykalnego polityka, który zacznie realizować twardą politykę wobec sąsiadów, która wpisze się w rosyjskie plany destabilizacji regionu. Pojawiła się hipoteza, że to sam Vučić stoi za aferą – chodzi o wzmocnienie jego pozycji przed rozmowami z Putinem. Ale jest też zupełnie przeciwna wersja: to rosyjskie służby miałyby specjalnie ujawnić nagranie aby przedstawić Vučicia jako słabego przywódcę, zwiększyć krytykę wobec niego w społeczeństwie i stworzyć warunki do wymiany lidera na bardziej lojalnego wobec Moskwy.

Najpopularniejsza jest jednak hipoteza, że za skandalem szpiegowskim stoi Zachód, a szczególnie USA. W zaostrzającym się wyścigu mocarstw na Bałkanach Serbia stała się ostatnim bastionem rosyjskich wpływów. Choć oficjalnie chce wejść do UE, to jednocześnie zacieśnia współpracę, także gospodarczą, z Rosją. Szpiegowski skandal niewątpliwie uderza w perspektywy coraz bliższej współpracy Belgradu i Moskwy także w sektorze energetycznym. Serbowie kupują rosyjski gaz. Wiosną tego roku Serbia zaczęła budowę swego odcinka gazociągu Turk Stream, od granicy z Bułgarią do granicy z Węgrami. To ciekawe, że właśnie w Bułgarii i Serbii doszło właśnie tej jesieni do głośnych afer szpiegowskich uderzających w zwolenników współpracy z Rosją.

źródło:
Zobacz więcej