Nieproszeni wzięli się za porządki. Chińska armia na ulicach Hongkongu

Według miejscowych mediów na ulicach pojawili się żołnierze hongkońskiego garnizonu ALW (fot. Anthony Kwan/Getty Images)

Stacjonujący w Hongkongu żołnierze chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej (ALW) wyszli w sobotę na ulice miasta – po raz pierwszy, odkąd trwają tam prodemokratyczne protesty – i pomagali usuwać blokady ustawione w ostatnich dniach przez demonstrantów.

Podczas starć w Hongkongu podpalono mężczyznę. Poszkodowany trafił do szpitala [WIDEO]

Brutalne starcia uczestników antyrządowych protestów w Hongkongu z tamtejszą policją. Policja postrzeliła jednego z demonstrantów. Podczas...

zobacz więcej

Według miejscowych mediów dziesiątki żołnierzy hongkońskiego garnizonu ALW, mówiących po mandaryńsku i ubranych w koszulki z chińskimi flagami na rękawach, pojawiło się w sobotę po południu bez zapowiedzi w dzielnicy Koulun Tong. Żołnierze rozbierali barykady i wynosili wiadrami cegły.

Udział żołnierzy w oczyszczaniu ulic stanowczo potępili posłowie opozycji demokratycznej w Hongkongu. We wspólnym komunikacie przypomnieli oni, że zgodnie z obowiązującym prawem żołnierze garnizonu ALW nie powinni ingerować w sprawy Hongkongu, chyba że zostaną poproszeni przez władze regionu o pomoc w utrzymaniu porządku publicznego lub usuwaniu skutków katastrofy.

Rzecznik administracji Hongkongu oświadczył jednak, że władze regionu nie prosiły żołnierzy o pomoc – podała publiczna rozgłośnia RTHK. Hongkoński garnizon ALW wydał komunikat, w którym napisano jedynie, że część żołnierzy „pomogła mieszkańcom w oczyszczaniu dróg w pobliżu jednostki”.

W październiku 2018 roku ponad 400 żołnierzy garnizonu ALW brało udział w akcji usuwania drzew powalonych przez tajfun Mangkhut z hongkońskich parków. Wtedy również odbyło się to bez formalnej prośby ze strony hongkońskiej administracji.

Hongkong wycofał projekt, który doprowadził do protestów

Władze Hongkongu formalnie wycofały z regionalnego parlamentu projekt nowelizacji prawa ekstradycyjnego, który był bezpośrednią przyczyną...

zobacz więcej

„Mogą użyć ciężkiej broni”

Poseł Partii Demokratycznej James To ocenił, że działania chińskich żołnierzy mogą doprowadzić do niebezpiecznej sytuacji. – Mogą powiedzieć, że żołnierze ALW zostali zaatakowani (...), wtedy mogą użyć ciężkiej broni. To jest najbardziej niepokojąca sprawa" – powiedział To, cytowany przez "South China Morning Post".

Hongkoński rząd napisał natomiast w komunikacie, że dzięki „wspólnym wysiłkom członków społeczeństwa i wydziałów rządowych” udało się udrożnić wiele tras komunikacyjnych w regionie, w tym autostradę Tolo Highway – ważną arterię łączącą część Nowych Terytoriów z Koulunem, którą przez ostatnie kilka dni blokowali demonstranci. Od poniedziałku w wielu częściach Hongkongu codziennie dochodziło do starć między policją a uczestnikami trwających od czerwca antyrządowych protestów. Demonstranci domagają się między innymi demokratycznych wyborów władz regionu i niezależnego śledztwa w sprawie działań policji. Hongkoński rząd, popierany przez władze w Pekinie, wykluczył jednak ustępstwa.


W sobotę wieczorem znów niespokojnie było w dzielnicy Tsim Sha Tsui na półwyspie Koulun, gdzie ubrani na czarno demonstranci rzucali w kierunku policjantów koktajle Mołotowa, a funkcjonariusze odpowiedzieli gazem łzawiącym. Wkrótce oddziały prewencyjne policji zmusiły protestujących do odwrotu na pobliski kampus Uniwersytetu Politechnicznego, gdzie – podobnie jak na kilku innych uczelniach w regionie – w ciągu ostatnich dni barykadowali się demonstranci.

źródło:

Zobacz więcej