Sławomir Nitras: Przyznanie się do kłamstwa było głupią naiwnością [WIDEO]

Dziś Nitras swojej szczerości żałuje i zarzuca Joannie Lichockiej, że była złym „spowiednikiem” (fot. arch.PAP/Piotr Nowak)

– Potrafiłem się publicznie przyznać do błędu, żałuję tego, co zrobiłem, mimo że miałem prawo się tak zachować, bo „politycy kłamią każdego dnia” – tak o swoim kłamstwie z 2006 r. mówił w RMF Sławomir Nitras. – Przyznanie się było głupią naiwnością (33-letniego – przyp. red.) dzieciaka – dodaje. To wtedy, będąc szefem sztabu wyborczego kandydata PO Piotra Krzystka na prezydenta Szczecina, w tygodniu przed wyborami świadomie i z premedytacją pomówił kandydatkę PiS Teresę Lubińską.

PSL o kandydacie KO na prezydenta RP: Nawet Rysiu Petru miałby większe szanse

W tej sprawie stawiam w jednym rzędzie Ryszarda Petru z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem – powiedział poseł KO Sławomir Nitras. – To są ludzie,...

zobacz więcej

Szczeciński poseł Platformy Obywatelskiej w 2008 r. przyznał się do świadomego kłamstwa wyborczego. W rozmowie z dziennikarką Joanną Lichocką (dziś posłanka Prawa i Sprawiedliwości) stwierdził, że wiedział, że informacje o Lubińskiej są nieprawdziwe, ale w ten sposób pomógł swojemu kandydatowi wygrać wybory.

„Był tydzień do wyborów i wiedzieliśmy, że mamy jeden słaby punkt. Kontrowersję wokół mieszkania komunalnego, które zostało Krzystkowi przyznane. Spodziewałem się, że wyciągnie to Jacek Piechota z SLD i jakąś odpowiedź na to mieliśmy przygotowaną. Ale wyciągnął to PiS. Musieliśmy natychmiast zareagować. Kandydatem PiS na prezydenta była Teresa Lubińska. Było tylko kilka godzin, żeby im »oddać«. Posadziłem kilka osób przed komputerami i kazałem szukać. No i znaleźliśmy: sprawę umorzenia przez ministerstwo finansów długów pewnego działacza Samoobrony. Gdy oskarżałem o to Lubińską, wiedziałem co prawda, że to nie ona podejmowała decyzję i że potem pewnie będę musiał przepraszać. Ale efekt został osiągnięty – nazajutrz był taki chaos w gazetach, że cios został zneutralizowany” – stwierdził Nitras w szczerej rozmowie z Lichocką, której fragmenty ukazały się w artykule w „Rzeczpospolitej”.

Dziś Nitras swojej szczerości żałuje i zarzuca Joannie Lichockiej, że była złym „spowiednikiem”.

– Miał być wywiad, a nie był wywiad. Ona przeprowadziła ze mną wywiad, po czym z wywiadu znalazły się fragmenty. Źle wybrałem spowiednika, bo pani Lichocka zmanipulowała mnie, a nie dała powiedzieć tego, co chciałem powiedzieć, a chciałem wtedy powiedzieć, że żałuję tego co zrobiłem, mimo że miałem prawo się tak zachować i politycy robią to na co dzień – stwierdził poseł PO w rozmowie RMF z Robertem Mazurkiem.

Przyznanie się było naiwnością, media mnie nie doceniły

– Potrafiłem się do tego [kłamstwa] przyznać, media tego nie doceniły. Dzisiaj bym tego nie zrobił (…) ja tego żałuję. (…) Przyznanie się publicznie było naiwnością, mówię panu uczciwie, głupią naiwnością dzieciaka, któremu się [coś] wydaje, bo nikt tego nie docenił, tylko wszyscy traktowali to dokładnie jak pan, a politycy kłamią każdego dnia – mówił Nitras. Odniósł się w ten sposób do swojego wieku (w 2006 r. poseł miał 33 lata).

– To mi ciąży. Będę odpowiadał za mój błąd, jak miałem 30 lat, będę i mówię to wprost, ale pan musi zachować obiektywizm, a obiektywizm polega na tym, że pan mnie oskarża o skrajny cynizm, a nie widzi pan zachowania innych – atakował Mazurka, przekonując, że jest w nim „bardzo dużo pokory”.

– Nie wydaje mi się, że jestem jakoś szczególnie cynicznym politykiem, wręcz przeciwnie; wydaje mi się, że potrafię być bardziej szczery, czasami płacąc nawet za to wyższą cenę, bezpośredni i bezkompromisowy potrafię być – zapewnia poseł.

– Pani Lichocka mnie, bardzo młodego wtedy chłopaka, wzięła pod włos i wykorzystała swoją przewagę, doświadczenie zawodowe – ubolewa Nitras.

Nitras się teraz przyznaje, w sądzie zaprzeczał

Historia kłamstwa wyborczego była przedmiotem dyskusji w innej sprawie. W sierpniu zeszłego roku poseł PO wytoczył Sławomirowi Cenckiewiczowi proces w sprawie zretweetowania (podania dalej) wpisu z memem, na którym był poseł. Jeden z internautów opublikował zdjęcie Nitrasa, logo KOD i tekst o treści: „Art. 119 § 1. Kto kradnie lub przywłaszcza sobie cudzą rzecz ruchomą, jeżeli jej wartość nie przekracza 250 zł, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”.

Za co Nitras pozwał Cenckiewicza. Zaczęło się od tego nagrania [WIDEO]

Historyk i publicysta Sławomir Cenckiewicz na przeprosić polityka Sławomira Nitrasa i wpłacić 5 tys. zł na rzecz hospicjum – orzekł szczeciński sąd...

zobacz więcej

Najpierw Sąd Okręgowy w Szczecinie szybko wydał wyrok w trybie zaocznym, o którym Cenckiewicz dowiedział się z Twittera od Sławomira Nitrasa, dopiero później – po odwołaniu się historyka – odbył się właściwy proces.

Zaskarżona grafika dotyczyła zachowania polityka, którego w grudniu 2016 r. kamery przyłapały, jak przeszukiwał stanowiska pracy posłów Prawa i Sprawiedliwości. Jak można było zobaczyć na nagraniu, Nitras grzebał w rzeczach parlamentarzystów i filmował bądź fotografował je, a część z nich brał do ręki i po pewnym czasie odkładał.

W trakcie jednej z rozpraw obrońca prof. Cenckiewicza, mecenas Zbigniew Bogucki, przypomniał sprawę kłamstwa na temat kandydatki PiS. prof. Teresy Lubińskiej i artykuł Joanny Lichockiej z 2008 r.

– To nie są moje słowa, wysoki sądzie, to nie są moje słowa. Kwestionuję to. To był nieautoryzowany wywiad i nie chciałbym, żeby to cytowano. Od razu stwierdzam: te wypowiedzi nie były autoryzowane – oponował Nitras.

Wówczas Radio Szczecin ujawniło, że jest w posiadaniu korespondencji Nitrasa i byłej dziennikarki „Rzeczpospolitej”, w której on potwierdza autoryzację wywiadu.

– To było autoryzowane. Wszystkie wypowiedzi w tym artykule dotyczącym pana Nitrasa zostały autoryzowane. Zresztą zawsze tak robiłam, że autoryzowałam wypowiedzi i przesyłałam z kontekstem, w jakim padają. Na tym polega też rzetelność dziennikarska – powiedziała Radiu Szczecin Joanna Lichocka.

Dziś posłanka odniosła się do zmieniania przez Nitrasa wersji zdarzeń:

źródło:
Zobacz więcej