Beata Szydło zapowiada kroki prawne ws. materiału „Superwizjera” TVN

Beata Szydło w 2017 roku odwiedziła zniszczoną przez wichurę miejscowość Rytel na Pomorzu (fot. Artur Widak/NurPhoto via Getty Images)

W 2017 roku Beata Szydło, ówczesna premier, odwiedziła zniszczoną przez wichurę miejscowość Rytel na Pomorzu. Na jednym ze spotkań pojawili się także gangsterzy z Olgierdem L. na czele – całą sytuację zarejestrowano na nagraniu, które znalazło się w sobotnim wydaniu programu „Superwizjer” TVN z komentarzem o „spotkaniu polityków PiS z przestępcami”. „Sugerowanie, że przypadkowe spotkanie z ludźmi, podającymi się w Rytlu za wolontariuszy, było »kontaktami polityków PiS z gangsterami«, jest szczególnie obrzydliwym kłamstwem” – uważa Szydło. To nie pierwszy uderzający w polityków PiS materiał Bertolda Kittela, dziennikarza, którego rzetelność i wiarygodność źródeł podważano wcześniej wielokrotnie.

Polski reżyser przypomina niewygodne fakty o reporterze TVN

W przeszłości niejednokrotnie podważano wiarygodność źródeł, jakie w dziennikarskiej pracy wykorzystywał Bertold Kittel. Z notatki sporządzonej w...

zobacz więcej

Wobec osób rozpowszechniających tego typu pomówienia – jak zaznacza Szydło – będą zastosowane kroki prawne.

Sobotni program autorstwa Bertolda Kittela i Anny Sobolewskiej opisywał działalność Olgierda L., jednego z przywódców klubu motocyklowego „Bad Company”, do którego należą m.in. recydywiści i neonaziści. Także L. ma przeszłość kryminalną i odsiadkę w więzieniu na koncie. Jak podaje TVN – są podejrzenia, że grupa zajmuje się wymuszeniami, sutenerstwem i handlem narkotykami. Posłuszeństwo Olgierd L. ma wymuszać używając m.in. maczet i tasaków.

Jak podaje „Superwizjer”, Olgierd L. ma „bez problemu wchodzić do Sejmu” oraz ma kontakty z biznesmenami i politykami. „W Gdańsku coraz więcej ludzi uważa go za nietykalnego” – opisuje TVN.

Autorzy programu próbują połączyć gangstera także z byłą premier Beatą Szydło i ministrami jej rządu – ówczesnym szefem MON Antonim Macierewiczem i ministrem środowiska Janem Szyszką. Politycy zostali bowiem sfilmowani na przypadkowym spotkaniu z Olgierdem L. i jego „żołnierzami” – jak określa TVN członków gangu – w zniszczonej w 2017 roku przez wichurę miejscowości Rytel na Pomorzu, którą wizytowała szefowa rządu.

„Superwizjer” opisując całą sytuację nazywa ją „spotkaniem przestępców z urzędującą wtedy premier Beatą Szydło” i wspomnianymi członkami jej gabinetu. Dopiero w dalszej części materiału autorzy dodają, że film z „przypadkowego spotkania” nagrał niejaki Sławomir K., pseudonim „Sero”.

Beata Szydło zapowiedziała na Twitterze podjęcie kroków prawnych wobec osób rozpowszechniającym pomówienia o „kontaktach polityków PiS z gangsterami”.

„Urodziny Hitlera”: TVN miała „zgubić” cenny materiał dowodowy – wynika z pisma prokuratury

– Cały czas mówił, że trzeba coś zrobić z uchodźcami, bo za dużo „tych ciapaków”, że trzeba zorganizować jakąś akcję, żeby się oni bali – zeznał...

zobacz więcej

To nie pierwsze kontrowersje związane z działalnością Bertolda Kittela, któremu już wcześniej zarzucano manipulacje i podważano jego dziennikarską rzetelność. W przeszłości był autorem programów „Superwizjera” o szefie NIK Marianie Banasiu. Dziennikarz był także jednym ze współautorów materiału o „urodzinach Hitlera”, zorganizowanych w lesie pod Wodzisławiem Śląskim.

Atak na Lecha Kaczyńskiego

Bertold Kittel przed pracą dla telewizji TVN publikował w „Rzeczpospolitej”. Wtedy, w 2001 roku, wspólnie z Anną Marszałek otrzymał nagrodę „Grand Press” za tekst „Wojewoda w sieci” w kategorii dziennikarstwa śledczego. O ich działalności wspominała rok wcześniej Elżbieta Kruk, szefowa gabinetu politycznego ówczesnego ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego w sporządzonej notatce. „Pozyskałam informację, że dziennikarze »Rzeczpospolitej« Anna Marszałek i Bertold Kittel [...] otrzymali zlecenie wykorzystania mediów do wyeliminowania z życia politycznego trzech polityków: Marka Kempskiego, Jerzego Widzyka i Lecha Kaczyńskiego. [...] Działania te prowadzone są w porozumieniu z UOP” – napisała Kruk.

Jak pisali autorzy książki „Lech Kaczyński. Biografia polityczna 1949-2005”, po sporządzeniu tej notatki oraz serii artykułów prasowych Lech Kaczyński powołał specjalny zespół prokuratorów, który – pod kierownictwem p.o. prokuratora krajowego Zbigniewa Wassermana – wszczął postępowania prokuratorskie w sprawie „przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez niektórych funkcjonariuszy UOP”. Zarzucano im, że „inspirowali artykuły prasowe zmierzające do podważenia zaufania społecznego wobec osób piastujących kierownicze funkcje w państwie”.

Zespół prokuratorów został rozwiązany po kilku miesiącach przez następcę Kaczyńskiego na stanowisku szefa resortu sprawiedliwości Stanisława Iwanickiego.

Dziennikarz „Polityki” ujawnił, co zostało przemilczane w reportażu TVN

W sieci pojawił się apel Janka Rojewskiego. Dziennikarz „Polityki” i autor tekstu m.in. o portalach Pikio.pl i Newsweb.pl skarży się, że jego temat...

zobacz więcej

Bohaterowie opisywani przez Kittela i Marszałek w nagrodzonym artykule wytoczyli jego autorom i wydawcy dziennika proces cywilny o ochronę dóbr osobistych i wygrali. „Oznaczało to podważenie wiarygodności źródeł wykorzystywanych przez nich (Kittela i Marszałek – red.) w pracy, co szczególnie w pracy dziennikarzy śledczych powinno oznaczać utratę pozycji zawodowej” – ocenili autorzy biografii politycznej prezydenta Kaczyńskiego „Lech Kaczyński. Biografia polityczna 1949-2005”.

Z kolei w 2001 r. Marszałek i Kittel na łamach „Rzeczpospolitej” oskarżyli byłego wiceministra obrony narodowej Romualda Szermietiewa o udział w działaniach korupcyjnych w MON. W 2008 r. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uniewinnił Szermietiewa od zarzutów korupcji. W 2016 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie nakazał prawomocnie autorom publikacji przeprosić Szeremietiewa.

– Do dziś nie odzyskałem pozycji, którą miałem, uznawany za znawcę, eksperta i zdolnego do tego, by kierować sprawami sił zbrojnych. I zdaje się, że o to chodziło – mówił Szerrmietiew.

Z redakcji „Rzeczpospolitej” Kittel odszedł w 2007 r., do dziś nie skończył jednak z zawodem dziennikarza śledczego. Anna Marszałek dziennikarską karierę zakończyła w 2011 r. i przeszła do administracji państwowej, rozpoczynając pracę w Najwyższej Izbie Kontroli.

źródło:
Zobacz więcej