Chirurgiczna precyzja Morawieckiego okazała się skuteczna w brukselskiej grze

Co wynika z unijnych negocjacji ws. wyboru szefa KE? (fot. REUTERS/Eva Plevier)

Opozycja w Polsce po porzuceniu nadziei na Donalda Tuska zaczęła chłodzić szampana, czekając aż na przewodniczącego Komisji Europejskiej wybrany zostanie Frans Timmermans – najbardziej zagorzały obok Tuska wróg Polski w Brukseli. Stało się inaczej. Polskiej dyplomacji udało się utrącić kandydata socjalistów, a Mateusz Morawiecki pokazał, że twardo stawiając nasze interesy w UE też możemy osiągać sukcesy. Co wynika z unijnych negocjacji ws. wyboru szefa KE?

Nagonka słuszna (na TVP) i niesłuszna (na mordercę z Mrowin). O hipokryzji ws. Adama Bodnara

Od kiedy zmieniła się władza w Polsce, Adam Bodnar ostro zradykalizował swój przekaz, włączając się w polityczną walkę. Otwarcie stał się...

zobacz więcej

W ciągu ostatnich dni polska opinia publiczna otrzymała liczne komunikaty związane z negocjacjami przywódców państw UE ws. obsady najważniejszych brukselskich stanowisk, a więc składu Komisji Europejskiej. Tego rodzaju rozmowy są niesamowicie trudne, bo składa się na nie arytmetyka frakcyjna grup Parlamentu Europejskiego, siła poszczególnych państw oraz osobiste zdolności ich przywódców, przy jednoczesnej umiejętności zawierania sojuszy.

Zaczęło się od przecieków z otoczenia Donalda Tuska, skierowanych do zaprzyjaźnionej prasy w Polsce, że to on będzie nowym szefem KE. Plotkę wyśmianą przez Jean Claude Junckera szybko zastąpiły spekulacje o awansie na to stanowisko dotychczasowego wiceprzewodniczącego KE, Fransa Timmermansa. Emocje tzw. totalnej opozycji w Polsce (która w kampanii afiszowała się ze swoim poparciem dla tego polityka) sięgnęły prawie zenitu, ponieważ jak wynikało z nieoficjalnych informacji, to właśnie Timmermans cieszył się poparciem kanclerz Niemiec, Angeli Merkel.

Ostatecznie skończyło się wyborem Ursuli von der Leyen, co jest niewątpliwie dużym sukcesem Polski w walce o układ sił w Unii Europejskiej. Nie zabrakło emocji, których najlepszym wyrazem było stanowisko byłego szefa SPD i byłego przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, Martina Schulza. - Ursula von der Leyen jest najgorszym ministrem w niemieckim rządzie - powiedział Schulz w tygodniku „Der Spiegel”, sugerując, że nie posiada ona wystarczających kwalifikacji, aby objąć stanowisko przewodniczącej Komisji Europejskiej. Jak celnie zauważył Grzegorz Kuczyński na Twitterze, Niemcom będzie teraz „paradoksalnie trudniej niż wtedy, gdy sterują z tylnego siedzenia i mówią: ale o co chodzi, to nie my, to Luksemburczyk, Holender, Polak etc etc.”

Samuel Pereira: Koniec mitu. „Czarów” Donalda Tuska już nikt nie kupi

W dobrym rozumieniu relacji wyborca-politycy pomaga obraz rozszerzonej rodziny. Wyborca czasem patrzy na polską polityczną rodzinę i widzi...

zobacz więcej

Cicha rozgrywka polskiego premiera

„Dyplomacja lubi ciszę, dużo bardziej niż media” – mówił kilka miesięcy przed utratą władzy przez rząd PO-PSL szef MSZ w gabinecie Ewy Kopacz, Grzegorz Schetyna. Trudno się z tymi słowami nie zgodzić i właśnie takiej dyplomatycznej ciszy byliśmy świadkami w ostatnich dniach i godzinach. Rozmowy nie rozgrywane w mediach, ale skuteczne – to one zdecydowały o sukcesie Mateusza Morawieckiego.

Walka była o sprawę nie tylko symboliczną, ale niezwykle prestiżową dla Polski. Przecież jeszcze w niedzielę murowanym kandydatem europejskiej lewicy był człowiek znany z nierównego traktowania państw członkowskich UE, szerzenia radykalnych lewicowych idei i osobisty, zawzięty wróg Polski, który wielokrotnie bezpodstawnie atakował nasz kraj, otwarcie przyznając się do tego, że stało się to jego polityczną obsesją. W nocy z niedzieli na poniedziałek szanse Timmermansa zaczęły bardzo mocno rosnąć. Mniejsze państwa początkowo niechętne jego kandydaturze były poddawane bardzo silnym naciskom ze strony dużych krajów, takich jak Francja, Holandia czy Niemcy, aby opuścić mniejszość blokującą i poprzeć tę kandydaturę.

Samuel Pereira: Donald Tusk podpisał się pod końcem demokracji w Polsce

W dyskusji o rocznicy 4 czerwca i ocenach wystąpienia Donalda Tuska umknął jeden bardzo istotny fakt gdańskich obchodów. Szef Rady Europejskiej i...

zobacz więcej

Ostatecznie – w decydującej mierze dzięki rozmowom, jakie prowadził Mateusz Morawiecki - doszło do zawarcia kompromisu, dzięki któremu na przewodniczącego Komisji Europejskiej zarekomendowano nie polityka socjalistów, tylko kandydatkę Europejskiej Partii Ludowej. Ursula von der Leyen, minister obrony Niemiec, nie wykazała się w przeszłości przychylnością wobec zmian zachodzących w naszym kraju, ale co jest dla naszego bezpieczeństwa niezwykle istotne, wielokrotnie wypowiadała się twardo na temat relacji z Rosją. Jest zwolenniczką aktywnej polityki NATO oraz wzmacniania polityki obronnej we wschodniej Europie. To również minister Leyen optowała za zwiększeniem wydatków Niemiec na obronność Sojuszu, gdy prezydent USA Donald Trump wzywając do tego, stawiał jako wzór polski rząd.

Jak doszło do tej szokującej dla wielu polityków i komentatorów zmiany na finiszu negocjacji? Kluczem okazała się solidarna i jednolita postawa bloku skupionego wokół Grupy Wyszehradzkiej, której liderem był polski premier. Mateusz Morawiecki do ostatniej chwili prowadził rozmowy z przywódcami państw europejskich – w tym Niemiec, Włoch, Francji i Hiszpanii. To właśnie jego postawa doprowadziła do przerwania szczytu w poniedziałek po południu. Wtedy to została opracowana nowa, kompromisowa propozycja. To właśnie ją premier Morawiecki omawiał z kanclerz Merkel, prezydentem Macronem, premierem Conte i innymi przywódcami.

Kraje UE po podjęciu decyzji zwykle zgodnie ogłaszają sukces, jednak faktem jest, że nie wszystkim podobało się utrącenie Fransa Timmermansa. Niezadowolenia nie był w stanie dziś ukryć Donald Tusk, którego złe samopoczucie potęgowała świadomość, że doszło do tego dzięki osobistym zabiegom polskiego premiera. Samo bywanie na brukselskich salonach nie wystarczyło, bo skuteczniejsze okazały się bardzo dobre osobiste relacje premiera Morawieckiego z przywódcami państw UE, nad którymi pracował przez ostatnie lata.

źródło:
Zobacz więcej