Upchani w skrytkach, nie mogli wyjść. Godzili się na piekło, byle trafić na Zachód

Policjanci CBŚP wespół z pogranicznikami ze Zgorzelca i „pezetami” Prokuratury Krajowej rozbili gang, który zajmował się przerzucaniem Wietnamczyków z Rumunii przez Polskę do Europy Zachodniej. Azjaci musieli płacić za „bilet do raju” od 6,5 do 20 tys. dolarów. Cudzoziemców upychano w niewielkich schowkach za towarem przewożonym w ciężarówkach wynajętych przez gang. W tragicznych warunkach spędzali w tych kryjówkach całą podróż, trwającą kilkadziesiąt godzin. Ich los zależał od kierowcy, bo sami nie mogli wydostać się ze skrytek.

Migranci upchnięci jak sardynki. Policja udaremniła przemyt ludzi

Aż 22 migrantów z Pakistanu i Bangladeszu było schowanych w samochodzie typu SUV namierzonym przez straż graniczną w Macedonii Północnej. Kierowcę...

zobacz więcej

Polska jest jednym z ważniejszych miejsc na szlakach przemytu nielegalnych imigrantów z Azji i Bliskiego Wschodu do Europy Zachodniej. Dla parających się tym gangów cudzoziemcy to tylko towar, na którym można dobrze zarobić. Zresztą świadczy o tym fakt, że przemytnicy nazywają swoich klientów walizkami czy kurczakami. To tak dochodowy biznes, że przed kilku lat zaczęli się nim zajmować nawet pseudokibice kilku polskich drużyn.

A jeśli chodzi o komfort podróży cudzoziemców, to dla przestępców liczy się przede wszystkim ilość, a nie jakość. Co kilka miesięcy służby któregoś z europejskich państw odkrywają kolejnych migrantów zaduszonych w czasie transportu. Tak jak w październiku w Wielkiej Brytanii, kiedy to w naczepie chłodni znaleziono zwłoki 39 Wietnamczyków. Zresztą nielegalni emigranci godzą się nawet na skrajne warunki i ryzyko śmierci, byleby tylko dotrzeć do „raju” jakim im się jawią kraje Zachodniej Europy.

Szlak do raju

Na trop rozbitego w środę gangu, wpadli przed kilkoma miesiącami funkcjonariusze Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej ze Zgorzelca. Udało im się namierzyć jeden z „transportów”, w którym mieli być ukryci Azjaci zmierzający do Niemiec.

I rzeczywiście informacje operacyjne się potwierdziły. W jednej z ciężarówek, która zmierzała do Niemiec, odkryto 21 Wietnamczyków. Zatrzymano kierowcę, ale ten nie był zbyt rozmowny; pogranicznicy zaczęli szukać kompanów i przełożonych przemytnika.

Mniej więcej w tym samym czasie policjanci wrocławskiego CBŚP. Odkryli oni, że m.in. na ich terenie działają punkty przerzutowe migrantów tzw. bałkańskim szlakiem. Mieli nim być przemycani na Zachód głównie Wietnamczycy, choć zdarzały się transporty uciekinierów z Afganistanu, Pakistanu bądź Syrii.

Chińskie media o ciałach w ciężarówce: Brexit ośmiela przemytników ludzi

Sprawa 39 osób, których ciała znaleziono w Wielkiej Brytanii, może być zaledwie wierzchołkiem góry lodowej w przemycie ludzi; przemytników ośmiela...

zobacz więcej

Za skorzystanie z usług gangu cudzoziemcy musieli płacić od 6,5 do 20 tys. dolarów. Wietnamczycy trafiali przede wszystkim do Francji, Niemiec lub Wielkiej Brytanii. Swoją podróż na kontynencie europejskim zaczynali od Rumunii. W zeszłym roku dziennik „Die Welt” ujawnił, że według poufnej analizy niemieckiej policji rumuńska Timisoara stała się centrum przerzutu nielegalnych emigrantów „szlakiem bałkańskim” do Niemiec.

Ciężarówki z „walizkami” jechały potem przez Węgry i Słowację. Po przekroczeniu polskiej granicy migrantów przewożono na „punkty przeładunkowe”, działające na terenie województw: śląskiego, lubuskiego lub dolnośląskiego. Tam cudzoziemcy przesiadali się do innych pojazdów i byli ekspediowani do krajów docelowych. Prawie jak w trumnie

Z ustaleń śledztwa, prowadzonego przez Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej, wynika, że gang wypożyczał na każdą „akcję” ciężarówki na polskich lub brytyjskich tablicach rejestracyjnych. Chodziło oto, aby pojazdy nie rzucały się w oczy służb państw na trasie przerzutu migrantów.

– Cudzoziemcy przewożeni byli z Rumunii w specjalnie wykonanych skrytkach konstrukcyjnych w przestrzeniach ładunkowych pojazdów ciężarowych. Skrytki były umieszczone za przewożonym towarem i nie dawały schowanym w nich cudzoziemcom możliwości samodzielnego wydostania się. Podróż w skrajnie ciężkich warunkach trwała kilkadziesiąt godzin – mówi mjr Joanna Konieczniak, rzecznik Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej.

Polak hersztem gangu

Podczas środowej akcji na terenie województwa dolnośląskiego, lubuskiego, wielkopolskiego i mazowieckiego zatrzymano 10 członków gangu: dziewięciu Polaków i jednego Wietnamczyka. Szefem rozbitej grupy był Polak. Azjata prawdopodobnie zajmował się wyszukiwaniem migrantów, którzy chcą się dostać do Europy Zachodniej.

Wszyscy odpowiedzą za „udział w zorganizowanej grupie przestępczej, która organizowała cudzoziemcom przekraczanie granicy RP wbrew obowiązującym przepisom”. Dziewięciu podejrzanych trafiło do aresztu. Przemytnikom grozi do ośmiu lat więzienia.

źródło:
Zobacz więcej