Dawid Kownacki przestrzega: Łatwo z Izraelem nie będzie

Dawid Kownacki uczy się gry na nowej pozycji (fot. Emmanuele Ciancaglini/NurPhoto via Getty Images)

Reprezentacja Polski w sobotę o godz. 20.45 rozegra w Jerozolimie przedostatni mecz eliminacji Euro 2020. Polacy mają już awans w kieszeni, ale wygrana przybliży ich do rozstawienia wśród najlepszych drużyn podczas losowania fazy grupowej mistrzostw Europy. – Łatwo o trzy punkty na pewno nie będzie. Izrael pokazał, że u siebie jest bardzo groźny – mówi skrzydłowy drużyny Jerzego Brzęczka Dawid Kownacki.

Reprezentacja leci na mecz z Izraelem bez Arkadiusza Milika

Reprezentacja Polski zgodnie z planem wyleci w piątek, 15 listopada 2019 roku do Izraela. Na stadionie Teddy w Jerozolimie rozegra w sobotę o godz....

zobacz więcej

Izrael u siebie, a Izrael na wyjeździe to zupełnie dwa inne zespoły. Taką opinię można było usłyszeć praktycznie od każdego piłkarza naszej drużyny. I faktycznie, coś jest na rzeczy. W kończących się eliminacjach Izraelczycy jeszcze nie przegrali na własnym stadionie.

A udało im się m.in. pokonać 4:2 Austrię i zremisować 1:1 ze Słowenią. – Grają ofensywny futbol. Musimy uważać przede wszystkim na ich strzały z dystansu, bo w trwających eliminacjach właśnie po uderzeniach zza pola karnego zdobyli sporo bramek – wylicza Kownacki.

No i trzeba przede wszystkim wyeliminować duet napastnik Eran Zahavi – Moanes Dabour. W eliminacjach skutecznością imponuje zwłaszcza ten pierwszy. 32-letni napastnik chińskiego Guangzhou trafił do tej pory we wszystkich meczach eliminacyjnych oprócz spotkania z Polską na PGE Narodowym.

– Ich liczby robią wrażenie. Łącznie strzelili czternaście bramek. Ale my też mamy swoje atuty. Izrael będzie grał bardzo wysoko, a to pozwoli nam wykorzystać przestrzenie po obu skrzydłach – zdradza piłkarz Fortuny Dusseldorf.

Jednym z kandydatów do gry na boku pomocy jest Kownacki. Trudno jednak spodziewać się, aby w sobotnim meczu pojawił się na boisku w podstawowym składzie. 22-latek rozczarował w poprzednim spotkaniu kadry z Austrią.

Eliminacje ME 2020: jest decyzja w sprawie wyjazdowego meczu z Izraelem

Mecz reprezentacji Polski i Izraela w eliminacjach mistrzostw Europy odbędzie się zgodnie z planem w sobotę w Jerozolimie – poinformował Polski...

zobacz więcej

– Miałem świadomość, że wypadłem słabo od razu, gdy trener zdejmował mnie z boiska po niespełna godzinie gry. Podjąłem dużo błędnych decyzji. Kilka razy nie podałem wychodzącemu na obieg Tomkowi Kędziorze. W ogóle zaliczyłem niewiele udanych zagrań – składa samokrytykę piłkarz.

Z czego to wynikało? – Może dziwnie to zabrzmi, ale spaliłem się psychicznie. To dziwne, bo grałem już przecież przy większej publice niż ta, która przychodzi na Narodowy. Ale dużo czasu poświęciłem na analizę tego spotkania i wyciągnąłem wnioski – podkreśla „Kownaś”.

Trzeba jednak przyznać, że piłkarz od niedawna gra na nowej dla siebie pozycji. Wcześniej występował jako środkowy napastnik, ale od jakiegoś czasu zarówno w Bundeslidze, jak i reprezentacji Polski ustawiany jest jako skrzydłowy.

– Wydaje się, że to pozycje, które są blisko siebie na boisku. Ale gra jest zupełnie inna niż w ataku. Mam już jednak wyrobione pewne nawyki i coraz lepiej czuję ustawienie bliżej linii – podkreśla Kownacki.

Wychowankowi Lecha Poznań w dobrej grze nie pomagają także nękające go kontuzje. – Jako szybkościowiec jestem bardziej narażony na kontuzje mięśniowe. W klubie dużo nad tym pracujemy. Nie ukrywam, że po ostatniej trzeciej czy czwartej kontuzji w sezonie, wracając do gry, miałem w głowie strach. Ale to już za mną – dodaje Kownacki.

Robert Lewandowski pójdzie pod nóż. Zdecydował, kiedy

Robert Lewandowski przyznał, że czeka go zabieg przepukliny pachwinowej. Jednak nie zrobi go teraz, przed ostatnimi w tym roku meczami piłkarskiej...

zobacz więcej

Na piłkarzu ciążą duże oczekiwania. Latem Fortuna Dusseldorf zapłaciła za niego Sampdorii Genua aż 8 milionów euro. Tym samym to był największy transfer niemieckiego klubu w historii. Fortuna wydała na niego… fortunę, a liczby piłkarza nie powalają.

– Liczby? Jakie liczby. Mam zero goli i zero asyst. Trochę mnie to zaczyna już denerwować. Nie chcę szukać tanich wymówek, ale brakowało mi często rytmu z powodu nawracających urazów. Gram też na innej pozycji, już nie jako napastnik, ale jako skrzydłowy – opowiada.

– Do tego trochę brakuje mi szczęścia, jednak wierzę w to, że w końcu zacznę strzelać gole. Jestem dobrej myśli, z każdej nawet najgorszej sytuacji staram się wyciągać pozytywy – kończy Kownacki.

Początek meczu Izrael-Polska w sobotę o godz. 20.45. Transmisja w TVP1, TVP Sport i aplikacji mobilnej.

źródło:
Zobacz więcej